Zapraszam do lektury recenzji rocznicowego cygara Aladino 85 Aniversario Reserva Toro.
Nie będę ukrywał, że recenzowane dzisiaj cygaro darzę szczególną sympatią. Nawet jeśli zakrzywi ona nieco obraz samego cygara – niech tak będzie. To w jaki sposób cygaro trafiło w moje ręce zasługuje na swoje miejsce na blogu.
A oto historia tego jak cygaro dostałem.
Jak Aladino 85 Aniversario Reserva Toro trafiło w moje ręce?
Któregoś dnia przeglądając Internet w poszukiwaniu nowych cygarowych inspiracji, natknąłem się na recenzowane dzisiaj cygaro. Usilne poszukiwania bardzo szybko wykazały, że cygaro nie jest dostępne w Polsce. Z racji osobistej znajomości z Szymonem Kwiatkowskim, postanowiłem napisać z zapytaniem, czy jest szansa, że cygaro pojawi się w polskie dystrybucji. Premium Cigar jest w końcu oficjalnym dystrybutorem, dlaczego zatem nie wykorzystać swoich znajomości żeby się dowiedzieć? Napisałem krótką wiadomość, po czym w chwilę później w odpowiedzi otrzymałem zdjęcie. Zdjęcie wielkiego napisu Aladino z basenem na pierwszym planie i widoczną florą, która z pewnością nie pochodziła z Polski. „Jesteś w Hondurasie?” – zapytałem, na co Szymon odpowiedział, że tak i właśnie wybiera się na śniadanie z Justo. Ukłucie zazdrości poprzedziło uśmiech na twarzy i w końcu śmiech na bardzo niecodzienną wiadomość. Z pewnością nie tego się spodziewałem pisząc wiadomość.
Wymieniliśmy jeszcze kilka wiadomości, po czym nie pozostało mi nic innego jak życzyć dobrego dnia i miłego pobytu w Raju na Ziemi. Z racji, że poznałem Justo osobiście, poprosiłem na koniec aby Szymon pozdrowił go ode mnie. Kolejna wiadomość, która przyszła nieco później zaskoczyła i ucieszyła mnie równocześnie. Szymon powiedział, że Julio również pozdrawia i przesyła coś dla mnie. Jak się później okazało, dostałem rocznicowe cygaro w prezencie od samego Justo Eiroa! Mało tego, w przesyłce prosto z Hondurasu znalazła się mała karteczka z napisem „z pozdrowieniami od Justo”! Nie sposób wyrazić mojego zdziwienia i wdzięczności! Kto by pomyślał, że kiedyś będę mógł poznać, przeprowadzić wywiad a na końcu dostać cygaro z rąk samego producenta cygar z mała dedykacją.
Tak oto cygaro z Hondurasu trafiło do mojego humidora. Ma swoją historię, którą chciałem się tutaj podzielić.

Aladino 85 Aniversario Reserva Toro
Wspomniałem już o tym, że recenzowane dzisiaj cygaro jest cygarem rocznicowym. Okazją do jego powstania były 85 urodziny Julio Eiroa, ojca założyciela marki. Gdzieś przeczytałem, że rocznicowe cygara miały wyjść na 80 urodziny Julio, ale ten uznał, że jeszcze nie czas, co najlepiej świadczy o bezkompromisowości w kwestii jakości tego co wychodzi z manufaktury sygnowanej jego imieniem. Linia swój debiut miała na międzynarodowych targach PCA Convention & Trade Show w 2025 roku. Cygara zwijane są wyłącznie z liści tytoniu rosnących w Hondurasie.
Najciekawszym jednak jest fakt, że do stworzenia cygara wykorzystano bardzo rzadki liści – Pinareño. Co to właściwie jest za odmiana i dlaczego tak się podniecam? Pinareño, to odmiana kubańskich nasion pochodząca z regionu Pinar del Río, od którego bierze swoją nazwę. Podobno bardzo ciężki w uprawie, bo łatwo choruje, daje mniejsze plony i jest podatny na uszkodzenia przy dalszej obróbce. Rodzina Eiroa słynie z ambitnych projektów. Autentyczne Corojo jakie dzięki marce mamy okazje poznać w innych blendach to tylko jeden z nich. To co z pewnością wyróżnia linię, to użycie słowa Reserva, które tutaj na prawdę coś znaczy – nie jest jedynie zabiegiem marketingowym. Linia jest na prawdę unikalna. Cygara z linii 85 Aniversario Reserva występują w dwóch formatach:
- Robusto (5 X 50),
- Toro (6 X 52).
W dzisiejszej recenzji podzielę się swoimi wrażeniami z degustacji cygara w formacie Toro.
Po więcej informacji na temat tytoniu Pinareño odsyłam do obszernego tekstu pióra Szymona Kwiatkowskiego – tutaj. Kawał dobrej roboty Szymon! A zdjęcie w żółtym Buicku, które zdobi pudełko rocznicowej linii cygar, trzeba zobaczyć!

Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Toro. Wymiary cygara to 6″ długości (ok. 15.24 cm), ring kalibru 52. Klasyczne – moim zdaniem, Toro. Pokrywa cygara na oko raczej jasna. Liść okrywowy wygląda bardzo ładnie i zachęcająco. Cygaro w całości zwinięto z honduraskiego tytoniu. Całość zdobią dwa pierścienie w charakterystycznym dla marki żółtym kolorze ze złotymi akcentami.Mniejszy pierścień poniżej głównego, informuje nas o okazji z jakiej cygaro powstało. Całość komponuje się bardzo elegancko, dostojnie – jak na rocznicowe cygaro przystało, i po prostu do siebie pasuje.
Obcinam
Cygaro postanowiłem otworzyć prostą obcinaczką do cygar. Zanim to jednak zrobię, poddaję cygaro kolejnej inspekcji organoleptycznej. Cygaro pachnie kawą i drewnem cedrowym. Aromat dość delikatny, przyjemny. Cygaro otwieram prostą obcinaczką do cygar. Ciąg oceniam na bardzo dobry. W smaku niezapalone cygaro przypomina drewno, odrobinę kawy i co ciekawe, zostawia jakąś słoność na ustach. Ciekawa zapowiedź tego co przede mną i już sięgam po zapaliczkę.
Odpalam
Ogrzewam porządnie stopę cygara zapalniczką typu jet flame i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Odkładam cygaro na moment żeby odpoczęło i zabieram się za degustację. Cygaro przywitało mnie smakiem delikatnie kwaskowej kawy. Szybko do profilu dołączają mineralne nuty. Całość ma w sobie coś z kremu, który ostatecznie pojawia się na dobre. W smaku odnajduję również jakieś cytrusy. Dla przełamania sielanki smaków, cygaro częstuje odrobiną ostrości, która niczym pieprz w potrawie, podkręca smaki. Końcówka cygara pod znakiem orzechów – być może słodkawych migdałów.
Moc cygara mieści się w przedziale lekki-średni. Chociaż zaczyna się delikatnie, dość szybko staje się średnio mocne i w tych rejestrach pozostaje.
Cygaro produkuje spore ilości aromatycznego dymu, który ma w sobie coś z kremowej słodyczy z odrobiną pikantności.
Przez większość czasu pali się jak od linijki – dopiero na koniec poprawiłem nieznacznie zapalniczką.

Kilka słów o Aladino 85 Aniversario Reserva Toro na zakończenie
Miałem nosa do tego cygara. Wiedziałem, że będzie mi smakować. Chociaż na moje odczucia z pewnością wpływ miały okoliczności w jakich cygaro dostałem, starałem się jednak zachować jakąś dozę obiektywizmu. Cygaro uważam za świetne, o czym informuje mnie odręcznie sporządzona notatka w moim cygarowym dzienniku. Uwagę miłośnika cygar z pewnością zwraca unikalna gatunek tytoniu wykorzystany do stworzenia blendu. Trzeba zwróci uwagę, że to nie jakiś dodatek – jak ciekawy liść okrywowy, a całe cygaro! Mój pierwszy kontakt z Pinareño nie mógł by być lepszy. Powiedzieć, że w smaku odnajduję kubański pierwiastek to być może trochę za dużo, ale ma w sobie coś takiego… Pisząc recenzję, Szymon podesłał mi link do swojego tekstu o wspominanym Pinareño, do którego odsyłałem wcześniej. Na końcu natknąłem się na informację o tym, że cygara trafiły do polskiej dystrybucji, co wywołało uśmiech na mojej twarzy. Nie wiedziałem o tym wcześniej i musiałem przerabiać tekst, w którym napisałem, że liczę na pojawienie się linii w Polsce, bo inaczej będę musiał kombinować. Z przyjemnością powtórzę. Nie ukrywam, że chętnie spróbowałbym cygara także w Robusto. Zdecydowanie polecam póki są.
Recenzowane cygaro dostałem dzięki uprzejmości Justo Eiroa z Aladino Cigars oraz staraniom Szymona Kwiatkowskiego z Premium Cigars za sprawą którego rzeczy nieprawdopodobne stają się możliwe.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



