Room 101 Doomsayer Passive Polski Aficionado

Room 101 Doomsayer Passive

W dzisiejszym wpisie kolejny debiut na stronie Polski Aficionado! Zapraszam przeczytania recenzji cygara Room 101 Doomsayer Passive.


Nie jest to pierwsze cygaro z zza Wielkiej Wody, niedostępne na polskim rynku, jakie pojawia się na stronie Polski Aficionado. Chociaż markę znam, próbowałem nawet kilku sztuk, żadna recenzja dotychczas nie pojawiła się na stronie. Cygaro dostałem w prezencie od mojego kuzyna, twórcy logo Polskiego Aficionado, początkującego (chociaż już nie do końca) miłośnika cygar i świetnego grafika. To właśnie dzięki niemu mogła w ogóle powstać niniejsza recenzja. Historią o tym jak w ogóle cygara trafiły do mojego humidora podzieliłem się tutaj.

Cieszę się, że w końcu Room 101 doczekał się debiutu na stronie. Miałem kilka razy przyjemność degustować cygara marki i muszę przyznać, że robią wrażenie. Nie tylko marketing i barwna postać Matta Bootha, który wygląda jak gwiazda rocka, ale i same cygara. Nie ukrywam, że oryginalna szata graficzna robi wrażenie i wyłamuje się z pewnego schematu. Oczywiście nie są jedyną marką cygarową, która to robi, ale robią to w naprawdę oryginalny sposób.

Z racji tego, że jest to pierwsza recenzja cygara od Room 101, kilka słów o marce.

Room 101

Marka powstała w 2003 roku z inicjatywy wspominanego już Matta Bootha – były marines, jubiler, artysta. Ciekawa powstać, która w swojej marce łączy zamiłowanie do sztuki azjatyckiej nabytej podczas służby w Azji, z unikalną estetyką rodem z LA. Markę charakteryzuje połączenie tradycji z nowoczesnością. Co ciekawe, początek marki wcale nie był związany z cygarami. Room 101 w 2003 roku funkcjonowała jako marka luksusowej biżuteria. Na początku swojej przygody w świecie cygar – w 2009, pan Booth nawiązał współpracę z marką Camacho, która trwała przez 8 kolejnych lat. W międzyczasie Oettinger Davidoff kupił markę Camacho, ale zobowiązania co do produkcji i dystrybucji cygar z wcześniejszego kontraktu pozostały. Wraz z jego końcem, pan Booth uznał, że jest to dobry moment na nowy start. Po krótkiej przerwie wrócił do biznesu cygarowego, nawiązując współpracę z Robertem Caldwellem oraz A. J. Fernandezem. Powstawały nowe linie i marka nadal mocno odznaczała się na rynku.

W 2022 roku pan Booth sprzedał markę STG samemu pozostając na stanowisku Dyrektora Kreatywnego. Pozycja daje mu możliwość uczestnictwa w procesie twórczym marki, co pozwala zachować jej niewątpliwą oryginalność. Dobrze, że tak się stało, bo myślę, że bez Matta Bootha marka Room 101 nie byłaby tym samym. Mam wrażenie, że STG kupując ją świetnie zdawała sobie z tego sprawę. Jeśli mogę za coś pochwalić korporację/moloch jakim jest STG, to z pewnością to, że nie pozbawiła swojego zakupy jego największej przewagi. Bez niego marka nie istnieje i myślę, że i oni zdają sobie z tego sprawę.

Ciekawa jest geneza samej nazwy marki. Room 101 (z ang. pokój 101) wywodzi się z jednej z moich ulubionych powieści – Rok 1994 autorstwa George’a Orwella. Pokój symbolizuje miejsce w Ministerstwie Miłości z powieści, w którym znajdowała się sala tortur. Miejsce, w którym człowiek konfrontuje się ze swoimi największymi lękami. Ciekawy wybór dla nazwy marki.

Polski Aficionado Room 101 Doomsayer Passive

Room 101 Doomsayer Passive

Kilka słów o linii Doomsayer. Nazwa z angielskiego oznacza wieszcz zagłady, co w połączeniu z drugim słowem – passive (z ang. pasywny, bierny), tworzy kombinację, która moim zdaniem brzmi jeszcze bardziej spektakularnie niż po angielsku. Bierny Wieszcz Zagłady – mocne! W skład linii wchodzi jeszcze Agressive – z ang. agresywny, co – moim zdaniem, brzmi jeszcze mocniej! Mieszanka tytoniu wykorzystana do stworzenia obu różni się oczywiście. Skupię się jednak na cygarze, którego dotyczy niniejsza recenzja. Pokrywa cygara typu Habano pochodzi z Ekwadoru. Jako zwijacza, użyto tytoniu rosnącego w Indonezji. Wypełnienie z kolei stanowi mieszanka liści pochodzących z Nikaragui, Hondurasu oraz Stanów Zjednoczonych (a dokładnie pensylwański Broadleaf). Bardzo oryginalna kompozycja, nie mniej ciekawa jak sama marka! Cygaro Room 101 Doomsayer Passive występuje w jednym rozmiarze i jest nim Toro.

Room 101 Doomsayer Passive

Kilka informacji technicznych

Cygaro w formacie przerośniętego Toro. Wymiary cygara to 6″ długości (ok. 15.24 cm), ring kalibru 55. Trzymane w ręku robi wrażenie bliższe Gordo. Na oko pokrywa cygara bardziej ciemna niż jasna – ale te bez przesady. Cygaro zdobi oryginalny pierścień, świetnie wpisujący się filozofię marki. Dominuje złoty i brązowy, który świetnie komponuje się z ekwadorską pokrywą typu Habano.

Obcinam

Po wyjęciu z celofanu nie sposób nie było zatrzymać się na chwilę. Cygaro pachnie obłędnie! Dominuje ziemia, nuty kawy, czekolady i siana. Aromatom tytoniu towarzyszy słodycz, która spaja wszystkie w piękną całość.Cygaro postanowiłem otworzyć obcinaczką typu V-Cut. Ciąg oceniam na dobry, chociaż bez szału. W smaku niezapalonego cygara dominuje drewno z odrobiną ziemi.

Odpalam

Ogrzewam porządnie stopkę cygara zapalniczką typu jet flame i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Odkładam cygaro na moment żeby odpoczęło i zabieram się za właściwą degustację. Przywitał mnie smak kawy z odrobiną kakao. Kakao szybko staje się bardziej wyraźne i dołącza do niego odrobina drewna. W tle przebija się ziemia z lekko mineralnym posmakiem. Następnie do palety smaków dołącza krem, z którego pojawienia z początku bardzo się ucieszyłem. Szybko okazało się jednak, że smak cygara stał się mdły, niewyraźny. Smak kremu szybko przemienia się w smak skóry, któremu towarzyszy mocny smak kawy. Następnie cygara staje się nieco bardziej wytrawne. Dominują nuty ziemi i czekolady. Końcówka pod znakiem orzechów. Smaczne, ale..

Moc cygara mieści się w przedziale lekki-średni. Być może właśnie tej mocy mi tu brakło, przez co cygaro wydawało się mdłe. Rozmiar robi jednak swoje, dlatego lepiej coś wcześniej zjeść.

Przede wszystkim produkuje dożo dymu! Aromat cygara jest bardzo przyjemny i ma w sobie coś z mlecznej czekolady.

Konstrukcja – no cóż. Nie udało mi się to cygaro. Najpierw paliło się krzywo, później pękło, później dalej paliło się krzywo, by znowu pęknąć i nie dać się w pełni sobą cieszyć. A szkoda. Było sporo poprawek zapalniczką i problemy z pęknięciem. Na szczęście pojawiły się tylko dwa i nie pękały dalej.

Room 101 Doomsayer Passive Kraken Rum Polski Aficionado

Podsumowując

Żal, żal – serce płacze. Szkoda, bo zapowiadała nam się na prawdę fajna randka. Cygaro nie porwało mnie smakiem, a momentami nawet nudziło. Chociaż działo się sporo, smak był jakiś taki niewyraźny – mdły, tak dokładnie określiłem swoje wrażenia w dzienniku. Myślę, że wynika to z braku mocy, co nie dla każdego musi być złe. Mi jednak brakowało mocy, jakiegoś pazura, który zahaczyłby o podniebienie czy język. Coś ostrzejszego – czego zdaje się po cygarze się spodziewałem. Jak by tego było mało, cygaro pękało i paliło się zupełnie tak jak chciało. Paląc, myślałem, że nazwa cygara jest dobrze dobrana – pasywny, w tym ujęciu słaby, bez mocy. Nie ukrywam, że w głowie od razu pojawiło się pytanie – ciekawe jak ten „agresywny”? Ale o tym może jeszcze będzie mi dane się przekonać.

Recenzowane cygaro dostałem od Patryka, miłośnika cygar i twórcy logo Polski Aficionado, które do dzisiaj cieszy moje oko.


Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.

Z dymem!

Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry