W dzisiejszym wpisie cygaro, które chciałem spróbować już od dawna – My Father El Centurion H2KCT Corona. Zapraszam.
Wielokrotnie widziałem cygaro w relacjach Miłośników cygar w klubie Smoke Bros. Pamiętam, że sporą furorę zrobiło na pierwszych oficjalnym spotkaniu Klubu w katowickim Caballero. O ile dobrze pamiętam, mój cygarowy Kompan wypalił je właśnie tam i bardzo zachwalał. Późniejsze relacje innych, tylko utwierdziły mnie w moim zamiarze. No i stało się – wypaliłem cygaro, o którym słyszałem już tak wiele dobrego.
El Centurion
El Centurion, z hiszp. centurion, czyli dowódca oddziału wojskowego w rzymskiej armii. Marka powstała jako limitowana edycja cygar Rodziny Garcia w 2007 roku i szybko zyskała sobie wielbicieli w świecie cygar. Na 10-lecie firmy w cygarowej branży El Centurion trafił do podstawowego portfolio My Father Cigars. Z początku cygara produkowano w Miami na Florydzie w Stanach Zjednoczonych. Ostatecznie produkcję cygar przeniesiono do Nikaragui. Wraz ze zmianą miejsc produkcji cygar z linii El Centurion, zmienił się też skład blendu. Dzisiaj mamy możliwość zakupu dwóch Linii – El Centurion i El Centurion H2KCT.

My Father El Centurion H2KCT Corona
Produkcja cygara w kształcie jaki dzisiaj można degustować, rozpoczęła się w 2015 roku. Enigmatyczna druga części nazwy cygara wynika z gatunku tytoniu wykorzystanego do produkcji cygar. Starając się rozszyfrować nazwę, ustaliłem, że odnosi się ona do Hybrid 2000 Connecticut. Pokrywa cygara stworzona z kubańskich nasion uprawianych w Connecticut w Stanach Zjednoczonych. Zarówno zwijacz jak i wypełnienie stworzono z nikaraguańskiego tytoniu. Cygaro występuje w następujących formatach:
- Corona box pressed (5.5X48),
- Toro box pressed (6X52).
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie spłaszczonej Corony. Wymiary cygara to 5.5″ długości (ok. 14 cm), ring kalibru 48. Trzymane w ręku wydaje się większe niż mogłyby na to wskazywać wymiary. Cygaro prezentuje się bardzo dobrze. Uwagę przykuwa piękna banderola z nazwą Marki w iście królewskich kolorach złota i czerwieni. Poniżej znajduje się pierścień z nazwą Linii. Papier użyty do stworzenia pierścieni przypomina cienką tekturę. Zarówno napisy jak i zdobienia wytłoczono w papierze, co świadczy o wielkiej dbałości o szczegóły. Aksamitna pomarańczowo złota wstążka na stopce cygara, nadaje całości bardzo eleganckiego, majestatycznego wręcz wyglądu.
Obcinam
Cięcie typu V. Ciąg przyciasny, chociaż przyzwyczaiłem się do tego sięgając po cygara od My Father (w mojej czysto subiektywnej opinii). Niezapalone cygaro dostarcza smaku czekolady i siana. Ciekawa kompozycja.
Odpalam
Ogrzewam stopkę zapalniczką Colibri Julius i rozpalam cygaro. Daję cygaru kilka chwil wytchnienia i zabieram się za degustację. Cygaro przywitało mnie smakiem świeżo mielonego czarnego pieprzu, który dość szybko odpuszcza, chociaż nie daje o sobie zapomnieć już do końca. Kiedy pieprz przechodzi na drugi plan, na scenę wkracza pyszny, aksamitny, słodki krem. Od całkowitego bycia deserem, smak cygara ratuje nieco cierpkiego drewna i ciągle majaczący w tle pieprz. W trakcie palenia odnajduję również czekoladę, która bardzo dobrze balansuje mieszankę. Cygaro pozostawia przyjemny posmak spieczonej skórki od chleba, który bardzo lubię.
Moc cygara mieści się w przedziale średni – mocny. Cygaro w połowie staje się decydowanie mocne, dlatego polecam zjeść wcześniej solidny posiłek.
Aromat cygara bardzo przyjemny. Odnalazłem w nim krem oraz drewno cedrowe.
Konstrukcyjnie bez zarzutów. Powiedziałem już, że cygara od My Father mają dla mnie nieco ciasny ciąg, dlatego po prostu to akceptuję. Z drugiej strony, często powtarzam, że nie zdziwiłbym się gdyby okazało się, że zabieg jest celowy. Sprawia, że palenie jest bardziej powolne i hamuje – być może, zabójczą ilości dymu i smaku, które dostawałyby się do ust. Wracając do konstrukcji, cygaro pali się równo i bardzo wolno – delektowałem się smakiem cygara blisko dwie godziny, co biorąc pod uwagę format, może dziwić.

Podsumowując
Cygaro dorównuje krążącym o nim opiniom. Bardzo mi smakowało i myślę, że warte jest całego pudełka. Zbalansowane, różnorodne smaki nadają cygaru głębi, w której można się zanurzyć. Cygaro pali się wolno, co uważam za duży atut. Konstrukcja cygara pozwala zapomnieć o zapalniczce i w całości oddać się delektowaniu smakami jakich dostarcza. Szczerze polecam każdemu Miłośnikowi cygar. Jestem przekonany, że wrócę do tego cygara. Ciekaw jestem jak wypadłoby Toro..
Z dymem.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado



