W dzisiejszym wpisie zrelacjonuje swoją wizytę w La Casa del Habano, w którym odbyły się Warsztaty do II polskiej edycji HABANOS WORLD CHALLENGE.
Jakiś czas temu Szymon skontaktował się z nami w sprawie bardzo ciekawego wydarzenia. Oczywiście mowa o II polskiej edycji HABANOS WORLD CHALLENGE. O wydarzeniu informowaliśmy już na łamach Polskiego Aficionado. Wpis o tym czym jest i na czym wydarzenie polega, można przeczytać tutaj. Na decyzję nie miałem wiele czasu, ponieważ – jak to często w życiu bywa, wszystko działo się tak szybko, że nie było wystarczająco czasu na nagłośnienie wydarzenia z odpowiednim wyprzedzeniem. Zwykle staramy się trzymać rękę na pulsie, jeśli chodzi o cygarowe wydarzenia, ale czasami – jak to w życiu bywa, decyzje trzeba podejmować szybko.
Warsztaty w Krakowie, to pierwsze wydarzenie, które rozpoczyna mini serię wydarzeń organizowanych w różnych miastach w Polsce. Dobre miejsce żeby przypomnieć o kolejnych. Kolejne warsztaty przygotowujące do udziału w eliminacjach do HABANOS WORLD CHALLENGE, odbędą się w:
- Warszawie, La Casa del Habano, 17-go października, godzina 18:00,
- Katowicach, Old Havana, 18-go października, godzina 18:00,
- Wrocławiu, Old Havana, 25-go października, godzina 18:00.
Z tego co się orientuję, organizator planuje również wydarzenie online, dla tych, którym trudno znaleźć czas, albo po prostu nie mają możliwości pojawić się w wyznaczonych terminach, w którejś z lokalizacji. Bardzo miły gest, który daje równy dostęp każdemu, kto chce dowiedzieć się czegoś więcej.
Tyle jeśli chodzi o kwestie organizacyjne, chciałbym teraz opisać swoje wrażenia z udziału w pierwszych warsztatach, żeby dać przedsmak tego, co czeka osoby, które zdecydują się wziąć w nich udział.

Warsztaty do II polskiej Edycji HABANOS WORLD CHALLENGE
Lubię lożę La Casa del Habano w Krakowie. Miałem przyjemność spopielić w niej kilka cygar – chociaż wystarczyło by palców jednej ręki żeby zliczyć moje wszystkie wizyty. Zawsze będąc w Krakowie, przy okazji planuję odwiedziny w tym kameralnym miejscu. Powołuję się tu na pewnego jegomościa, który pomimo częstych podróży i bycia bardzo zajętą osobą, powtarza, że czas na cygaro musi się znaleźć. Wziąłem sobie tę redę starszego, mądrzejszego kolegi w dymie do serca. Na miejsce dotarłem z łatwością. Dobra lokalizacja sprawia, że miejsce łatwo znaleźć i zawsze można zaplanować wizytę, nawet „przy okazji”.
Na miejsce dotarłem z nieznacznym wyprzedzeniem. Szymon przywitał mnie praktycznie już na wejściu. Następnie przedstawił mnie obsłudze lokalu, która w bardzo serdeczny sposób zaproponowała coś do picia. Jako media cygarowe, mogłem też udać się tu i ówdzie żeby zrobić kilka zdjęć, których ostatecznie wcale dużo nie zrobiłem. Przyznam, że gdyby nie „obowiązki”, wcale nie zabrałbym ze sobą aparatu. Wolę rozmawiać z ludźmi – tym bardziej, że Szymon zaproponował mi, że opowie nieco o historii lokalu, której wcześniej nie znałem. Zachęcam do kontaktu – jeszcze lepiej spotkać go na miejscu i poprosić o podobną prezentację. Widząc jego pasję, jestem przekonany, że znajdzie chwilę. Na przykład: czy wiesz, że w lokalu znajdują się dwa stoliki zaprojektowane przez Paco Rabanne? Albo, że sufit wykonano jeszcze w XVI wieku? Podobnych ciekawostek jest znacznie więcej i czuję, że gdybyśmy zostali tam dłużej, całe nasze spotkanie zeszłoby na opowieściach i anegdotach dotyczących samego tylko lokalu.
Od mojej ostatniej wizyty zaszło kilka zmian. Przebudowie uległ bar, chociaż szczerze mówiąc chyba nawet nie zwróciłbym uwagi. Tak jak mówię byłem w tym miejscu, ale nie na tyle żeby zauważyć nawet takie zmiany. Wracając do relacji z warsztatów.
