W minioną środę miałem okazję wziąć udział w niesamowitym wydarzeniu! Relacja ze spotkania z Jeremym Casdaglim i rumem Izalco – zapraszam.
Wydarzenie odbyło się przy okazji Rum Love Festiwal, czyli corocznego święta miłośników rumu. Rum z kolei ma to do siebie, że dobrze czuje się w towarzystwie boskiego dymu. Właśnie z tego powodu polscy dystrybutorzy cygar połączyli siły aby jeszcze bardziej uatrakcyjnić coroczne wydarzenie.
Na wydarzenie – z ramienia Iguana, właściciela chociażby Cigarro.pl, zaprosił nas sam Tomasz Żołądkiewicz. Tak się składa, że firma posiada w swojej dystrybucji rumy Izalco, które degustowaliśmy tego wieczoru. Dla mnie jednak największą wartością była możliwości poznania – i zapalenia cygara, z panem Jeremim Casdaglim z Casdagli Cigars. Taka okazja nie pojawia się często, dlatego jak tylko dostałem propozycję, uznałem, że – parafrazując znane polskie powiedzenie, rzucam wszystko i jadę na spotkanie z Casdaglim!
Wydarzenie obyło się w Forum Panorama, a dokładnie w Royal Cigar Lounge w Krakowie, które to od jakiegoś czasu jest gospodarzem podobnych cygarowych imprez. Nie ukrywam, że z racji odległości, cieszy mnie ten wybór. Przy okazji moich pierwszych odwiedzin miałem okazję poznać jednego z właścicieli, z którym umówiliśmy się, że (w końcu) przyjadę i opiszę swoje wrażenia z tego wyjątkowego miejsca. Pomysł nadal bez daty, ale trzeba będzie w końcu jaką ustalić i to zrobić!
Kończąc wstęp dorzucę coś, co jest dla mnie wisienką na torcie. Na spotkanie pojechałem z – często wspominanym na łamach Polskiego Aficionado, moim cygarowym Kompanem, co zdarza się bardzo rzadko! Możliwość spotkania się „na dyma” na innym niż zwykle gruncie jest zawsze ciekawym urozmaiceniem.

Relacja ze spotkania z Jeremym Casdaglim i rumem Izalco
Na miejsce przybyliśmy trochę przed czasem. Wyjechaliśmy nieco wcześniej niż było trzeba aby uniknąć korków, co nam się pięknie udało. Droga z Rzeszowa do Krakowa znacznie się skróciła, a może było tak za sprawą interesującej rozmowy? Od momentu kiedy wsiadłem do samochodu, aż do powrotu do domu gdzieś koło 1 w nocy umilaliśmy sobie podróż ciekawą rozmową. Dzięki temu miałem wrażenie, że wsiadłem i zaraz trzeba było wysiadać.
Myślałem, że wydarzenie odbędzie się na dużej sali. Ku mojej uciesze, okazało się, że tym razem odbędzie się w samej loży. Miałem zatem okazję do tego żeby w końcu lepiej się jej przyjrzeć. Zaraz po otwarciu drzwi przywitał nas dojrzały, elegancki mężczyzna z mocnym brytyjskim akcentem. O przełamywaniu lodów nie było mowy, bo te stopniały zaraz w momencie kiedy zamknęły się za nami drzwi. Jeremy bardzo szybko wręczył nam po mniejszym cygarze – bo co to za spotkanie cygarowe bez dymu?! W ten sposób – jeszcze zanim zdążyłem przywitać się z Tomkiem Żołądkiewiczem i Borysem Makowskim, którego zdążyłem już kojarzyć z dobrymi koktajlami i alkoholem, stałem z cygarem w ręku jeszcze przed rozpoczęciem imprezy.
Bardzo szybko okazało się, że Jeremy jest typem gawędziarza o ogromnej wiedzy historycznej, której nie powstydziłby się akademik. Wydarzenia, daty, znajomość polskiej i europejskiej historii – zrobiły na nas ogromne wrażenie! Myślę, że jak napiszę w liczbie mnogiej mój cygarowy Kompan nie będzie mi miał za złe. Wiem, że też był pod wrażeniem. Pomału zaczęli schodzić się goście, kiedy Jeremy witając każdego kto przyszedł, kontynuował swoje opowieści.

Część oficjalna
Byliśmy w prawdzie trochę po czasie, ale czekaliśmy aż wszyscy goście przyjdą. Absolutnie nie narzekam, bo daleko było do nudy – z Jeremym nie ma mowy o milczącym oczekiwaniu! Odniosłem wrażenie, że część oficjalna zaczęła się przy okazji interesującej opowieści, w którą zaangażowany był każdy w pomieszczeniu. Nagle w naszych dłoniach wylądowały właściwe cygara. Właściwe to te, które przewidziane były na dzisiejszy wieczór. To które paliłem do tej pory jest warte zapamiętania – Casdagli Vater Petit Robusto. Chociaż nie jest to recenzja, jedno zdanie na jego temat. W ogóle nie znałem tej linii. Nie wiedziałem o jej istnieniu aż do tego wieczora.

Linia oddaje hołd wielkim generałom. To konkretnie dedykowane Josephowi Radetzky’iemy von Radetz’owi, którego strategia oraz dowodzenie przyczyniły się do zwycięstwa koalicji nad Napoleonem w bitwie pod Lipskiem w 1813 roku. Nazwa „Vater” (z niem. ojciec) odnosi się do przydomka jaki nadali mu jego żołnierze. Oczywiście wszystko to było nam opowiedziane – wraz ze szczegółami, przez Jeremiego. To co z pewnością zapamiętam, to oryginalna mieszanka zawierająca tytoń z Zimbabwe i bardzo oryginalny smak! Oprócz ziemi z mocno mineralnym akcentem, cygaro charakteryzuje – jak ujął to mój cygarowy Kompan, „mleczność”. Myślę, że dobrze nazwał ten oryginalny smak. Bardzo dobre cygaro! Chcę do niego wrócić i napisać recenzję!
Wracając do oficjalnego początku imprezy..

Peruvita z Izalco 10 Years
Jako pierwsze oficjalne cygaro – podane z 10-cio letnim rumem Izalco, w którym Piotr jest absolutnie zakochany. Cygarko bardzo małe – jak cygaretka. Stworzone z m.in. peruwiańskiego tytoniu, co również jest bardzo oryginalnym składnikiem. Cygaro zdecydowanie mocne jak na takiego malucha. Bardzo mi smakowało i świetnie komponowało się z rumem! Muszę przyznać, że po pierwszym łyku zrozumiałem zachwyt Piotra. Rum jest przepyszny! Słodki, bogaty – i pięknie pachnie! Degustacji oczywiście towarzyszyły niezliczone opowieści, dygresje i ciekawostki ze świata cygar.
Jeremy w oficjalnej części podzielił się z nami swoją historią. Absolutnie zaczarował swoją osobą wszystkich uczestników. Przeplatanie opowieści usłyszanych na własne uszy od jego dziadka czy ojca, z wielkimi ruchami na geopolitycznej szachownicy, w jakiś sposób łączyły się z marką sprawiając, że ta w oczach zyskiwała na autentyczności jaszcze bardziej.

Nicarita z Izalco 15 Years
Następnie, mieliśmy spróbować kolejnego malucha. Tym razem Nicarita. Cygarko, które zdaniem Jeremiego miało być zdecydowanie łagodniejsze od jego poprzednika i rzeczywiście tak było. Moje niestety nie nie udało i dopaliłem tylko do połowy. Ciąg był zbyt ciasny i nie chcąc nabawić się żylaków za uszami, odłożyłem niedopalone. Pewnie gdyby to było moje pierwsze cygaro tego wieczoru byłbym bardziej zawzięty, ale odpuściłem.
Gdzieś w międzyczasie na moim stoliku wylądowała kolejna porcja rumu. Tym razem w kieliszku znajdowała się piętnastoletnia wersja rumu Izalco. Zdecydowanie mocniejsza (55%!), bardziej lakierowa i nie do końca moja jeśli chodzi o smak. Moc również dawała o sobie znać. Sam zdecydowanie sięgnąłbym po pierwszą butelkę, co z resztą mam zamiar zrobić przy najbliższej okazji.

Casdagli Villa Lonsdale z RY3 Rye Cigar Series
Trzecim – i zarazem głównym cygarem wieczoru, było cygaro Casdagli Villa Lonsdale. Ulubiony format twórcy marki. Sam muszę przyznać, że nie zbyt często sięgam po ten format, chociaż zdarza się. Zdaniem Jeremiego, cygara w cienkich, długich formatach charakteryzuje elegancja. Na pytanie czy nie uważa, że cygara o podobnych rozmiarach są dla kobiet, zaśmiał się i powiedział, że to nonsens! Te cygara to kwintesencja elegancji. Sam dzisiaj wspominam je zdecydowanie lepiej niż Robusto z tej samej linii, które nie za bardzo przypadło mi do gustu. To było smaczne.
Był to również moment, w którym w mojej dłoni wylądował kolejny kieliszek. Tym razem napełniony burbonem. Na koniec zostaliśmy poczęstowani burbonem RY3 Rye Cigar Series w mocy beczki (60.6%). Lubię burbon i ostatnio najczęściej po niego sięgam. Mimo wszystko, moim faworytem tego wieczoru był i nadal pozostaje Izalco 10 yo. Pyszny rum!
Mniej więcej w połowie cygara, udaliśmy się z Jeremym do pomieszczenia z widokiem na panoramę Krakowa aby przeprowadzić wywiad dla Polskiego Aficionado. Tomek już przy naszym poznaniu zapowiedział Jeremiemu, że chciałbym przeprowadzić z nim wywiad. Jadąc przygotowałem pytania, ale nie miałem pewności co do tego czy zechce wziąć udział w wywiadzie. Dzisiaj pomysł, że mógłby odmówić wydaje mi się abstrakcją! Napisałem to już raz, ale powtórzę – Jeremy Casdagli to urodzony gawędziarz! Kiedy stanąłem nad nim jak kat nad dobrą duszą, wyczuł, że zbliża się czas i zapytał – „nagrywamy”? Uśmiechnąłem się i zaraz zadawałem swoje pierwsze pytanie. Rozmowa oczywiście pojawi się na stronie Polski Aficionado. Mam zamiar dodać też kilka zdjęć, które oprócz mnie, tego wieczora robił również mój cygarowy Kompan i Tomek.
Po wywiadzie rozmawialiśmy jeszcze mniej oficjalnie. Dowiedziałem się całej masy ciekawych rzeczy, którymi chętnie podzielę się gdzieś kiedyś przy cygarze.

Czas się pożegnać
Jeszcze zanim wybraliśmy się w podróż, mój cygarowy Kompan zapytał jak długo chcę siedzieć. Powiedziałem, że nie dłużej niż 22, bo jeszcze trzeba wrócić. Zgodził się i powiedział, że też myślał o podobnej godzinie. Tak się jednak rozgadaliśmy, że zaczęliśmy się zbierać dopiero koło 23, co myślę, że dobrze świadczy o atmosferze wieczora. Na koniec dodam, że w miałem przyjemność poznać Don Lecho, który również brał udział w wydarzeniu. Chociaż „poznać” to pewnie za dużo powiedziane. Pożegnanie z Tomkiem z obietnicą „dawania znać o podobnych wydarzeniach wcześniej” (Tomek trzymam za słowo) i z gwiazdą wieczoru. Mam jakąś szczególną przyjemność kiedy pożegnaniu towarzyszy wymiana wizytówek. Mam wtedy wrażenie, że ta historia dopiero się zaczyna.
Do domu wróciłem koło 1. W drodze powrotnej wymiana doświadczeń i ożywiona – pomimo pory, rozmowa, potwierdzają, że nie tylko ja dobrze się bawiłem. Był to też fajny czas na to żeby o po prostu porozmawiać trochę dłużej niż zwykle przy cygarze. Cenię to sobie.
Kładąc głowę na poduszkę myślałem o tym co usłyszałem i co następnego dnia opowiem Piotrowi, który niestety nie mógł tego wieczora z nami być. Wiem, że nadrobimy – kwestia czasu. To był dobry wieczór.










Kilka słów na koniec
Cieszy mnie ilość cygarowych imprez, które dzieją się w Polsce. Mam wrażenie, że jest ich więcej jak wcześniej. Z pewnością, jako Polski Aficionado, dostajemy co raz więcej zaproszeń, które z radością przyjmujemy. Naszym celem jest promocja cygarowego stylu życia, filozofii znalezienia czasu dla siebie i spotkania z ludźmi, które budują znajomości czy wręcz przyjaźnie. Cygara łączą ludzi – hasło naszego projektu, potwierdzone przez kolejne cygarowe wydarzenie.
A jeśli chodzi o Jeremiego Casdagliego, to muszę powiedzieć, że zrobił na mnie ogromne wrażenie! Człowiek niezwykle wykształcony, z rzadką umiejętnością opowiadania o historii w sposób, który wzbudza ciekawość i chęć zgłębiania tematu. Dobre wrażenie zrobiło na mnie kiedy powiedział jak jego mama, Australijka z pochodzenia, dobrze mówiła o Polakach – „to są dobrzy ludzie”. Mam wrażenie, że wziął sobie to do serca, bo słychać to w jego opowieściach i sposobie w jakim odnosi się do naszego kraju. Na pożegnanie rzucił, że „spotkamy się jeszcze” i szczerze bym sobie tego życzył.
Wszystkie opowiadane historie mają odzwierciedlenie w filozofii marki i jej podejściu do tworzenia nowych, oryginalnych i bardziej unikalnych kompozycji. Zarówno liczne odniesienia do historii, linii marki jak i sama postać jej twórcy sprawiają bardzo spójne wrażenie, co nie umknęło mojej uwadze. Ten człowiek i ta marka są autentyczne. A dzisiejszym świecie warte jest to uznania i szacunku, który we mnie ten człowiek wzbudził.
W wydarzeniu udział wziąłem dzięki uprzejmości Iguana Cigars w osobie Tomasza Żołądkiewicza. Dziękuję.
Tomek też przekonał się, że nie gryziemy i zapraszanie nas na cygarowe wydarzenia jest bezpieczne.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



