polskiaficionado.pl

Romeo y Julieta Reserve Titan

W dzisiejszym wpisie opiszę cygaro, które trafiło do mnie zupełnym przypadkiem. Mowa o Romeo y Julieta Reserve Titan.

Z racji „luzowania obostrzeń” i ponownego otwarcia min. restauracji i barów, mogłem w końcu udać się w swoje ulubione miejsce w Rzeszowie, żeby nacieszyć się chwilą dla siebie.

W pierwszy weekend kiedy ponownie otwarto bary, spotkałem się z Kolegą ze starych lat. Kolega jest restauratorem i z powodzeniem prowadzi Tawernę Żeglarską w Rzeszowie. Kiedy Go odwiedziłem „wpadając na kawę” i ten zobaczył, że palę cygaro, powiedział, że ma jedno na zapleczu, a, że sam nie pali, chętnie mi je podaruje. Okazało się, że cygaro było przechowywane gdzieś na dnie szuflady i kiedy mi o tym powiedział, nie miałem wielkich nadziei. Moje przypuszczenia – niestety, okazały się prawdą. Cygaro było dość suche – stopka już zaczęła się kruszyć. Cygaro uratowała jedynie tuba z cedrową wkładką, w której znajdowało się przez ten cały czas. Kolega powiedział, że jeżeli się nie nadaje, po prostu je wyrzuci. Pomyślałem, że szkoda i że jednak spróbuję je „uratować”.

Cygaro wsadziłem do humidora na tydzień. Ten czas wystarczył żeby stopka znowu stała się „sprężysta”. Dołożyłem na wszelki wypadek zmoczony ręcznik papierowy na podstawce żeby dodać wilgoci, które – jak miałem nadzieję, cygaro „wciągnie”. Udało się.

Przyznam, że nie miałem wielkich oczekiwań – to co wywietrzało i wyschło, utracone bezpowrotnie, ale cóż.. Spróbowałem mimo wszystko.

Kilka informacji technicznych.

Cygaro sporych rozmiarów – 6″ (ok. 15.24 cm) długości, ring kalibru 54 – takie grubsze Toro. Na oko, pokrywa cygara dość jasna. Tytoń pokrywy, jak i zwijacza pochodzi z Nikaragui. Wypełnienie to mieszanka liści pochodzących z Hondurasu i Nikaragui. Całość zwinięto w Hondurasie.

Rozmiar robi wrażenie, więcej zarezerwowałem sobie ok. dwie godziny i wybrałem się do Underground Pub na kawę i „małe” co nieco – chociaż to „małe”, to raczej nienajlepsze określenie..

Obcinam..

Cygaro ma bardzo dobry ciąg. W smaku niezapalonego cygara wyczuwam nuty drewna i ziół.

Odpalam..

Ogrzewam stopkę i zapalam obkręcając równomiernie – przypomniałem sobie ile łatwiej jest to robić w pomieszczeniu. Smak cygara, to mieszanka ziemistości, drewna, ziół i skóry. W prawdzie, nie przepadam za tym ostatnim, ale tutaj skórzasty smak jest dobrze zmieszany z innymi i nie przeszkadza, chociaż go wyczuwam.

Cygaro spala się równo i wolno. Popiół trzyma się mocno i nie robi niespodzianek.

Aromat cygara określam jako przyjemny. Otoczony dymem, byłem nawet z tego powodu zadowolony!

Moc cygara określam jako średni.

Do cygara wypiłem mocną czarną kawę, która jak dla mnie, zawsze jest najlepszym możliwym wyborem.

Podsumowując – nawet jeżeli cygaro straciło część smaku, było pysznie. Myślę, że przypasuje większości miłośników cygar, chociaż nie jest to coś, co jakoś szczególnie będę wspominał. Cygaro pod każdym względem dobre. Polecam.

Smacznego dymka!

Mateusz, polskiaficionado.pl

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry