Kolejne cygaro od CAO na blogu polskiafcionado.pl. Zapraszam do przeczytania recenzji prawdziwej perełki – CAO Amazon Anaconda.
Cygaro podarował mi Kolega na pierwszym oficjalnym spotkaniu klubu Smoke Bros. O pierwszym spotkaniu pisałem nieco więcej tutaj. Już sam fakt podarowania czegokolwiek jest czymś pięknym. Pamiętam jak kiedyś w Nowym Jorku dopalając cygaro u wejścia do stacji metra, zagadnął mnie mężczyzna, który również palił cygaro. Powiedział, że jest listonoszem i w zasadzie wraca z tego samego miejsca co ja – Casa de Montecristo przy Drugiej Alei na Manhattanie, o czym świadczyło logo na torebce na cygara, które miał ze sobą. Z początku trochę nieufnie – w końcu tyle się słyszy, pokazał mi oryginalne opakowanie i z nieustającym uśmiechem na twarzy wręczył cygaro – Highclere Castle w formacie Corona.
Mężczyzna na moje wielkie zdziwienie odpowiedział ze śmiechem, że jako społeczności Miłośników cygar musimy trzymać się razem i to jest prezent od Miłośnika cygar, dla Miłośnika cygar. Gawędziliśmy jeszcze dłuższą chwilę, aż cygaro zaczęło parzyć w palce i rozeszliśmy się jak starzy dobrzy znajomi. Zbaraniałem, ale prezent przyjąłem i na odchodne obiecałem, że i ja obdaruję kogoś cygarem przy najbliższej okazji. Zapamiętam to wydarzenie jako lekcję, którą dostałem od mężczyzny, którego prawdopodobnie już więcej nie spotkam – cygara łączą ludzi. Jestem przekonany, że gdyby nie cygaro, nawet nie zwrócilibyśmy na siebie uwagi. Co więcej, miło spędziłem kilka minut rozmawiając o wspólnej pasji.
Dotychczas wielokrotnie miałem okazję podzielić się cygarem. Robię to z wielką przyjemnością i zdarzyło mi się rozdawać cygara osobom, które ledwo znam, chociaż wiem, że cygara palą.
Sebastian – który podarował mi cygaro, które dzisiaj recenzuję, zrobił dokładnie to samo. Znamy się z Klubu i chociaż miałem przyjemność kilka razy wspólnie wypalić cygaro online i raz na żywo, nie znamy się dobrze. Mimo wszystko postanowił podzielić się czymś co obaj uważamy za wartościowe, za co serdecznie dziękuję. To dzięki Niemu czytasz tę recenzję, która być może natchnie Cię do spróbowania cygara, albo podzielenia się cygarem podobnie jak zrobił to wspomniany Listonosz, Sebastian czy ja.

CAO Amazon Anaconda
Serię rozpoczął limitowany wypust CAO Basin, do stworzenia którego wykorzystano tytoń rosnący w deszczowym lesie Amazonii. Tytoń podobno zbierany jest raz na trzy lata, a następnie przez sześć miesięcy poddawany jest procesom fermentacji. Zachęcam do poszukania zdjęć z tego w jaki sposób tytoń dojrzewa. Tytoń najpierw zwija się w coś, co wygląda jak gruba lina, którą następnie oplata się wokół drewnianego bala – wygląda zupełnie jak wąż wspinający się na drzewo. „Banderolę” cygara stworzono na podstawie tej metody i przypomina sposób przygotowania tytoniu po zebraniu.
Do stworzenia cygara wykorzystano tytoń rosnący w Brazylii (pokrywa, Brazilian Bahiano Habano Ligero), Nikaragui (zwijacz) oraz mieszanki tytoniu z Brazylii (Bragança & Fuma Em Corda), Kolumbii i Dominikany (wypełnienie). Na chwilę obecną w serię wchodzą następujące cygara: CAO Amazon Basin (6 x 52), CAO Amazon Fuma Em Corda Robusto (5 x 50), CAO Amazon Fuma Em Corda Toro (6 x 58), CAO Amazon Anaconda (6 x 52).
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Toro. Na oko dość ciemne. To co zwraca szczególną uwagę, to zwinięty wokół w miejsce pierścienia tytoń, który pełni rolę banderoli. Bardzo oryginalnie wygląda i świetnie pasuje do nazwy Linii. Zwinięty wokół tytoń wygląda jak wąż wspinający się na drzewo. Poszukując informacji na temat cygara do tej recenzji, natknąłem się na zdjęcia innych formatów. Wyglądają równie oryginalnie.
Obcinam
Kolejne cięcie typu V. Szczerze mówiąc V wyciąłem trochę w złym miejscu, bo zaraz obok „głowy węża” patrząc od główki cygara. Obcinając cygaro w ten sposób wolę jak cięcie jest pionowe – wiem, że wystarczy cygaro obkręcić i jest pionowe, ale w tym wypadku – z racji węża, jest nico inaczej. Podobno węża można ściągnąć z cygara tak jak papierowe banderole, ale bałem się trochę, ze uszkodzę cygaro – po za tym uważam, że świetnie wygląda, dlatego został ze mną do końca. Ciąg przyciasny – nie jest źle, chociaż do mojego ideału raczej daleko. W smaku niezapalone cygaro przywołuje skojarzenie mdłej słodyczy i odrobiny kwaśnego kakao.
Odpalam
Ogrzewam stopkę i rozpalam. Pierwszym smakiem jaki mnie przywitał jest ziemia. Nie jest to ten gatunek, który porównać można do świeżej ziemi do kwiatków lub takie wykopanej w ogródku. Mamy do czynienia raczej z suchą ziemią, która kojarzy mi się z niewyremontowaną kiedyś drogą obok mojego domu rodzinnego. Kiedy przejeżdżało auto unosiły się kłęby kurzu – takie wspomnienie. W trakcie palenia dość mocno odznacza się smak cierpko-kwaśnego drewna, który od momentu pojawienia, został ze mną – w zmiennych proporcjach, do samego końca. W międzyczasie pojawia się też sporo słodyczy, która dobrze balansuje mieszankę. Końcówka pod znakiem czarnego pieprzu – raczej smak niż ostrość.
Moc cygara mieści się w przedziale średni – mocny. Cygaro dość długo pozostaje średnio mocne, chociaż uważam, że i tak lepiej coś wcześniej zjeść.
Aromat cygara przyjemny – dość słodki, chociaż z pazurem. Akurat w tym wypadku cygaro pachniało mi nie mniej niż cygaro mojego cygarowego Kompana, z którym to wybrałem się tego dnia na wspólnego dyma.
Jeżeli wyłączyć ciąg, konstrukcję oceniłbym na bardzo dobry. Cygaro spala się bardzo równo i dość wolno. Popiół trzyma się mocno i nie robi niespodzianek.

Podsumowując
Smaczne cygaro. Chociaż ciąg daleko odbiega od tego co nazywam chociażby dobrym, cygaro miało coś w sobie. Świadomość palenia takiego unikatu na pewno dodała nieco smaczku. Banderola zrobiona ze zwiniętego liścia tytoniu prezentuje się bardzo oryginalnie – coś zupełnie innego i nowego dla mnie zarazem. Zawsze kiedy mam zamiar polecić coś czego nie można tak po prostu dostać mam pewne opory. Mimo wszystko uważam, że jeśli będziesz mieć kiedyś okazję – spróbuj.
Smacznego dymka.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado



