W dzisiejszym wpisie cofnę się nieco do dobrego czasu, w którym historyczny salon cygar Nat Sherman Townhouse w Nowym Jorku był jeszcze otwarty.
Cygaro wypaliłem dwa lata temu, w ostatni dzień mojego pobytu w Nowym Jorku i będę pisał z notatek. Na ostatnie „posiedzenie” wybrałem cygaro, które w 2018 r. zajęło 4 miejsce na liście Cigar Aficionado – Padrón Family Reserve No. 44.
Bardzo lubię cygara Padrón! Nie skłamię jeśli powiem, że są to moje ulubione cygara! Nawet ich seria podstawowa jest po prostu świetna! Wypaliłem dwie skrzynki Padrón 3000 – jedną w wersji Maduro, drugą w wersji Natural i byłem po prostu zachwycony! Tak właśnie – moim zdaniem, powinno smakować cygaro!
Wracając do recenzji..
Salon Nat Sherman Townhouse odwiedziłem – pamiętam, w niedzielę rano, zaraz po otwarciu. Kiedy wszedłem, jeden ze sprzedawców, Cliff – z którym tak na marginesie mam kontakt do dzisiaj, przywitał mnie szerokim uśmiechem, i zapytał czy dzisiaj jest „ten dzień”. Potwierdziłem i niezwłocznie udaliśmy się do humidora. Cliff nawet nie pytał – po prostu podszedł w odpowiednie miejsce i wziął dla mnie cygaro. Był to właśnie Padrón Family Reserve No. 44 w wersji Natural! Pamiętam, że wielokrotnie powtarzałem, że jeśli uda mi się przyjść w dzień wylotu, to wybiorę właśnie to cygaro.
Kilka informacji technicznych.
Cygaro w formacie belicoso (torpedo – jak kto woli) o wymiarach 6″ (ok. 15.24 cm) i ringu kalibru 52. Takie trochę „spiczaste toro„. Pokrywa cygara dość jasna. Liście tytoniu użyte do stworzenia cygara pochodzą Nikaragui – pokrywa, zwijacz oraz wypełnienie, gdzie zostało również zwinięte.
Obcinam..
Proste cięcie (a ang. straight cut) – w przypadku cygar w tym formacie rzecz naturalna. Sprawdzam ciąg – idealny! W ogóle muszę dodać, że w mojej „karierze” nie spotkałem się jeszcze z cygarami tej marki, które miałby „zły ciąg”. W smaku nie zapalone cygaro dostarcza przyjemnych smaków orzechów, kawy i czekolady.
Zapalam..
W Nat Sherman Townhouse zazwyczaj to sprzedawca obcina i pomaga w zapaleniu cygara. Za każdym razem pytając „w jaki sposób życzy Pan sobie obciąć cygaro”, albo „sugeruję..” i następnie ogrzewa stopkę w preferowany sposób i pomaga w odpaleniu – na miejscu dostępne są różnego rodzaju zapalniczki lub zapałki w ładnym firmowym opakowaniu. Można oczywiście zrobić to samemu – jak kto woli, ale miło zostać w ten sposób „obsłużonym”.
Smak cygara przywodzi na myśl kawę, orzechy i czekoladę – uwielbiam takie połączenie! Dym aksamitny, kremowy – pyszny! Cygaro spala się równo i wolno. Niemal od początku do końca takie samo – przepyszne! Warto było czekać!
Konstrukcja cygara – jak dla mnie bez skazy! Popiół trzyma się mocno i nie robi niespodzianek.
Moc cygara określam jako średni.
Aromat – paliłem w pomieszczeniu, bardzo przyjemny. W ten dzień do Salonu wybrałem się Mamą, która – pomimo tego, że nie pali cygar, powiedziała, że „ładnie pachnie” – w ogóle bardzo Jej się tam podobało.
Myślę, że jak powiem, że cygaro było jednym z lepszych jakie paliłem – nie skłamię. Za każdym razem z chęcią wracam do cygar Padrón.
Cygaro nie jest tanie (zapłaciłem blisko $50!), ale było warto! Do dziś wspominam ten dzień, kiedy siedzieliśmy sobie z Mamą w Nat Sherman Townhouse na Manhattanie, rozmawiając, popijając kawę, a całość dopełniło to świetne cygaro.
Szczerze polecam!
Smacznego dymka!
Mateusz, polskiaficionado.pl