Warsztaty
Warsztaty miały mieć formę prezentacji. Zanim ta się zaczęła, poznałem bardzo ciekawe osoby – drugiego Szymona oraz Grzegorza. Ten drugi miał tego wieczoru wypalić swoje pierwsze w życiu cygaro. Bardzo lubię takie sytuacje i z wielką radością obserwuję osoby, które chcą zacząć swoją cygarową przygodę. Co by nie mówić, lepiej trafić nie mógł, dlatego byłem spokojny. Kiedy już rozsiedliśmy się w wygodnych fotelach, które tak na marginesie robione były na zamówieni do tego konkretnego lokalu, ktoś z obsługi przyniósł zamówioną wcześniej herbatę. Wygodnie, ciepło i przyjemnie – w takich warunkach miałem poznawać świat Habanos, o którym tak na prawdę wiem bardzo niewiele.
Prezentacja zaczęła się od absolutnych podstaw. Chociaż wiem co nieco, bardzo mi się podobało to wprowadzenie. Szymon założył, że przecież może przyjść ktoś, kto dopiero zaczyna przygodę, a dla osób, które mają już jakąś wiedzę, jest to okazja do utrwalenia sobie pewnych informacji. Mnie osobiście interesowało wszystko! Od początków upraw, nasion, regionów – po sposoby uprawy, obróbkę i zwinięcie cygar. Wystąpienie Szymon przerywał dodając liczne anegdoty z kilku jego wizyt na Kubie. Słuchałem z błyskiem w oku i nieudawanym zainteresowaniem. Podobny błysk widziałem w oczach pozostałych uczestników warsztatów. Tym jednak, co zwróciło moją szczególną uwagę, była postawa samego Szymona. Człowiek z pasją – dosłownie przejęty tym co mówił! O ile w naszych oczach było widać zainteresowanie, od prowadzącego biła niesamowita energia i pasja. To się dało odczuć!
Chociaż spotkanie było prowadzone w sposób bardzo merytoryczny i profesjonalny, Szymon dał znać, że można mu przerywać pytaniami w dowolnej chwili. Uczestnicy korzystali z tego przywileju i tak z prezentacji, zrodziła się przyjemna rozmowa o cygarach kubańskich, Kubie, jej mieszkańcach i innych okołocygarowych tematach.

Ślepa degustacja
Gdzieś w trakcie prezentacji pojawiły się cygara. Nikt z uczestników – za wyjątkiem Szymona i obsługi lokalu, nie wiedział co będziemy palić. Mieliśmy to odgadnąć. Na tacy obok cygar, znajdowały się czarne, zaklejone koperty zawierające pierścienie. Mieliśmy je otworzyć dopiero na końcu. Przedtem jednak, prowadzący poprosił o dwa egzemplarze innych cygar, które na potrzeby prezentacji rozbebeszył. Pokazał nam jak są zwinięte, jak się pali każda z części składowych i jaki mają one wpływ na całość. Chociaż widziałem różne materiały na ten temat, zobaczenie tego na żywo było bardzo interesujace. Taka nauka przez doświadczenie.
Cygara odpaliliśmy dopiero gdzieś po godzinie od rozpoczęcia spotkania. Co ciekawe, sposób obcinania i odpalania cygara również był częścią warsztatów. Ja za swoje otwarcie dostałbym co najwyżej 4 w dziesięciostopniowej skali. Słabo, ale co zrobić. Dymowi miał towarzyszyć dobrany według preferencji rodzaj alkoholu. Ja wybrałem rum. Świetna sprawa, bo bardzo rzadko zdarza mi się degustować cygara w towarzystwie alkoholu. Zapamiętałem tylko pierwszy – było 18-sto letni Opthimus. Niestety nie pamiętam pełnej nazwy, ale rum był bardzo słodki, pijalny i świetnie pasował do dość wyrazistego cygara. Zaraz potem, Szymon poczęstował nas drugim kieliszkiem, który miał być inny od pierwszego. Ten z kolei był zdecydowanie mocniejszy. Wzięcie pufa po napiciu się odrobiny zupełnie zmieniało smak cygara. Bardzo ciekawe doświadczenie, które pokazuje jak niewiele wiem o parowaniu cygar z alkoholem.
Wyniki
Jak to w trakcie degustacji ma miejsce, były podpowiedzi. Ja z góry powiedziałem, że moja znajomość cygar kubańskich jest bardzo mała i nie spodziewam się zgadnąć. Już tłumaczę, że wcale się nie tłumaczę – to najprawdziwsza prawda. To jak daleko okazało się, że byłem zaskoczyło nawet mnie – który wiedział co mówi kiedy mówił, że na cygarach kubańskich nie zna się wcale. Jedyne co mi w miarę wyszło, to typowanie formatu. Obstawiałem Rothschilda i okazało się, że byłem najbliżej. Z pozostałych cygar pamiętam tylko Hoyo de Monterrey – ale nie konkretny egzemplarz, Romeo y Julieta Petit Churchills – tego obstawiałem, oraz Partagas Serie D No. 5 – o którym powiedziałem, że to na pewno nie jest to cygaro. Paliłem je kiedyś i zapamiętałem jako nie tyle skórę, co skórzany fotel wraz z narożnikiem, której smaku kiedyś nie mogłem znieść.
Obstawiłem Romeo. Złośliwość losu? Nie można mówić tu o szczęściu – ja na prawdę nie wiedziałem. Okazało się, że paliliśmy cygaro, którego nie polubiłem przy pierwszym spotkaniu, a które – nieświadomie, właśnie degustowałem. Co ciekawe, cygaro nie nie smakowało mi tak jak za pierwszym razem – wręcz odwrotnie. Pstryczek w nos – z resztą nie pierwszy i na pewno nie ostatni! Chociaż jeszcze nie mogłem w to uwierzyć, otworzyłem kopertę by ujrzeć pierścień Partagasa Serie D No. 5.
Atmosfera była na tyle życzliwa, że wcale nie poczułem się głupio. Szymon powiedział z resztą, że nie taki jest cel wieczoru. Chciał jedynie pokazać jak można się tym wszystkim bawić, choćby poprzez dobieranie różnego rodzaju alkoholu. Ja na prawdę nie wiedziałem, a takie sytuacje jedynie utwierdzają mnie w przekonaniu, że jeszcze dużo przede mną. Mam wrażenie, że samo otwarcie się na świat cygar kubańskich – i wypalenie kilku sztuk, wzbogaci moją pasję i doświadczenie palenia w ogóle.

Podsumowując
Być może nie „wygrałem” degustacji. Być może nawet ośmieszyłem się w oczach innych uczestników. Co mi tam – spędziłem bardzo miły wieczór, na którym miałem przyjemność posłuchać o kubańskich cygarach od prawdziwego pasjonaty! Poznałem również innych miłośników cygar – w tym osobę, która tego wieczoru wypaliła swoje pierwsze w życiu cygaro. Ostatecznie bardzo dobrze się bawiłem! Byliśmy gośćmi i potraktowano nas według starego polskiego przysłowia z kubańskim akcentem – gość w dom, Bóg w dom. Prezentacja była niezwykle merytoryczna i nie na żarty. Widać było pasję Szymona, który dzielił się z nami również swoimi osobistymi historiami z Kuby. Jak by tego było mało, mieliśmy okazję doświadczyć tego o czym była prezentacja w sposób empiryczny, co z prezentacji zrobiło prawdziwe warsztaty.
Słowo na koniec
Chociaż sam nie przygotowuję się do eliminacji II polskiej edycji HABANOS WORLD CHALLENGE, wydarzenie było dla mnie niezwykle cenne. Myślę, że dla osób, które planują wziąć udział, wskazówki udzielane przez Szymona, okażą bardzo przydatne. Nie sposób wyrazić jak bardzo zachęcam do wzięcia udziału w warsztatach! Jeśli nazywasz siebie miłośnikiem cygar i chcesz pogłębiać swoją pasję – weź udział w warsztatach niezależnie od tego czy marzysz o wyjeździe na Kubę czy nie. Dowiesz się wielu interesujących rzeczy na temat cygar kubańskich. Zobaczysz na własne oczy człowieka, który wie o Habnos niemal wszystko. Poznasz innych miłośników cygar na żywo – być może z niektórymi z nich wymieniałeś już komentarze, albo wiadomości i to będzie pierwszy raz kiedy spotkacie się na żywo. A z całą pewnością, spędzisz świetny wieczór w eleganckim miejscu, w oparach boskiego dymu. Gorąco polecam!
Kolejne wydarzenie już 17-go października w La Casa del Habano w Warszawie. Po więcej informacji, odsyłam do naszego wpisu na stronie (tutaj) lub bezpośrednio do strony organizatora wydarzenia.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



