W dzisiejszym wpisie dość rzadko widywana, być może trochę przez nas zapomniana (zupełnie nie naumyślnie), marka cygar, którą palimy zdecydowanie za rzadko. Panie i panowie – Oliva Serie V Melanio Figurado.
Wstęp dość dramatyczny, chociaż nadal jestem pod wpływem niezwykłego uroku cygara, jakie wypaliłem minionego wieczoru. Cygaro przeleżało w moim humidorze ponad rok, dlatego uważam je już za cygaro starzone (w moim standardzie oczywiście). Nie powiem żeby czekało na specjalną okazję, ale czekało. Cygaro dostałem od cioci. Zaskakujące jak dobre cygaro może wybrać (bez konsultacji ze mną) osoba, która na cygarach najzwyczajniej w świecie się nie zna. Obstawiam fachową obsługę w zagranicznym sklepie, w którym ciocia dokonała zakupu. Chociaż dziękowałem już nie raz – nawet wysłałem cioci wiadomość ze zdjęciem, że dzisiaj zamierzam cygaro wypalić, dziękuję również i z tego miejsca (w nadziei, że ciocia jednak do mnie tutaj zagląda).
Cygara Oliva były już recenzowane na stronie, dlatego zainteresowanych marką odsyłam tutaj.

Oliva Serie V Melanio Figurado
Z linią Melanio miałem już do czynienia. Było to dosyć dawno temu – w każdym razie nie pisałem jeszcze recenzji. Wypalone cygaro pamiętam bardzo dobrze i wspominam jeszcze lepiej. Było to cygaro w formacie Churchill. Wielokrotnie obserwowałem zachwyt na twarzy jednego z moich cygarowych kompanów, który recenzowane dzisiaj cygaro uważa za swoje ulubione. Obserwując go nie raz podczas palenia i wiedząc, że mam sztukę w humidorze, nie mogłem doczekać się aż zabiorę ze sobą cygaro na wspólny wieczór. Tak się z resztą stało. Umówiliśmy się na cygaro i zabrałem dokładnie to cygaro. Uśmiech na twarzy mojego cygarowego kompana dobrze wróżył i zapowiadał smaczną degustację.
Oliva Serie V Melanio, to – zdaje się, „najwyższa” półka jeśli chodzi o tę markę. Nazwa linii odnosi się do osoby, od której wszystko w rodzinie Oliva się zaczęło – Melanio Oliva, który zajmował się uprawą tytoniu w regionie Pinar del Río jeszcze na Kubie. Linia wykorzystuje dobrze sfermentowane liście rosnące w górnych partiach rośliny – Ligero, które charakteryzuje bogaty, intensywny smak. W wersji naturalnej, liść okrywowy to ekwadorska Sumatra. Linia zdążyła zaskarbić sobie uznanie miłośników cygar na świecie, zdobywając zaszczytny tytuł cygara roku według najbardziej popularnego magazynu cygarowego na świecie. Jeśli chodzi o rodzaje cygar z linii, to jest w czym wybierać. Linia w regularnej produkcji składa się z następujących formatów:
- Petit Corona (4 1/2 X 46),
- Robusto (5 X 52),
- Toro (6 X 52),
- Torpedo (6 1/2 X 52),
- Figurado (6 1/2 X 54),
- Double Toro (6 X 60),
- Churchill (7 X 50).
Trzeba dodać, że w skład linii od czasu do czasu wchodzą okazjonalne, limitowane wypusty. W dzisiejszej recenzji opiszę swoje wrażenia z degustacji cygara w najbardziej uznanym formacie – Figurado.

Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie spłaszczonego (ang. box pressed) Figurado. Wymiary cygara to 6 1/2″ długości (ok. 15.5 cm), ring kalibru 54. Sporych rozmiarów cygaro, które zapowiada dłuższe spotkanie z dymem. Oba spiczaste końce – takie trochę Perfecto, sprawiają wrażenie, że cygaro jest mniejsze, bardziej delikatne niż można by sądzić po podanych wymiarach. Ekwadorki liść okrywowy na oko między ciemnym, a jasnym, chociaż bliżej mu do ciemnego niż jasnego. Liść raczej chropowaty, z widocznymi żyłkami, brzydki, chociaż tłusty, oleisty i zachęcający do degustacji. Cygaro zdobią dwa pierścienie w kolorze złotym, brązowym, z czerwonymi akcentami. Złoty zdecydowanie dominuje, nadając cygaru nobliwego wręcz wyglądu jak na flagowy model marki przystało.
Obcinam
Cygaro pachnie bardzo ładnie. W aromacie pokrywy wyczuwam przede wszystkim słodycz, którą przypisuję mlecznej czekoladzie z odrobiną siana dla kontrastu. Dłuższe wwąchanie przywodzi na myśl kwiaty, z których fiołek jest tym wybijającym się. Jest też odrobina ziemi, która uzupełnia paletę aromatów. Cygaro postanowiłem otworzyć prostą obcinaczką do cygar. Ciąłem nieco pod skos. Ciąg – no cóż.. idealny! W smaku niezapalonego cygara jest dość wytrawnie – głównie ziemia. Nie mogąc doczekać się co będzie dalej i szybko sięgam po zapalniczkę!
Odpalam
Ogrzewam stopkę moją ulubioną zapalniczką z miękkim płomieniem i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Odkładam cygaro na chwilę żeby odpoczęło i zabieram się za degustację. Przywitał mnie mocny smak kawy, ziemi z odrobiną drewna. Kawa i drewno szybko nabierają na sile. Następnie do palety smaków dołącza skóra. Całość jest dość ostra, intensywna. Drewno znowu staje się bardziej wyczuwalne. Majacząca w tle karmelowa słodycz z czasem nabiera na sile stając się bardziej wyraźną. Profil smakowy zmienia się z wytrawnego, w stronę smakowitego deseru. Do smaku słodkiego karmelu dołączają orzechy. Smak cygara znowu zmienia się stając się bardziej kawowy. Towarzyszy jej skóra z karmelową słodyczą. Końcówka cygara pod znakiem wyraźnych migdałów skóry i ziemi. Niezwykle bogate w intensywne smaki cygaro!
Moc cygara oceniam na mocny. Niemal od samego początku cygaro dostarcza mocnych wrażeń, dlatego zalecam wcześniej zjeść solidny obiad.
Aromat cygara bardzo przyjemny. Odnajduję w nim słodkawo kremowe nuty, które bardzo fajnie współgrają z intensywnym smakiem jakiego cygaro dostarcza.
Konstrukcja cygara pozwala niemal całkowicie zapomnieć o zapalniczce. Cygaro wymagało małej poprawki w pewnym momencie. Gdzieś w połowie poprawiałem również cięcie, które ścieśniło się do granic, które jestem w stanie tolerować. Po obcięciu ciąg wrócił do tego co nazywam „idealnym”. Cygaro pali się bardzo równo i ładnie, czego nie można powiedzieć o zachowaniu popiołu. Ten spadał dokładnie wtedy kiedy sam uznał za stosowne.

Podsumowując
Pyszne cygaro! Tak brzmi notatka na boku recenzji pisana w trakcie palenia. Ochom i achom nie było końca, co wspominał podczas ostatniego spotkania w większym groniem mój cygarowy kompan. „Dawno tak nie mlaskał”, powiedział. Faktycznie, absolutnie pyszne! Dzisiaj mogę powiedzieć, że rozumiem co miał na myśli nie raz paląc to konkretne cygaro w trakcie wielu naszych spotkań mówiąc, że jest genialne. Bogaty, niezwykle intensywny smak, kultura spalania – w tym wypadku tak to trzeba nazwać, chociaż z drugiej strony jakieś takie buntownicze, może trochę figlarne, mające swoje zdanie, co przejawiało się spadającym w najmniej oczekiwanym momencie popiołem. Ale nawet to nie jest mnie w stanie do niego zniechęcić. Jeśli istnieje najwyższy komplement dotyczący cygar, to myślę, że jest nim „cygaro na pudło”. W tym wypadku życzyłbym sobie mieć zawsze chociaż jedno pod ręką. Zdecydowanie polecam!
Recenzowane cygaro dostałem w prezencie od cioci, dzięki której niniejsza recenzja mogła powstać.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



