„Katarzyna Wielka jaja by ci urwała” - Jeremy Casdagli bez filtra Polski Aficionado

„Katarzyna Wielka jaja by ci urwała” – Jeremy Casdagli bez filtra

Zapraszam do przeczytania wywiadu z prawdziwym dżentelmenem, gawędziarzem i wielkim miłośnikiem historii, który może opowiadać o niej godzinami. „Katarzyna Wielka jaja by ci urwała” – czyli Jeremy Casdagli bez filtra.


Co to był za wieczór! Jego wspomnienie zostanie ze mną jeszcze na długo. A wszystko to za sprawą bardzo niesamowitego dżentelmena, który zgodził się na wywiad dla Polskiego Aficionado. Tak się składa, że będą to pierwsze słowa Jeremiego Casdagliego do polskich miłośników cygar. Tak się również składa, że to właśnie Polski Aficionado będzie tutaj pełnił rolę tuby, przez którą jego głos dotrze do miłośników cygar w Polsce.

Chociaż tytuł może wydawać się trochę za zbyt frywolny, pomyślałem, że najlepiej oddaje ducha rozmowy i całego spotkania. Wielki urok jaki roztacza postać Jeremiego Casdagliego w jakiś sposób dobrze komponuje się z ciętym dowcipem i ogromną wiedzą historyczną. Bardzo dobrze się bawiłem podczas tego wieczoru i myślę, że inni uczestnicy spotkania mogą to potwierdzić.

Chociaż wcale nie czuję jakbym wyczerpał emocje towarzyszące temu wieczorowi, nie im poświęcony jest niniejszy wpis. Nie przeciągając – wiem, że nie jesteś tu dla mnie, zapraszam do przeczytania wywiadu z Jeremim Casdaglim.

„Katarzyna Wielka jaja by ci urwała” - Jeremy Casdagli bez filtra

„Katarzyna Wielka jaja by ci urwała” – Jeremy Casdagli bez filtra

Mateusz Krzywiecki: Cieszę się, że tu jesteś. To twój pierwszy raz w Krakowie, prawda? Naprawdę miło cię gościć. Wiem, że nie pierwszy raz jesteś w Polsce, ale bardzo się cieszę, że znalazłeś chwilę na rozmowę. Ten wywiad trafi do polskiej społeczności miłośników cygar – czytelników Polskiego Aficionado.

Kiedy Tomek powiedział mi, że będziesz w Krakowie, pomyślałem: „Wow, może uda się zrobić wywiad?” Odpowiedział: „Zawsze możesz zapytać.” I kiedy się spotkaliśmy, powiedziałeś: „Jasne, zróbmy to,” a ja na to: „Wow, super.” Jestem więc tutaj z Jeremym Casdaglim, twórcą marki Casdagli Cigars. Mam kilka pytań. Zaczynajmy.

Mateusz Krzywiecki: Co było przełomowym momentem, który sprawił, że postanowiłeś stworzyć własną markę cygar?

Jeremy Casdagli: To było w 1997 roku, kiedy byłem w Hawanie. Miałem uszkodzoną paczkę Hoyo de Monterrey Double Coronas. Wielki Carlos Valdez Mosquera, znany jako El Pichero – jeden z legendarnych torcedores na Kubie – odtworzył dla mnie tę paczkę, żebym mógł je palić podczas nurkowania w Maria la Gorda. Byłem zachwycony blendem, który zrobił – to była oryginalna mieszanka Hoyo z lat 50. Poprosiłem go wtedy o inne vitole z tym blendem. I tak to się zaczęło. Pomyślałem: „Boże, muszę tego mieć więcej.” Dzięki ci, Carlos.

Mateusz Krzywiecki: Casdagli słynie z rzemiosła i wyjątkowych blendów. Jak wygląda proces tworzenia nowego cygara – od pomysłu do gotowego produktu?

Jeremy Casdagli: Dobre pytanie. Mam to szczęście, że pracuję z mistrzami blendowania – Hendrikiem Kelnerem Jr., Donem Olmanem Guzmánem i fabrykami w Kostaryce. Mam dostęp do świetnego tytoniu, a ja czuję się jak amatorski kucharz, któremu dano najlepsze składniki.

Zaczynamy od określenia formatu i charakteru cygara. Często bierzemy Robusto z naszej klasycznej linii jako punkt wyjścia i modyfikujemy – robimy je słodsze, mocniejsze, bardziej złożone. Dla linii Basilica chciałem coś kwaśnego i świeżego na rynek saudyjski. Hendrik przygotował kilka wersji do ślepego testowania – nie mówi mi, co w nich jest, by uniknąć efektu placebo. To proces oparty na zaufaniu i intuicji.

Mateusz Krzywiecki: Ściśle współpracujecie z fabryką Kelnera na Dominikanie. Jak ta współpraca wygląda od środka?

Jeremy Casdagli: Mamy małą produkcję, ale dostęp do niesamowitej różnorodności tytoniu dzięki rodzinie Kelnerów. To prawdziwy plac zabaw. Poza tym pomagamy Hendrikowi w dystrybucji jego marki Smoking Jacket – wszędzie poza Francją i Szwajcarią. Pracujemy razem od 13 lat. To nie tylko współpraca – to przyjaźń. On był u mnie w domu, ja u niego. Ufamy sobie.

Mateusz Krzywiecki: Co wyróżnia Casdagli Cigars na tle innych butikowych marek? I jaka jest filozofia twojej marki?

Jeremy Casdagli: Nasze motto to: Luksus, elegancja i tradycja. Luksusowa marka potrzebuje trzech rzeczy:

  1. Pochodzenie – używamy najlepszego tytoniu z renomowanych fabryk jak Kelner czy Kostaryka. Nie udajemy, że to nasze fabryki – mówimy otwarcie, skąd pochodzą cygara,
  2. Historia – każda luksusowa marka musi mieć opowieść. Cartier ma swój zegarek Tank, a my – rodzinę z historią sięgającą Belle Époque i złotej ery cygar,
  3. Jakość – nasze cygara dobrze smakują. Dostajemy nagrody od Cigar Journal, jesteśmy obecni w ponad 40 krajach. I najważniejsze – sam lubię je palić. To moja miara.

Mateusz Krzywiecki: Wiem, że jesteś fanem formatu Lancero – podobnie jak Piotr Siwiński, z którym prowadzę Polskiego Aficionado. Które z twoich Lancero jest twoim ulubionym i dlaczego ten format jest dla ciebie tak ważny?

Jeremy Casdagli: Pozwolę sobie oszukać – mam dwa ulubione: Grand Café i Cremello. Cremello miał być tylko dla mnie, ale klienci go wymusili.

Lancero to esencja cygara: elegancja, tradycja, złożoność. Palili go Che, Fidel, John Wayne. Jest trudny do zwinięcia, więc często pomijany – ale jakże satysfakcjonujący.

Niektórzy mówią, że to cygaro dla kobiet. Nigdy! Katarzyna Wielka jaja by ci urwała za takie gadanie! Wyobrażam sobie siebie w latach 40., kapelusz Panama, lniany garnitur, wąsik, stoję przed Graf Spee w Montevideo i palę Lancero. Najbardziej eleganckie cygaro.

To też był ulubiony format mojego ojca. Paliliśmy razem. Jest w tym sentyment.

Mateusz Krzywiecki: Jakie momenty były dla ciebie najbardziej satysfakcjonujące w tej podróży z Casdagli Cigars?

Jeremy Casdagli: Przekazanie nagrody Cigar Journal do fabryki w Kostaryce – widok dumy w oczach torcedores był bezcenny. I jeszcze przekazanie dochodu z linii Cypher Series na Estoński Czerwony Krzyż, w hołdzie mojemu dziadkowi z czasów II wojny. Wydali nawet oficjalny komunikat. To było wzruszające.

Mateusz Krzywiecki: Jak widzisz rozwój kultury cygarowej w Europie, zwłaszcza w Polsce? Czy różnimy się od palaczy w USA?

Jeremy Casdagli: Rośnie, mimo restrykcji. Polska się wyróżnia – wielu młodych zaczyna bez rodzinnych tradycji, bo waszą elitę po prostu wybito.

Kraków, Gdańsk, Warszawa – te miasta musiały mieć świetne salony cygarowe w czasach Belle Époque. Dziś to powolne odrodzenie, prowadzone przez młodych. Odzyskujecie coś utraconego. To piękne.

Mateusz Krzywiecki: Gdybyś miał opisać markę Casdagli w jednym zdaniu?

Jeremy Casdagli: Luksus, elegancja i tradycja.

Mateusz Krzywiecki: Co chciałbyś przekazać polskim miłośnikom cygar i czytelnikom Polskiego Aficionado?

Jeremy Casdagli: Polska ma wielką, tragiczną i piękną historię. Chcę, żebyście palili więcej cygar. Będę w Warszawie z przyjaciółmi z Warsaw Cigar Club. Chciałbym, żeby nasze cygara były częścią tej kulturowej odbudowy – żeby pomagały wam nawiązywać kontakt z przeszłością.

Mateusz Krzywiecki: Myślę, że czytelnicy to docenią. Dziękuję ci bardzo. Widzieć cię na żywo, palić razem cygaro – to dla mnie wielka rzecz.

Jeremy Casdagli: To ja dziękuję. Nie byłem tu trzy lata – miałem poważny wypadek. Ale Majka reprezentowała mnie i mojego dystrybutora Krzysztofa. Tęsknię za piciem z nim wódki! On nie mówi po angielsku, ja nie mówię po polsku – ale jak się spotykamy, pijemy wódkę. I to działa. Nie potrzeba nic więcej.

Dziękuję wam za wasz entuzjazm. Wiem, że nasze cygara nie należą do najtańszych, ale mam nadzieję, że poczujecie, że stoją za nimi historia i jakość.

Mateusz Krzywiecki: Jeszcze raz wielkie dzięki. Mam nadzieję, że wrócisz do nas nie raz.

Jeremy Casdagli: Na pewno wrócę. To była prawdziwa przyjemność.


Kilka słów na koniec

Po wywiadzie siedzieliśmy jeszcze ładną chwilę rozmawiając. Ostatecznie rzuciłem, że nie mogę trzymać gwiazdy wieczoru dla siebie w nieskończoność i wróciliśmy do loży. Po powrocie siedzieliśmy jeszcze przez ładną chwilę kontynuując niedokończony temat. Mam wrażenie, że nocy by brakło jeśli chcielibyśmy się wygadać. Jeremy to świetny rozmówca z rzadko spotykaną umiejętnością opowiadania o wszystkim. Mam jednak wrażenie, że to właśnie historia jest tym co interesuje go najbardziej. I dobrze, bo dodaje to smaczku jego opowieściom.

Obszerną relację ze spotkania znajdziesz tutaj.

Ja zostawiam cię ze słowami tego niesamowitego człowieka, który obiecał wrócić i trzymam go za słowo.

Wywiad mógł się odbyć dzięki uprzejmości Iguana Cigars w osobie Tomasz Żołądkiewicza.


Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.

Z dymem!

Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry