W dzisiejszym wpisie kolejne – ostatnie, cygaro z linii Terre Blanche. Zapraszam do przeczytania recenzji cygara Patoro Terre Blanche Lancero.
Tak się złożyło, że cygaro w formacie, którego dotyczy dzisiejsza recenzja wypaliłem dzień po wypaleniu cygara w formacie Gordo. Dobre porównanie, bo w jeden dzień paliłem najgrubsze i największe cygaro, na następny z kolei – długie, ale cienkie. Uznałem, że będzie to dobry sposób na porównanie. Wypalone Robusto paliłem prawie dokładnie rok temu, dlatego aby porównać ze sobą całą linię, będę korzystał z napisanej już recenzji.
Na cygaro wybrałem się w moje ulubione miejsce w Rzeszowie. Tym razem towarzyszył mi tylko notes, pióro i filiżanka mięty. Ostatnio mogłem pozwolić sobie na częstsze wyjścia i doskonale rozumiem, że wychodzenie na cygaro codziennie nie każdemu musi odpowiadać. Mam taką możliwość, więc korzystam ubolewając jednocześnie z powodu braku moich cygarowych Kompanów.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej na temat linii Terre Blanche jak i marki Patoro, odsyłam do pierwszej recenzji – tutaj.

Patoro Terre Blanche Lancero
Ostatnie cygaro z linii jakie mam przyjemność degustować, to dość rzadko występujący na blogu format cygar – Lancero. Pisałem już o tym i pewnie się powtórzę, ale w żaden sposób nie jestem uprzedzony do cygar w formacie Lancero. Po prostu wolę grubsze cygara – ot co. Kwestia gustu, a z tym się podobno nie dyskutuje, dlatego akceptuję, że tak po postu jest. Mimo wszystko bardzo cieszę się kiedy od czasu do czasu mam możliwość degustacji cygara w tym formacie. Już sam ten fakt wprowadza pewne urozmaicenie w moim cygarowym menu.
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Lancero zakończonego nieco dłuższym świńskim ogonkiem. Wymiary cygara to 6 3/4″ długości (ok. 17.15 cm), ring kalibru 40. Cygaro prezentuje się bardzo elegancko. Na oko zdecydowanie jasne. Pokrywa cygara gładka, nieskazitelna wręcz. Cygaro stworzono z liści tytoniu rosnących w Ekwadorze (pokrywa typu Connecticut) oraz na Dominikanie (zwijacz, wypełnienie). Wrażenie jasnej pokrywy cygara potęgują minimalistyczne – aczkolwiek niezwykle szykowne, białe pierścienie ze złotymi elementami, które nadają cygaru klasy.
Obcinam
Po wyjęciu z celofanu cygaro roztacza przyjemną, kremowo słodką woń. W zapachu odkrywam również nuty czekolady i karmelu. Dłuższe wwąchanie, odkrywa przyjemny, słodki, kwiatowy aromat. Zatrzymałem się w tym momencie na chwilę dumając nad kwiatowym aromatem, aż w mojej głowie pojawił się obraz róży, do której kwiatowy zapach pasował mi najbardziej. Pod palcami cygaro w odróżnieniu od pozostałych formatów, zwinięte nieco luźniej. Cygaro postanowiłem otworzyć prostą obcinaczką do cygar. Ciąg – podobnie jak w pozostałych cygarach z linii, idealny. Dobra zapowiedź przyjemnych chwil.
Odpalam
Ogrzewam stopkę zapalniczką z miękkim płomieniem i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Daję cygaru chwilę odpocząć i zabieram się za degustację. Pierwsze pyknięcia przy rozpalaniu przywitały mnie mocnym kawowym smakiem. Ten bardzo szybko ustępuje miejsca białemu pieprzowi, który tonuje pojawienie się kremu. Jest to smak kremu, który nie jest słodki, a który nadaje dymowi aksamitnej struktury poprzecinanej ostrawymi krawędziami powodowanymi białym pieprzem. Smak szybko łagodnieje kierując się w zdecydowanie bardziej aksamitnokremową stronę. Do tej przyjemnej, gładkiej kompozycji dołącza smak, nad którym tak dumałem kiedy cygaro nie było jeszcze zapalone – smak róży. Sielankę przerywa pojawienie się nieco wytrawnej ziemi, ale nie na tyle żeby całkowicie sprowadzić mnie na ziemię. Wybijające stają się też chlebowe nuty i gdybym miał porównać je do jakiegoś konkretnego pieczywa, byłby to chleb żytni na zakwasie, ewentualnie dobrze wypieczona skórka od chleba.
W jednej chwili odniosłem wrażenie, że wszystkie smaki wymieszały się ze sobą, tworząc kompozycję, z której trudno wyłuskać jakiś pojedynczy smak. Cygaro łagodnieje. Jest to jednak jak przysłowiowa chwila przed burzą, po której pojawia się smak drewna, nadając cygaru bardziej wytrawnej intensywności. Do drewna dołącza ziemia przy stale obecnym pozbawionym słodyczy kremie. Na koniec do palety smaków dołącza pieprz oraz nasila się charakterystyczny różany posmak. Bardzo zaskakujące i przez to interesujące cygaro.
Moc cygara mieści się w przedziale lekki – średni. Cygaro zdecydowanie szybciej od innych z linii nabiera mocy i staje się średnio mocne. Myślę, że dobrym pomysłem jest w tym przypadku degustacja – np. po kolacji.
Odniosłem wrażenie, że cała słodycz, której po wymienionych tutaj smakach można by się spodziewać, znalazła się w gęstym, aromatycznym dymie. Cygaro pachnie słodkim kremem z nutami karmelu. Podobnie jak inne cygara z linii, produkuje ogromne ilości dymu, co zawsze sprawia mi frajdę.
Konstrukcja cygara pozwala oddać się chwili bez konieczności ponownego sięgania po zapalniczkę. Cygaro pali się bardzo równo i dość wolno – na pewno wolniej niż po takim formacie mógłbym się spodziewać. Być może jest tak za sprawą nieco grubszego ringu – 40, gdzie Lancero kojarzy mi się raczej z nieco cieńszym 38, chociaż to może być tylko moje zdanie.

Podsumowując
Chociaż ani Lancero, ani Connecticut to raczej nie moja bajka, dobrze spędziłem czas z tym cygarem. Charakteryzuje się głębią i zmiennością smaków o jakie raczej bym je nie posądzał. Zdecydowanie najbardziej wytrawne z całej linii, ale i najbardziej interesujące. Ewolucja smaków z pojawiającą się znienacka różą w kremowej otoczce sprawiła mi wiele przyjemności. Słodki dym sprawia, że cygaro degustuje się również nosem, a całość dostarcza wiele przyjemności. Myślę, że gdybym miał polecić to cygaro, poleciłbym je komuś kto w swojej cygarowej podróży ma już pewne doświadczenie. Z racji wytrawnego charakteru i delikatnego formatu, cygaro docenią miłośnicy cygar, którzy mają już za sobą kilka cygar.
Cygaro do recenzji przesłane przez dystrybutora cygar Patoro w Polsce.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado




Witam
Jakie to ulubione miejsce w Rzeszowie.
Jestem na początku fascynacji cygarami.
Już trochę wiedzy zdobyłem i doszedłem do wniosku,
że chcę zrozumieć więcej i że to dopiero początek mojej drogi.
Liczyłbym na kontakt, spotkanie, rozmowę i podzielenie się wiedzą.
Cześć Sławek. Miło, że piszesz! Jeśli chodzi o miejsca w Rzeszowie, to mamy ich całkiem sporo – biorąc pod uwagę wielkość miasta. Na cygaro można wybrać się do Underground Pub, Nora Aktora czy – od niedawna, Lord Jack. Jest też loża cygarowa w Hiltonie w Millenium Hall. Dwa z ostatnich wymienionych miejsc mają na dostępne cygara. Dwie pierwsze pozycje, to po prostu bary, gdzie można palić – trzeba tylko przynieść swoje cygaro. Czy możemy się umówić na dymka? Myślę, że możemy. Kwestia dogadania terminu. Proponuję przenieść rozmowę na maila. Pozdrawiam! Mateusz, Polski Aficionado