Tatuaje Fausto FT127

Tatuaje Fausto FT127

W dzisiejszym wpisie cygaro od Petea Johnsona, czyli twórcy marki Tatuaje. Zapraszam do przeczytania recenzji cygara Tatuaje Fausto FT127.


Miałem już kiedyś przyjemność wypalić cygaro z linii Fausto. Dokładnie nie pamiętam, ale zdaje się, że było to FT140. O ile konkretnego egzemplarza nie pamiętam, intensywny smak cygara w pamięci pozostał. Mimo dobrych wrażeń, z jakichś powodów nie wracałem do cygara przez kilka lat, ale doczekało się swojego powrotu. Jak zwykle pojawiła się okazja.

Cygaro wypaliłem w trakcie halloweenowej zabawy klubu Smoke Bros. Zabawie towarzyszył konkurs na najstraszniejsze przebranie. Kreatywność – jak i sposób wykonania przebrań, była na prawdę przerażająca! Niektórych osób nie chciałbym spotkać wieczorem w ciemnej uliczce – tak przebranych oczywiście. Spotkaniu jak zwykle towarzyszyła radosna atmosfera przeplatana salwami śmiechu z opowiadanych dowcipów. Atmosfera spotkania sprawiła, że zapomniałem nawet, że cygaro palę w miejscu, w którym zwykle cygar palić nie lubię, czyli pod klatką.

Tatuaje Fausto FT127

Tatuaje Fausto FT127

Ciekawa jest historia powstania blendu. W Sieci znalazłem informację, że linia Fausto wyrosła z limitowanej serii cygar przeznaczonej wyłącznie na Hawaje. Limitowana linia podobno była bardzo mocna a jej nazwa – Thermonuclear (z ang. termojądrowy), adekwatna. Cygara zawinięto z mocnego tytoniu, który podobno sprawiał, że śmiałków, którzy oważyli się próbować przyprawiał o wymioty.

Nazwa linii odnosi się do głównego bohatera dramatu Goethego o tej samej nazwie. Gdzieś w Sieci przeczytałem, że nazwa wywodzi się z włoskiego i oznacza pomyślny lub szczęśliwy. Biorąc pod uwagę grafikę znajdującą się na pudełku, raczej nawiązuje do powieści niemieckiego poety.

Linia Fausto pojawiła się w wyniku sukcesu limitowanej edycji i trafiła do regularnej produkcji. Cygara z linii Fausto zawijane są w liście tytoniu rosnące w Ekwadorze (pokrywa) oraz Nikaragui (zwijacz, wypełnienie). Z początku produkowane były cztery formaty cygar, ale z tego co widzę, pojawiają się też od czasu do czasu limitowane formaty – jak choćby w tym roku. W Polsce dostępne są dwa z nich:

  • Tatuaje Fausto FT114 (Short Robusto, 4 1/2 X 52),
  • Tatuaje Fausto FT127 (Robusto, 5 X 52).

Tak się składa, że kupiłem oba. Wybierając cygaro na to konkretne spotkanie, kierowałem się wielkością – zwykle na spotkania klubu Smoke Bros lepiej wybrać większe cygaro.

Kilka informacji technicznych

Cygaro w formacie nieznacznie grubszego Robusto. Wymiary cygara to 5″ długości (ok. 12.7 cm), ring kalibru 52. Na oko dość ciemne wpadające w czerwone tony – a może to tylko wrażenie spowodowane kolorem pierścienia? Cygaro dobrze się prezentuje, a jego wygląd zapowiada, że przed degustacją lepiej coś zjeść. Słowo o pierścieniu. W tym wypadku jest on bardzo prosty. Podobno w tym przypadku wzorowano się na pierwszych pierścieniach cygar kubańskich i widziałem nawet takie porównania. Rzeczywiście coś w tym jest. Kolory pierścienia to przede wszystkim czerwony z czarnymi elementami i białymi napisami. Prosty, ale świetnie komponuje się z odcieniem pokrywy i nadaje całości klasyczny wręcz wygląd.

Obcinam

Po wyjęciu z celofanu, do nosa trafia przyjemny zapach siana i czekolady. Dłuższa inspekcja odkrywa słodki kwiatowy aromat przełamany kontrastującym z nim ostrym czarnym pieprzem. Pachnie aromatycznie i bardzo zachęcająco. Cygaro postanowiłem otworzyć obcinaczką do cygar typu V-Cut. Ciąg bardzo dobry, chociaż obawiałem się, że będzie inaczej ze względu na dość zwartą strukturę. W smaku niezapalonego cygara odkrywam kawę z odrobiną ziemi i pieprzu. Zostawia czekoladowy posmak. Bardzo przyjemna zapowiedź wrażeń, które tak naprawdę dopiero przede mną.

Odpalam

Ogrzewam stopkę zapalniczka typu jet flame i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Daję cygaru chwilę odpocząć i zabieram się za degustację. Przywitał mnie smak kawy o lekko kwaśnym profilu. Mniej więcej w tym czasie do palety smaków dołącza słodycz, która ma coś z brązowego cukru. Dość szybko pojawia się smak ziemi, który dobrze balansuje mieszankę sprowadzając ją w bardziej wytrawne rejestry, chociaż ziemia w tym wypadku jest jedynie posmakiem. Dym wypuszczany nosem przyprawia o łzawienie oczu i można w min wyczuć świeżo mielony czarny pieprz. Całość w odbiorze bardzo smaczna, a samki intensywne, pełne.

Moc cygara oceniam na średni – mocny, chociaż o cygarze, że jest mocne, można powiedzieć dopiero gdzieś na samym końcu. Nasłuchałem się o mocy, a ta okazała się całkiem znośna.

Aromat cygara przyjemny, słodki – przynajmniej na tyle ile udało mi się wyłapać stojąc na świeżym powietrzu, targany lekkimi podmuchami zimnego, jesiennego wiatru. Zwrócę uwagę na znaczne ilości dymu jakie cygaro produkuje.

Cygaro spala się dość równo, chociaż zdarzyło się muśnięcie zapalniczką tu i ówdzie. Ciąg pozostaje niezmiennie bardzo dobry do samego końca.

Tatuaje Fausto FT127

Podsumowując

Myślę, że bardzo podobnie zapamiętałem moje pierwsze zetknięcie z linią Fausto, chociaż było to już jakiś czas temu. Intensywne, słodkie, pełne. Tak je zapamiętałem i dzisiaj, po latach, było bardzo podobnie. Oczywiście doszły niuanse, jak choćby smak kawy czy pieprzu, ale słodycz była dość charakterystyczna i zapadająca w pamięć. Zakładam, że inne cygara z linii również mogą pochwalić się ciężkim, słodkim smakiem przełamanym bardziej wytrawnymi nutami, co tak na marginesie jest całkiem w moim guście. Cygaro bardzo mi smakowało i cieszę się, że mam jeszcze jedno – nieco mniejsze, w humidorze. Polecam amatorom mocniejszych smaków – nie mylić z mocą.

Recenzowane cygaro kupiłem ze środków własnych.

Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.

Z dymem!

Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry