Peterson De Luxe Navy Rolls Polski Aficionado

Peterson De Luxe Navy Rolls

Zapraszam do przeczytania recenzji tytoniu fajkowego Peterson De Luxe Navy Rolls.


Peterson De Luxe Navy Rolls znam jeszcze z czasów jej występowania pod innym producentem. Przyznam, że nie raz zabierałem się za zakup tej mieszanki. Z jakichś jednak powodów odkładałem jej zakup prze kilka ładnych lat. W końcu musiałem spróbować, dlatego kiedy tylko pojawiła się okazja, kupiłem puszkę. Nie dane było jej poleżeć jak radzą starsi, mądrzejsi. Kiedy już puszkę otworzyłem, bardzo szybko zobaczyłem dno. Czas najwyższy podzielić się swoimi wrażeniami.

Peterson De Luxe Navy Rolls

Peterson De Luxe Navy Rolls to mieszanka tytoni Virginia i Perique. Klasyczna Va/Per, która cieszy się sporym uznaniem fajczarzy na całym świecie. Mieszanka składa się głównie z Virginii rosnącej w Brazylii i Afryki jak i dodatku Perique z Luizjany w Stanach Zjednoczonych. Mieszanka skręcana jest w sznur, który następnie krojony jest w monety (z ang. coins). Tytoń sprzedawany jest 50 g puszkach. Nie spotkałem się z inną formą – np. na wagę lub większych puszkach.

Szukając materiałów do recenzji, najczęściej przewijał się tekst, który (prawdopodobnie) pochodzi z materiałów marketingowych dystrybutorów.

Peterson De Luxe Navy Rolls to wysokiej jakości monety (coins) stworzone z Virginii i Perique. Virginnie pochodzące z Afryki i Brazylii są ręcznie selekcjonowane i odpowiednio sezonowane, dzięki czemu oferują naturalną słodycz przypominającą smak rodzynek. Komponent ten harmonijnie łączy się z Louisiana Perique, który wnosi głębokie nuty suszonych owoców – fig, śliwek – oraz subtelną pieprzność.

Źródło: strony internetowe producentów, tłumaczenie własne

Forma cięcia

Mieszankę podano w formie cienko pokrojonych, równych rozmiarów monet. Po otwarciu, oczom ukazuje się piękny widok równiuteńko poukładanych w zwoju krążków. Poza krążkami tytoniu nie ma żadnych mniejszych kawałków. Całość zapakowana z dużą starannością. Chociaż z początku wydawało mi się, że do ich rozdrobnienia będę potrzebował noża, okazało się, że tytoń bardzo łatwo rozdrabnia się w palcach. Przygotowanie nie wymaga dużo pracy. Zwykle na jedną fajkę potrzebowałem mniej jak dwóch krążków. Tytoń w palcach wydaje się delikatny, kruchy. Po rozdrobnieniu zostaje ładna wstążka, która nadal nosi znamiona wcześniejszej formy zawijając się lekko.

Zapach z puszki

Już przy pierwszym otwarciu tytoń zwraca na siebie uwagę. Zaraz po otwarciu, na myśl przyszedł mi sok z przetartych owoców i rodzynek. Jest też jakiś bardziej poważny aromat suszonej śliwki. Czuć, że mieszanka ma w sobie coś po za samą tylko Virginią. Po kilka dniach od momentu przełożenia tytoniu do słoika, aromat jakby się odmienił. Przypominał mi już wtedy bardziej śliwkę w czekoladzie. Miałem wrażenie, że za każdym razem albo pachnie bardziej owocowo, albo czkoladowo-słodko. Nie mogąc się zdecydować i zmieniając zdaniem za każdym nabiciem, postanowiłem po prostu o tym napisać. W ogóle pachnie bardzo przyjemnie – uruchamiając ślinianki za każdym razem.

Jak smakuje De Luxe Navy Rolls?

Jak już wspominałem, zwykle dwie monety wystarczały do nabicia fajki. Zawsze zostawało trochę tytoniu, który przesypywałem z powrotem do słoika. Tytoń po rozdrobnieniu nabijałem na trzy, wygładzając jego powierzchnie możliwie najdokładniej. Tytoń bardzo łatwo się nabija. Żałuję, że nie spróbowałem nabijać monet w całości – jedynie lekko ugniatając w palcach. Zorientowałem się dopiero kiedy zobaczyłem dno słoika. Mówi się trudno.

Po nabiciu przyczerniam powierzchnię tytoniu jedną zapałką, przyklepuję podniesione przez temperaturę pasemka i poprawiam drugą zapałką na dobre. Zwykle odczekuję chwilę poprawiając kołeczkiem to co zdołało się jeszcze podnieść i zabieram się za degustację. Zaczyna się dość ostro, powiedział bym – pikantnie. Szybko na pierwszy plan wskakują słodko-ostre rodzynki, jest jakiś pieprz, cytrusy, ziemia oraz drewno. W tle ciągle obecny czerwony owoc. Jest też jakieś kakao. Z początku Perique jest dla mnie bardziej wyraźny. Dopiero później Virginia wychodzi w pełnej krasie. Tytoń ma w sobie coś kremowego, chociaż całkiem kremem bym tego nie nazwał. Mimo wszystko – ma coś z kremu. Pikantność i virginiowe kwaski obecne cały czas. Po czasie w smaku wyczuwam jakieś suszone śliwki i rodzynki w czekoladzie. Sporo się tu dzieje. Mieszanka jest niezwykle bogata, interesująca i nie nudzi.

Moc mieszanki oceniam na średni. Chociaż nie jest to wielki mocarz, zwykle paliłem go po solidnym obiedzie.

Mieszanka lubi wolne tempo i odwdzięcza się za nie pełnią smaku. W aromacie sporych ilości dymu odnajduję nuty zbliżone do smaku jakiego dostarcza. Dominują owoce i przyprawiający o lekkie łzawienie oczu pieprz.

Tytoń spala się bardzo kulturalnie. Chociaż wydziela troch kondensatu, palony wolno nie kąsa i spala się na bialutki popiół.

Peterson De Luxe Navy Rolls Polski Aficionado

Kilka słów o Peterson De Luxe Navy Rolls na zakończenie

Muszę przyznać, że puszkę wypaliłem w ekspresowym tempie. W chwili pisania tej recenzji jestem świeżo po degustacji ostatnich dwóch całych monet. W zasadzie nie rotowałem innych tytoni od momentu otwarcia recenzowanej dzisiaj mieszanki. Podobnie jak z aromatem tytoniu w słoiku, tak i w trakcie degustacji – było różnie. Z początku byłem zachwycony! Najlepsza mieszanka VaPer jaką paliłem – mówiłem. Kolejne wspólne wyjścia na dymka były jakby mniej przyjemne. Nie wiem z czego to wynika, ale były razy, w których mówiłem, że mieszanka wcale mi nie smakuje. Im bliżej końca puszki, tym – na powrót, tytoń bardziej mi smakował. Dzisiaj na dnie zostało mniej niż na nabicie fajki i żałuję, że nie mam go więcej. Czy podtrzymuję, że jest to najlepsza mieszanka Virginii z Perique jaką paliłem? Miałbym ochotę powtórzyć Escudo, albo Telegraph Hill – czy w końcu Bayou Morning, żeby sobie odpowiedzieć. Z pewnością tytoń bardzo smaczny, złożony, na pewno nie nudny. Jest też jakiś „poważny” – trochę jak Telegraph Hill. Być może będę miał jeszcze okazję kiedyś kupić kolejną puszkę i wtedy nie będę się zastanawiał. Na pewno chciałbym go powtórzyć.

Recenzowany tytoń fajkowy kupiłem ze środków własnych.


Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.

Z dymem!

Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry