W dzisiejszym wpisie jedno z cygar, które udało mi się poznać – zdaje się, najlepiej w mojej relatywnie krótkiej cygarowej historii. Zapraszam do przeczytania recenzji cygara Padrón 3000.
W nagłówku napisałem, że Padón 3000 jest jednym z cygar, które udało mi się poznać chyba najlepiej. Wypaliłem skrzynkę cygar w jasnej i ciemnej pokrywie – nie wspominając o niezliczonych ilościach pojedynczych sztuk, czy skrzynkach kupowanych na pół. Cygaro bardzo dobrze komponuje się z moją paletą smaków i zawsze zachwyca. Najzabawniejsze jest to, że cygaro pochodzi z podstawowej Linii cygar określanych mianem Series. Mowa o wszystkich cygarach z numerem na końcu – zaczynając o 2000, na 7000 kończąc. Do tego dochodzą cygara, które posiadają nazwy od formatów w jakich występują.
Mam spory sentyment do Marki, ponieważ to właśnie Padroń – a konkretnie Padrón 3000, było pierwszą skrzynką cygar jaką sobie sam kupiłem. Po wypaleniu wielu sztuk nadal uważam, że cygaro warte jest kolejnego pudełka. Z linii Series paliłem tylko 2000 i 3000 w Maduro i naturalnej pokrywie. Z przyjemnością spróbuję innych jak tylko pojawi się okazja. Oprócz tego, miałem przyjemność spróbować innych, bardziej docenianych Linii, które nie raz zachwycały Miłośników cygar magazynu Cigar Aficionado. Jeśli popatrzymy na listę cygar wszechczasów z najwyższymi ocenami nadanymi przez Magazyn, okaże się, że najwięcej pozycji zajmuje właśnie Padrón. Moim zdaniem, w pełni zasłużenie.

Padrón 3000
Cygaro w całości wykonano z tytoniu rosnącego w Nikaragui. Dla Miłośników nikaraguańskiego tytoniu – włącznie ze mną, to dobra informacja. Jeśli chodzi o walory estetyczne, to Padrón 3000 jest ucieleśnieniem powiedzenia „nie oceniaj książki po okładce”. Słowami mojego cygarowego Kompana: „oglądając ofertę prawdopodobnie nawet nie zwróciłbym uwagi na to cygaro”. Słusznie, bo moja reakcja była podobna. Czasami to właśnie niepozorna powłoka kryje pod spodem prawdziwe piękno.
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie większego Robusto – może trochę jak mniejsze Toro. Wymiary cygara to 5 1/2″ długości (niespełna 14 cm), ring kalibru 52. Jeszcze nie Toro, już nie Robusto. Na oko ani jasne, ani ciemne – coś pomiędzy. Całość uzupełnia prosty pierścień w brązowym kolorze, przedstawiający logo Marki.
Obcinam
Otwierałem to cygaro na różne sposoby – dziurawiłem, robiłem proste cięcie i cięcie typu V. Niezależnie od tego jakiej metody użyłem, cygaro miało zawsze idealny ciąg. Na wszystkie jakie otworzyłem dotychczas zdarzyło się może dwa razy, żeby ciąg był odczuwalnie ciaśniejszy, ale zawsze bardzo dobry. Czytelnicy mojego bloga wiedzą, że wolę raczej „przeciąg” niż jakikolwiek opór ze strony ciągu. Lubię samemu regulować sobie ile dymu jaki dostaje się do moich ust. W smaku niezapalone cygaro ma coś z wytrawnej ziemi i delikatny posmak kwaśnej kawy.
Odpalam
Ogrzewam stopkę i rozpalam. Kilka chwil wytchnienia i zabieram się za powrót do dobrze znanej przyjemności. Cygaro wita sporą dawką wytrawnego smaku ziemi wzmocnionego ostrym smakiem pieprzu. Ten drugi ustępuje po chwili, ale nie daje o sobie zapomnieć. W trakcie palenia pojawia się również smak kawy i kakao. Oba zlewają się w późniejszej części w coś co na myśl przywodzi smak gorzkiej czekolady. W tym samym czasie struktura dymu staje się bardziej kremowa, co stwarza wrażenie balansu smaku przy zachowaniu „ostrych krawędzi”.
Moc cygara mieści się w przedziale średni-mocny. W trzeciej tercji – a może i nieco wcześniej, cygaro jest już zdecydowanie mocne, dlatego lepiej coś wcześniej zjeść.
Aromat cygara ma w sobie coś ze smaku. Odnajduję w nim kawę przełamaną czekoladowymi nutami. Na nosie wyczuwalny pieprz. Cygaro produkuje wielkie obłoki gęstego, aromatycznego dymu, na co zawsze zwracam uwagę i co bardzo lubię.
Konstrukcja cygara w moim odczuci powinna służyć za wzór. Cygaro spala się bardzo równo, ciąg pozostaje niezmiennie idealny – jedyna uwaga dotyczy szybkości spalania. A może to po prostu odczucie związane z upływem czasu w obcowaniu z tak świetny cygarem zakrzywia czasoprzestrzeń?

Podsumowując
Biorąc pod uwagę wszystko co napisałem powyżej, napisanie, że cygaro bardzo mi smakowało byłoby jedynie powtórzeniem. Padrón 3000 to pierwsze cygaro Marki jakie miałem okazję wypalić i to właśnie od zapalenia tego cygara zapłonęła również moja miłość do cygar Padrón. Zawsze uważałem, że to właśnie po seriach podstawowych można poznać jakość marki. Wypuszczenie limitowanej serii, która z założenia ma być droższa, a przy tym budżet na wyprodukowanie cygara większy, nie jest wielkim osiągnieciem. Sztuka polega na dostarczeniu świetnego doświadczenia za przeciętną cenę i w tym Padrón jest prawdziwym mistrzem. Nie oznacza to, że cygara z „wyższych” linii nie są dobre – są świetne! Oznacza to tyle, że traktowanie każdego ze swoich produktów jakby miałby być właśnie tą limitowaną edycją, jest prawdziwą sztuką, a Padrón to robi.
Smacznego dymka.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado



