Cornell & Diehl Briar Fox Polski Aficionado

Cornell & Diehl Briar Fox

W dzisiejszym wpisie recenzja kolejnego tytoniu fajkowego ze stajni Cornell & Diehl. Zapraszam do przeczytania moich wrażeń z degustacji Cornell & Diehl Briar Fox.


Tytoń fajkowy Briar Fox znam niemal od początku mojej przygody z kopceniem fajki. Szukając informacji na temat rodzajów, mieszanek i tytoniu fajkowego w ogóle, nie sposób nie natknąć się na tę mieszankę. Podobno za Wielką Wodą jest to jeden z najlepiej sprzedających się blendów. W końcu postanowiłem samemu sprawdzić co sprawia, że mieszanka jest taka popularna.

Recenzja tytoniu fajkowego Cornell & Diehl Briar Fox Polski Aficionado

Cornell & Diehl Briar Fox

Tytoń – żywa legenda, Briar Fox od Cornell & Diehl, to mieszanka Virginii i Burleya. W zależności od źródeł, podawany jest różny skład mieszanki. Na stronie producent podaje, że w składzie znajduje się Black Cavendish, ale muszę przyznać, że bardzo się zdziwiłem kiedy to przeczytałem. Ani moje oko, ani kubki smakowe nie odnotowały Black Cavenisha w składzie. Zostanę zatem przy tym co czytam na etykiecie puszki, jak i doświadczeniu. Mamy zatem do czynienia z mieszanką Virginii i Burleya.

Tytoń sprzedawany jest w dwu, ośmio i szesnastouncjowych opakowaniach. Szukając informacji na temat mieszanki natknąłem się na ranking najlepiej sprzedający się tytoni fajkowych w jednym z popularnych sklepów internetowych w Stanach Zjednoczonych. Faktycznie, Briar Fox jest na czele listy – zwłaszcza w największym opakowaniu, co samo w sobie może świadczyć o tym, że kupowany w takich ilościach raczej musi smakować. Sam – zachowawczo, postanowiłem sprawić sobie dwu uncjową puszkę (ok. 56.7 g) zanim – ewentualnie, kupię więcej.

Opis z etykiety puszki Cornell & Diehl Briar Fox

Briar Fox to wyjątkowo gładka mieszanka tytoni Virginia i Burley, będąca ulubionym blendem zmarłego duńskiego mistrza fajkarstwa Petera Heeschena. Tytoń został sprasowany w tradycyjnej formie crumble cake, co ułatwia jego przygotowanie – w takiej postaci i konsystencji, jaką lubisz najbardziej. Profil smakowy rozpoczyna się czystym, naturalnym smakiem tytoniu, który w połowie palenia zyskuje na złożoności, by na finiszu zakończyć się wyraźną, lekko pikantną nutą. To charakter, do którego chce się wracać raz po raz.

Źródło: etykieta puszki, tłumaczenie własne

O wymienionym w opisie fajkarzu dowiedziałem się dopiero kiedy zabierałem się za pisanie niniejszej recenzji. Z kronikarskiego obowiązku – dwa słowa o nim. Peter Heeschen (1945–2015) był cenionym duńskim fajkarzem, związanym przez większość życia z okolicami Odense. Swoją przygodę z wykonywaniem fajek rozpoczął już w wieku 17 lat, inspirując się pracą ojca, który wyrabiał fajki z drewna wiśni. Choć początkowo kształcił się jako technik narzędziowy, a później pracował jako pracownik socjalny, ostatecznie powrócił do fajkarstwa, które stało się jego pełnoetatowym zajęciem.

Heeschen był w dużej mierze samoukiem. W swoim warsztacie wytwarzał około 300 fajek rocznie, korzystając wyłącznie z wysokiej jakości, sezonowanego wrzośca z Kalabrii. Jego fajki słynęły z doskonałej inżynierii, swobodnego ciągu oraz komfortu palenia już od pierwszego nabicia. Używał najwyższej klasy materiałów ozdobnych takich jak srebro, bambus czy egzotyczne drewna. Jego wyroby zdobyły uznanie kolekcjonerów na całym świecie, szczególnie w Stanach Zjednoczonych i Japonii, a sam Heeschen regularnie uczestniczył w międzynarodowych wystawach fajkowych, m.in. w Chicago. Zmarł w 2015 roku, pozostawiając po sobie trwałe dziedzictwo w postaci wybitnych fajek oraz opinię rzemieślnika o ogromnym talencie.

Cornell & Diehl Briar Fox tytoń fajkowy Polski Aficionado

Forma cięcia

Tytoń podano w formie sprasowanego z mniejszych kawałków tytoniu ciastka (z ang. crumble cake). Kostka po wyjęciu w puszki jest dość miękka. Z łatwością można ją ścisnąć jak gąbkę – no może bez przesady. Mieszanka łatwo się kruszy, co zapowiada łatwość w przygotowaniu tytoniu do palenia. Wspomniane kawałki tytoniu to rzeczywiście drobiny ciemniejszych i jaśniejszych liści tytoniu. Nie ma tutaj długich pasm, które po oddzieleniu trzeba dodatkowo rozdrobnić lub rozrywać. Bardzo łatwo wykruszyć pożądaną ilość, której wilgotność oceniam na w sam raz do nabicia. Moim zdaniem nie wymaga podsuszania, miętoszenia ani dodatkowych zabiegów, których zadaniem jest ułatwianie nabicia fajki.

Zapach z puszki

Kiedy otworzyłem puszkę po raz pierwszy, do nosa trafił znajomy, charakterystyczny dla mieszanek od Cornell & Diehl aromat. Zwykle towarzyszy temu uczycie ekscytacji z nowej przygody jak i swego rodzaju uczucie swojskości. Nie jest moja pierwsza mieszanka od tego producenta, który zdążył już sobie zaskarbić moją sympatię. Tytoń pachnie.. no cóż – tytoniowo. Zaraz po otwarciu wyczuwałem delikatnie keczupowo-octowy zapach. Jest też coś co moim zdaniem jest dość charakterystyczne dla tytoniu fajkowego w ogóle – aromat suszonej śliwki odrobiną słodyczy. Pachnie dość zachęcająco.

Jak smakuje Briar Fox?

Przyczerniam powierzchnię nabitego tytoniu pierwszą zapałką, by zaraz potem rozpalić ją drugą, już na dobre. Odczekuję chwilę przygniatając tytoń, który pod wpływem temperatury rozprężył się i podniósł i zabieram się za degustację. Wybijającym się smakiem jest smak skóry, który jest obecny zaraz po odpaleniu. Zaraz potem do palety smaków dołączają owoce, które charakteryzuje słodko-kwaśny smak, odświeżając nieco mieszankę. W smaku odnajduję też trochę ziemi, która nadaje całości trochę głębi. W trakcie kopcenia, tytoń częstuje mnie również smakiem trawy, orzechów i jakimś słodowym posmakiem zamykającym wszystko w miarę spójną całość. Doświadczeniu towarzyszy landrynkowa słodycz, w którą ostatecznie przeobrażają się wspomniane owoce z pieprzem i drewnem w tle. Gdybym miał opisać moje wrażenia jakoś bardziej ogólnie, napisałbym, że tytoń jest słodko-ostry. Ciekawe skojarzenie przyszło mi na myśl w trakcie kolejnych degustacji. Mieszanka przypomniała mi pewne cygaro, a gdy odnalazłem jego recenzję, okazało się, że wspomniane cygaro z kolei przypomina mi tytoń fajkowy.

Mieszanka raczej małej mocy. Z powodzeniem można zacząć nią fajczarski dzień.

Spalany tytoń produkuje raczej umiarkowane ilości dymu. Ten z kolei pachnie dość słodko, owocowo – z odrobiną pieprzu na nosie.

Tytoń dobrze się pali pozostawiają po sobie biały popiół. Prawie wcale nie wydziela kondensatu. Jedyna uwaga to, że pali się dość szybko.

Tytoń fajkowy Cornell & Diehl Briar Fox Polski Aficionado

Kilka słów o Cornell & Diehl Briar Fox na zakończenie

Całkiem smaczna mieszanka. Kopcąc, mam wrażenie, że jest to swego rodzaju walka Virginii z Burleyem o pierwsze miejsce na planie. Chwilami więcej smaków Virginii, chwilami Burleya. Smak z początku nie może się zdecydować, bo po chwili połączyć się w trudną do odróżnienia całość. Mam jeszcze spory kawałek i szczere mówiąc zastanawiam się nad ewentualnym przywiezieniem szesnastu uncji przy kolejnej okazji. Myślę, że z końcem puszki podejmę decyzję.

Dlaczego się waham? Bo raz tytoń smakuje mi bardziej, raz mniej. Raz cieszy mnie jego nieskomplikowany, raczej jednowymiarowy smak, raz czuję, że czegoś mi tu jednak brakuje. Z pewnością nie do końca odpowiada i jego owocowy charakter. Jako miłośnikowi mocniejszych smaków, który raczej sięga po kawy na bazie espresso niż przelewy, czyste alkohole i niearomatyzowane tytonie fajkowe, szukam mocniejszych doznań. Z drugiej jednak strony, kiedy pomyślę o tytoniu codziennym, zastanawiam się czy to nie jest właśnie dobry wybór. Trzeba wspomnieć, że tytoń w największym opakowaniu – 16 oz. (ponad 450 g!), można kupić w dobrej cenie, a na rynku w Polsce na chwilę obecną ciężko znaleźć coś zjadliwego w „normalnych” pieniądzach. Z końcem puszki będę wiedział, a jeśli tytoń pojawi się częściej na naszym kanale, będzie znaczyło, że zdał ostateczny egzamin na „tytoń codzienny” i szala przechyliła się na jego korzyść.

Recenzowany tytoń kupiłem ze środków własnych.


Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.

Z dymem!

Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry