Cygaro marki, która miała już debiut na łamach Polskiego Aficionado. Zapraszam do przeczytania recenzji cygara Patoro Terre Blanche Gordo.
Jakkolwiek fantastycznie to nie zabrzmi, swoje pierwsze Patoro dostałem od Mikołaja. Historia bardzo piękna – jak sama tradycja obdarowywania się prezentami 6-go grudnia. Kto z nas nie pamięta nadziei z którą budził się rano, że Mikołaj dostał, przeczytał i co najważniejsze – spełnił moją prośbę? Tradycję przemiesiliśmy na grunt klubu cygarowego Smoke Bros Cigar Club, gdzie w tym roku odbyła się druga edycja mikołajek.
Cygaro bardzo mi smakowało i z przyjemnością wracam do niego w zdecydowanie większej odsłonie. Na cygaro wybrałem się w towarzystwie moich niezawodnych cygarowych Kompanów. Od jakiegoś czasu przyjęło się, że zamieniamy zwykle ciężkie poniedziałki w miłe spotkania, które pozwalają nam jakoś zacząć tydzień. Jestem za to niezwykle wdzięczny. Chociaż stolicy województwa, niewielkie miasto, w którym – kto by pomyślał?!, odnalazłem osoby, z którymi łączy nas wspólna pasja do cygar, która z czasem daleko przekroczyła jedynie cygarowe spotkania.
Zachęcam do poszukiwania osób, z którymi można się spotkać na żywo i cieszyć wspólną pasją. Moim zdaniem spotkania na żywo przenoszą radość czerpaną z degustacji cygar na zupełnie inny poziom.

Patoro Terre Blanche Gordo
Zainteresowanych marką jak i recenzją pierwszego wypalonego Patoro odsyłam tutaj.
Z racji tego, że recenzje z czasem nieco ewoluowały, dodam kilka informacji na temat dostępnych formatów jak i składu blendu. Cygaro stworzono z liści tytoniu rosnących w Ekwadorze (pokrywa typu Connecticut) oraz na Dominikanie (zwijacz, wypełnienie). W skład linii wchodzą następujące formaty:
- Patoro Terre Blanche Robusto (5 X 50),
- Patoro Terre Blanche Gordo (6 X 54),
- Patoro Terre Blanche Lancero (6 3/4 X 40).
W dzisiejszym wpisie zrecenzuję swoje wrażenia z degustacji cygara w formacie Gordo.
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Gordo. Wymiary cygara to 6″ długości (ok 15.24 cm), ring kalibru 54. Trzymane w ręku sprawia wrażenie raczej większego Toro niż Gordo. Pokrywa cygara raczej jasna. Wrażenie „jasności” wzmacnia biały – aczkolwiek bardzo elegancki, prosty pierścień ze złotymi elementami. Całość sprawia bardzo przyjemne wrażenie. Elegancki minimalizm – zero nie potrzebnych dodatków. Bardzo podoba mi się ta koncepcja, która stoi w całkowitej sprzeczności ze zwyczajowymi, czasami nieco kiczowatymi zdobieniami z Ameryki Łacińskiej.
Obcinam
Po wyjęciu z celofanu do nosa trafia bardzo przyjemny, słodki zapach. Bliższe wwąchanie się w cygaro dostarcza aromatów siana, czekolady i słodkiego zapachu kwiatów. kompozycja zapachów, która od razu zwróciła moją uwagę. Cygaro postanowiłem otworzyć prostą obcinaczką do cygar. Ciąg cygara oceniam na idealny, co jest sztuką przy grubszych cygarach. W smaku niezapalonego cygara odnajduję słodycz i kawę. Dobra zapowiedź chwil, które dopiero przede mną.
Odpalam
Ogrzewam stopkę zapalniczką z miękkim płomieniem i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Odkładam cygaro na moment żeby odpoczęło i zabieram się za degustację. W smaku niezwykła kompozycja pieprzu i kremu, które są wspólnie tworzą słodko – lekko pikantną, kompozycję smaku. Mam wrażenie, że pieprz działa tutaj podobnie jak w kuchni – pozwala wydobyć z potrawy więcej smaków i nadaje głębi. Po chwili cygaro staje zdecydowanie bardziej kremowe z odrobiną kwaskowatej śmietany i orzechami. Gdzieś w tle pojawiają się mineralne nuty, które podbijają smak śmietany i dobrze współgrają z kremem. Kompozycja tych składników tworzy coś na kształt ciemnego pieczywa z dobrze wypieczoną skórką. Pycha!
Moc cygara nie przekracza średnich rejestrów. Przez zdecydowaną większość czasu cygaro jest dość łagodne. Dopiero gdzieś pod koniec zyskuje na mocy, ale nie na tyle żeby żałować, że nie jest się po solidnym posiłku. Myślę, że lekkie śniadanie wystarczy.
Aromat cygara bardzo przyjemny, słodki, kremowy. Co więcej, cygaro produkuje ogromne ilości gęstego, klejącego się wręcz od słodyczy dymu.
Konstrukcja cygara pozwala cieszyć się chwilą bez konieczności częstego sięgania po zapalniczkę. Ja zrobiłem to tylko raz, ale mogło to być spowodowane gadulstwem raczej niż konstrukcją, którą oceniam na bardzo dobry. Ciąg cygara niezmiennie pozostaje – w moim odczuciu, idealny.

Podsumowując
Kolejne pyszne cygaro od Patoro. Staram się sobie przypomnieć jak smakowało w Robusto i muszę powiedzieć, że mają ze sobą wiele wspólnego. Z racji preferencji, sięgnąłbym raczej po Robusto, chociaż recenzowane dzisiaj Gordo dostarczyło mi wiele przyjemności i uświetniło i tak świetny już wieczór. Uważam, że cygaro – głównie z racji mocy, świetnie nada się dla kogoś na początku swojej cygarowej przygody, lub jako wspaniały dodatek do porannej kawy zaraz po lekkim śniadaniu. Chociaż cygara w pokrywie Connecticut nie są moim pierwszym wyborem, kiedy już zdarzy mi się po nie sięgnąć, szukam w nich kremu i słodyczy. Patoro Terre Blanche Gordo dostarczyło mi właśnie tego czego szukałem. Polecam.
Recenzowane cygaro przesłane przez dystrybutora cygar Patoro w Polsce.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



