Oliva Serie V Lancero polskiaficionado.pl

Oliva Serie V Lancero

Rzadko zdarza mi się palić cygaro w formacie Lancero, dlatego dzisiejsza recenzja to raczej rzadkość na blogu polskiaficionado.pl. Tym bardziej zapraszam do przeczytania recenzji cygara Oliva Serie V Lancero.


Cygaro dostałem w prezencie od mojego cygarowego Kompana. Wiele razy opowiadał o nim opowiadał. W zasadzie ilekroć wspominałem o Serii V, albo w ogóle o Oliva, wspominał o Lancero, którego jest wielkim fanem. Jak dla mnie format cygara nie do końca mi odpowiadał, bo „jakieś takie cienkie, długie, dziwne”. Starał się mnie przekonać do spróbowania na różne sposoby. Argumenty w stylu: „największy udział liścia okrywowego w stosunku do całkowitej masy cygara” nie zadziałały. Wychwalanie intensywnych smaków również na nic. W końcu zdenerwował się na tyle, żeby przy którymś spotkaniu podarować mi jedno i w ten sposób „odczarować” format Lancero w moich oczach. Ja się na Lancero nie gniewam, po prostu wybieram inaczej.

Na dyma wybraliśmy się do mojego ulubionego Podziemia. Od jakiegoś czasu Underground Pub stał się oficjalnym miejscem spotkań rzeszowskiego oddziału Smoke Bros Cigar Club.

O Marce Oliva pisałem już wcześniej tutaj.

Oliva Serie V Lancero polskiaficionado.pl

Oliva Serie V Lancero

Seri V jest dobrze znana i uznana przez Miłośników cygar na całym Świecie. Świadczą o tym liczne nagrody od magazynów poświęconych tematyce cygar. Seria V powstaje z tytoniu rosnącego w Ekwadorze (pokrywa typu Sund Grown Habano) oraz Nikaragui (zwijacz i wypełnienie). Mieszanka tytoniu z Nikaragui (Ligero z Jalapa Valley) zostaje poddana procesowi fermentacji, który nadaje cygaru niepowtarzalnego smaku. Z tego co się orientuję, jeszcze do niedawna cygara z Serii V produkowane były wyłącznie z nikaraguańskiego tytoniu. Seria V oferuje wiele rozmiarów cygar: No. 4 (4X43, Double Robusto (5X54), Belicoso (5X54), Torpedo (6X56), Double Toro (6X60), Special V Figurado (6X60), Lancero (7X38), Churchill Extra (7X52).

Kilka informacji technicznych

Cygaro w formacie Lancero. Wymiary cygara to 7″ długości (ok. 17.78 cm), ring kalibru 38. Wygląda trochę jak Churchill na diecie. Cygaro bardzo ładnie pachnie. Na oko ani ciemne, ani jasne – coś pomiędzy. W zapachu ma coś z czekolady i słodkiego zapachu kwiatów. Całość zdobi piękny pierścień z nazwą Producenta oraz Serii. Kolory pierścienia bardzo dobrze komponują się z odcieniem pokrywy cygara. W ogóle uważam, że banderole Serii V wyglądają bardzo szykowanie – odcienie brązu, czerwony i złoty nadają szlachetnego wręcz wyglądu.

Obcinam

Proste cięcie. Ciąg – dobry. Podobno stworzenie Lancero to nie lada wyczyn. Mały błąd na stole do zwijania cygar i Lancero jest niezdatne do palenia. Dlatego tym bardziej podziwiam kunszt i dbałość o szczegóły, bez których ciągu prawdopodobnie wcale by nie było. W smaku czekolada i trochę cierpkiego drewna.

Odpalam

Ogrzewam stopkę i zapalam obkręcając. W przypadku tak cienkiego ringu, rozpalanie indzie jak z płatka. Ogrzewanie stopki w tak cienkim ringu nie wymaga „pracy zapalniczką” – po prostu zapalam zapalniczkę, nakierowuję i gotowe. Odkładam cygaro żeby mogło chwilę odpocząć i zabieram się za degustację. Z początku sporo ziemi, która z czasem odkrywa smak gorzkiej czekolady, orzechów oraz odrobinę przypraw korzennych i gorzkich ziół(?). Smaki bardzo skondensowane, intensywne, ale dobrze ułożone. Muszę przyznać, że nie spodziewałbym się tak intensywnego smaku w tak cienkim cygarze. Na myśl przychodzą raczej cienkie papieroski, które kojarzą sie raczej z elegancką, drobną, delikatną kobietą, a tu proszę! Okazuję się, że cygaro jest jak skręcony papieros zwinięty sprawnym ruchem wystawnego palacza w przerwie miedzy jedną szklanką whisky z drugą. Świetne cygaro!

Moc cygara mieści się w przedziale średni-mocny. Z początku raczej nie powala, chociaż można odnieść takie wrażanie biorąc intensywny smak za nikotynową moc. Nie lekceważyłbym tego cygara i zjadł coś wcześniej. Do przysłowiowej kawki rano raczej się nie nada – chyba, że po dobrym śniadaniu.

Aromat przyjemny. Można w nim wyczuć odrobinę drewna i czekoladę. Całość w odbiorze dość pikantna – zwłaszcza kiedy wypuszczam dym nosem.

Powołując się na to co napisałem powyżej o błędach na stole do robienia cygar, uważam, że cygaro ma dobrą konstrukcję. W innym wypadku nie dało by się go palić. Cygaro za to świetnie się spala – bardzo równo, chociaż dość szybko. Popiół spadał co chwila robiąc niespodzianki, ale myślę, że wynika to raczej z tego, że cygaro jest po prostu cienkie.

Oliva Serie V Lancero polskiaficionado.pl

Podsumowując

Zdaje się, że mój cygarowy Kompan odczarował format Lancero w moich oczach. To było naprawdę ciekawe doświadczenie i bardzo smaczne cygaro. Nie wiem czy to za sprawą tego konkretnego formatu, czy mieszanki tytoni użytej do stworzenia Serii – dotychczas paliłem tylko Melanio, ale cygaro było bardzo smaczne. W zasadzie jestem w stanie wybaczyć ciąg i spadający mi na spodnie popiół. Żeby nie być gołosłownym, zamówiłem kolejne Lancero – tym razem od My Father Cigars. Myślę, że mógłbym od czasu do czasu sięgać po taki format. Lancero raczej nie zastąpi cygar w formacie Robusto czy Toro, ale z pewności przestanę go unikać. Zastanawiam się teraz na ile była to recenzja cygara, a na ile formatu i sam nie wiem co pociągało mnie bardziej. No cóż, z pewnością będę musiał spróbować innych cygar z Serii V.

Smacznego dymka.

Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado

2 komentarze do “Oliva Serie V Lancero”

  1. Cieszę się, że przełamałeś się do lancero! 😉 Intensywny smak nie powinien dziwić, wszak im cieńszy format, tym większa intensywność. W grubych cygarach smak jest w pewnym sensie „rozwodniony”, dlatego po nie nie sięgam 😛 Polecam Castagli Traditional Lancero.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry