Zapalniczka Colibri 1928 Original

Zapalniczka Colibri 1928 Original

W dzisiejszym wpisie zaprezentuję piękną, zabytkową zapalniczkę, którą dostałem od jednej z dobrze znanych w polskim świecie cygarowym postaci. Zapraszam do przeczytania kilku słów o zapalniczce Colibri 1928 Original.


Długo przymierzałem się do napisania tego tekstu. Od jakiegoś czasu, każdemu nowemu wpisowi towarzyszyła myśl o zaległej pracy do wykonania. Z racji przeniesienia się do Podziemia na sezon jesiennozimowy, częściej korzystam z mojego ulubionego typu zapalniczki – soft flame, co w pewnym sensie wymusiło powstanie tego tekstu – chociaż tak na prawdę to dla mnie sama przyjemność.

Pisałem już o tym nie raz i pewnie się powtórzę, ale najbardziej lubię rzeczy z historią. Nie ważne czy jest to cygaro, jakaś drobnostka, czy tak piękną zapalniczka, jak ta, którą dzisiaj zaprezentuję. Historie towarzyszące rzeczom, sprawiają, że w rzeczy wstępuje dusza i w pewnym sensie trochę je uczłowiecza.

Zapalniczka Colibri 1928 Original

Historia zapalniczki

Był upalny lipcowy dzień. Gorące powietrze niemal stało w miejscu a po twarzach mijających mnie osób leciały stróżki potu. Każdy wydawał się zmęczony już samym faktem istnienia. Było gorąco. Na miejsce dotarliśmy lekko po południu. Zapach benzyny, spalin i potu. Część osób ze Zlotu jeszcze nie obudziła się po minionej szalonej nocy. W oczekiwaniu na kolejną chmurę, która przysłoni nieco słońce, odnaleźliśmy namiot, w którego cieniu chowało się kilka osób. Poznałem ich od razu – wystarczyło, że usłyszałem głosy. Głosy dobrze znane i myślę, że większość członków klubu Smoke Bros bez problemu przypisałaby je konkretnym twarzom. Dotarliśmy na miejsce.

O cygara na miejscu zadbał Tabak Online. Cygara odpaliliśmy szybko – jak gdyby miało nas to uchronić od wszechobecnego gorąca. Oczywiście cygaro nie pomogło, ale i w piekle miłośnikowi cygar, cygaro potrafi osłodzić życie. Paleniu towarzyszyły rozmowy i żarty Mistrza. Było wesoło i momentami można było nawet zapomnieć o tym jak jest gorąco. Zobaczyć kogoś w Internecie, albo na spotkaniu online to jedno, spotkanie na żywo to coś zupełnie innego. Wiele razy piałem o tym, że dzięki klubowi nasze spotkania przenoszą się ze świata wirtualnego do rzeczywistości. Na tym właśnie polega największa magia tego klubu. Przy okazji dodam, że noże spod ręki Mistrza są na prawdę ostre, co w momencie przekonania się o tym mógłbym podpisać krwią.

Na odchodne, gdzieś z drugiej strony namiotu, usłyszałem „no gdzie jest ten miłośnik miękkiego płomienia”. Wstałem żeby się pożegnać i zaraz po uściśnięciu dłoni, w ręku wylądowało mi pudełeczko. Mocno zdziwiony, zmęczony upałem nawet nie zdążyłem dobrze podziękować, kiedy Mistrz odchodził śmiejąc się – chyba z mojej głupiej miny. Dostałem piękną, zabytkową zapaliczkę, której historia przetrwa, a dzień i okoliczności w których to wszystko miało miejsce będę wspominał przy okazji odpalania kolejnego cygara.

Zapalniczka Colibri 1928 Original

Zapalniczka Colibri 1928 Original

Właściwie zapalniczka jest repliką tej oryginalnej, stworzonej w 1928 roku przez Niemca, Juliusa Lowenthala, który postanowił, że zapalniczka – przedmiot codziennego użytku, może być czymś więcej. Rzeczywiście, od tego czasu zapalniczki Colibri cieszą oko miłośników cygar na całym świecie. Ponadto są bardzo funkcjonalne i niezawodne. Jako właściciel trzeciej już zapalniczki Colibri, mogę o tym zaświadczyć.

Zapalniczka Colibri 1928 Original

Replika, którą dostałem działa bez zarzutów. Myślę, że została poddana gruntownej renowacji. Mistrz zna się na tym jak nikt inny i wierzę, że jeśli wyszła spod jego ręki, posłuży mi na lata. Zapalniczka jest na gaz i posiada bardzo intrygujący system pocierania kamienia, który działa na zasadzie sprężyny. Po naciągnięciu i otwarciu zaworka z gazem, na powrocie pocierany jest kamień, który daję iskrę zapalającą gaz. Na spodzie znajduje się regulacja płomienia i kamienia. Również na spodzie znajduje się zawór do uzupełnienia gazu. Bardzo podoba mi się zestawienie kolorów – czarny korpus z błyszczącej, lakierowanej skóry, która wygląda trochę jak krokodyla, ze złotymi elementami. Moim zdaniem idealne zestawienie kolorów! Czarny i złoty wyglądają ze sobą niezwykle elegancko – dostojnie wręcz!

Zapalniczka jest w bardzo dobrym stanie. Zapakowana w oryginalne pudełko, którym można znaleźć nawet instrukcję! W środku znajduje się również informacja o tym, że zapalniczka jest wierną repliką oryginalnego modelu z 1928 roku. Zapalniczką odpaliłem już kilka cygar i muszę powiedzieć, że jestem zachwycony. Mistrz przestrzegł mnie przed małą pojemnością i rzeczywiście, zapalniczkę tankuję – na wszelki wypadek, co wyjście na dyma.

Kilka słów na koniec

Chociaż w momencie otrzymania zapalniczki tak mnie wcięło, że nie mogłem zdobyć się na nic więcej niż wybełkotanie słowa „dziękuję”, pomyślałem, że chciałbym to zrobić w sposób sobie właściwy, który przetrwa co najmniej tak długo jak moja wdzięczność. Przy każdym spotkaniu z dymem wśród innych miłośników cygar, wyciągając zapalniczkę i wzbudzając w ten sposób zachwyt pomieszany z zazdrością moich towarzyszy, wspomnę dzień, w którym zapalniczka trafiła w moje ręce. Tak ujawni się jej dusza, a historia przetrwa.

Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.

Z dymem!

Mateusz, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry