My Father Fonseca Robusto Polski Aficionado

My Father Fonseca Robusto

W dzisiejszym wpisie świeży powiew zza Wielkiej Wody! Podzielimy się swoimi wrażeniami z degustacji cygara My Father Fonseca Robusto.


Zbyt rzadko się to zdarza aby tego nie odnotować. Cygaro wypaliliśmy będąc z Piotrem Siwińskim na łączach. Piękny letni dzień. Piotr na linii, kubek kawy, świeże powietrze i świadomość, że najbliższe 1.5 – 2 godziny spędzę dokładnie tak jak lubię. Cygaro wypaliliśmy rozmawiając o nim – i nie tylko, wiadomo, na żywo dzieląc się swoimi wrażeniami.

Chociaż informacja o przejęciu praw do marki Foncesa przez My Father Cigars pojawiła się już w 2019 roku, cygara dostępne były w sprzedaży dopiero w połowie 2020 roku. Informacja o przejęciu praw do nazwy pojawiła się z szybkością błyskawicy. Chociaż w owym czasie już na serio interesowałem się cygarami, przyznam, że nie zwróciłem na tę informację szczególnej uwagi. Być może dlatego, że nie interesowały mnie zbytnio cygara kubańskie. Jak udał się mariaż marki na wskroś kubańskiej z nikaraguańską marką z mocnymi, kubańskimi korzeniami?

Żeby to zbadać, zadaliśmy sobie sporo trudu, ale ostatecznie się udało. Cygara przeleciały z nami setki kilometrów. Znalazły się w naszych humidorach. Zostały spopielone, by ostatecznie na stałe zagościć tutaj w formie recenzji.

Nie jest to recenzja cygar Fonseca sama w sobie. Nie jest to też recenzja cygar My Father – chociaż w tym układzie bardziej niż Fonseca. Należałoby zacząć od wyjaśnienia jak marka My Father Cigars stała się właścicielem praw do marki Fonseca na rynku amerykańskim.

Fonseca by My Father

Celowo napisane po angielsku, gdyż zabieg dotyczy głównie rynku amerykańskiego. Z racji embarga, amerykanie nie mogą cieszyć się kubańskimi cygarami. Dla nas Europejczyków, zawsze jest to jakieś pocieszenie – w końcu mamy coś czego oni nie mają. Informacja o zakupie prawa do nazwy marki Fonseca pojawiła się w 2019 roku, czyli mierząc miarą cygarowych rodów – relatywnie niedawno. Głównym powodem chęci zakupu marki była wartość historyczna. Fonseca to marka kubańska z korzeniami sięgającymi końca XIX wieku. Właścicielem praw do marki byłą rodzina Quesada. Rodziny współpracowały ze sobą od 2012 roku, dlatego rodzina García miała wystarczająco dużo czasu żeby zorientowany się w sytuacji. Chociaż nie ma oficjalnego komunikatu, podobno przyczyną sprzedaży praw do marki były problemy wewnętrzne w rodzinie Quesada.

Trzeba dodać, że obecne blendy uległy całkowitej zmianie. Z racji ogromnej wiedzy i doświadczenia – zarówno w uprawie jak i produkcji cygar, większość tytoniu w nowych mieszankach pochodzi z upraw własnych My Father Cigars. My Father posiada wszystko co trzeba aby zachować dziedzictwo marki Fonseca zachowując jej unikalny charakter równocześnie przemycając pierwiastek swojej marki.

Dobre wyczucie i świetny moment. Dodatkowo znajomość rynku amerykańskiego, gdzie historie sprzedają się najlepiej. Zwłaszcza historie starych rodów, konfliktów – no i ten niedostępny na rynku pierwiastek kubański. Słowem – świetny ruch!

Cygaro My Father Fonseca Robusto Polski Aficionado

My Father Fonseca Robusto

Linia podstawowa powstała zaraz na początku, czyli w 2020 roku. Nie bez przyczyny napisałem „linia podstawowa”. Początkiem marca 2024 linia rozszerzyła się o MX, czyli mieszankę z meksykańskim liściem San Andrés w roli pokrywy. My jednak zostajemy przy pierwszej linii. Jej skład wchodzą następujące formaty:

  • Petit Corona (4 1/4 x 40),
  • Robustos (5 1/4 x 52),
  • Cosacos (5 3/8 x 42),
  • Belicoso (5 1/2 x 54),
  • Toro Gordo (6 x 55),
  • Cedros (6 1/4 x 52).

W dzisiejszym wpisie podzielimy się wraz z Piotrem naszymi wrażeniami z degustacji cygara w formacie Robusto.

Recenzja cygara My Father Fonseca Robusto Polski Aficionado

Kilka informacji technicznych

Cygaro w formacie Robusto. Wymiary cygara to 5 1/4″ długości (ok. 13.3 cm), ring kalibru 52. Nieco dłuższe, nieco grubsze, ale nadal Robusto. Cygaro w całości wykonano z nikaraguańskiego tytoniu. Na oko dość jasne. Cygaro pięknie się prezentuje! Pierścienie w tylu My Father już dawno skradły moje serce. Ta zmiana Fonsece z pewnością wyszła na lepsze! Dominuje czerwony u złoty. Do tego złota wstążka na stopie i cygaro od razy wygląda bardzo dostojnie.

Obcinam

Dokładnie cygaro obwąchuję zanim obetnę. W aromacie pokrywy odkrywam drewno cedrowe z odrobiną ziemi zawinięte w przyjemną słodycz, która spaja całość i tworzy piękną kompozycję. Stopa cygara to bardziej wytrawne aromaty drewna i pieprzu. Cygaro postanowiłem otworzyć prostą obcinaczką do cygar. Ciach. Ciąg oceniam na idealny i na mojej twarzy automatycznie pojawia się uśmiech. W smaku niezapalone cygaro poczęstowało mnie drewnem, odrobiną przypraw korzennych i ziemi.

Odpalam

Ogrzewam porządnie stopkę cygara zapalniczką typu jet flame i rozpalam serią krótkich lekkich pociągnięć. Daję cygaru złapać oddech i zabieram się za degustację. Przywitał mnie smak pieprzu z kremem, co już samo w sobie jest bardzo ciekawym doznaniem! Po chwili zastanowienia, wspomniany krem więcej ma ze smaku toffi – a może od początku nim był? Następnie do palety smaków dołącza kawa. Jest to zdecydowanie bardziej Arabica niż Robusta, z charakterystycznym kwaśnym posmakiem. Następnie na pierwszy plan wysuwa się krem, któremu szybko towarzyszyć zaczyna toffi. Ani chwili nudy, bo do smaku dołączają mineralne nuty, które odświeżają całość. Mam wrażenie, że gdzieś w tle wyczuwam smak spalenizny, który zwykle w sporych dawkach odnajduję w tytoniu typu Kentucky. Później robi się jeszcze ciekawiej, bo do palety smaków dołącza smak skórki pomarańczy. Zbliżając się do końca, wyczuwam migdały, które przy końcu ustępują miejsca wytrawnej ziemi. Sporo się tu dzieje!

Moc cygara oceniam na średni – mocny. O cygarze, że jest można tak na prawdę powiedzieć można dopiero pod koniec. Mimo wszystko – lepiej wcześniej coś zjeść.

Cygaro produkuje ogromne ilości gęstego, zawiesistego dymu, który pachnie drewnem, kawą, ziemią i kremem. Krem spaja całość nadając dymowi kształt.

Cygaro nie pali się zbyt równo. Być może lekki wiatr, być może nie – od czasu do czasu, musiałem sięgać po zapalniczkę żeby wyrównać linię żaru.

Notka od Piotra Siwińskiego

Skórka pomarańczy. To są właśnie te niuanse w cygarach, które mnie kręcą. Więc jak było z tą Fonsecą od My Father?

Kiedy usłyszałem, że Fonseca, którą miałem okazję palić w kubańskim wydaniu, ma swojego amerykańskiego odpowiednika, od razu wylądowała na mojej liście top do wypalenia – tuż za Camacho Triple Maduro. Cygaro wcześniej mogłem podziwiać tylko na ekranie monitora, kontemplując majestatyczny, bogato zdobiony pierścień. Ale inaczej być nie mogło – w końcu to My Father. Typograficzne nawiązania do kubańskiej Fonseki? Bardzo wyraźne i celowe.

Aż w końcu przyszedł dzień, w którym cygaro trafiło w moje ręce.

Degustacja odbywała się na świeżym powietrzu, a mimo to, nic nie umknęło. Wszystko było jak trzeba. Krzywy żar? Był. Gęsty, aromatyczny dym? Też był. Smaki kawy, pieprzu, do tego świetna kremowość. I to coś, co trudno nazwać, ale każdy fan My Father będzie wiedział, o co chodzi. To był po prostu rasowy My Father: nasycony, intensywny, konsekwentny. Fani marki nie będą zawiedzeni. Znajdą tu wszystko to, co Nikaragua spod ręki Garcíów oferuje najlepszego.

Czy to wtrącenie komuś się przyda? Nie wiem. Ale wiem jedno. Spośród wszystkich cygar tej marki, Fonseca ląduje u mnie na drugim miejscu, zaraz po moim ukochanym The Judge. I zgadnijcie, co zrobiło różnicę?

Skórka pomarańczy.

Ten mały, perfidnie dobrany akcent zaskoczenia zrobił całą robotę. Dodał do tej nikaraguańskiej solidności nutę pary z najlepszej kawy speciality, i nagle wszystko zaczęło grać. Bo dobrze wiemy, że kawa i pomarańcza to duet idealny. A jeśli ten zabieg był zamierzony, to wyszedł perfekcyjnie.

Czy chciałbym mieć więcej tych cygar w humidorze? Oczywiście. I znając siebie, nie paliłbym ich codziennie. To cygaro zostawiłbym na specjalne okazje, bo samo w sobie jest specjalne. Chciałoby się powiedzieć: wy-ją-tko-we.

Konkretne, syte, pełne. Takie, po którym każdy miłośnik cygar powie: było warto.

Poza tym… kto z nas nie ma jakiegoś ulubionego cygara od My Father?

My Father Fonseca Robusto cygaro Polski Aficionado

Kilka słów o My Father Fonseca Robusto na koniec

Bardzo mi to cygaro smakowało! Aż żal, że nie mogę go po prostu zamówić! Za złożoność i głębię smaków wybaczam nawet nierówne spalanie. Do tego ogromne ilości gęstego, aromatycznego dymu – piękna sprawa!

Cygaro ma w sobie wszystko co lubię. Na szczególną uwagę zasługuje pierścień i wstążka na stopie, które sprawiają, że całość prezentuje się z klasą. Już to z pewnością tutaj napisałem, ale trzeba to powtarzać – pierścienie My Father Cigars są przeze mnie uważane za wzór, który rynek może co najwyżej kopiować.

Szczerze polecam jeśli tylko pojawi się w zasięgu!

Recenzowane cygaro kupione ze środków własnych.


Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.

Z dymem!

Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Piotr Siwiński, @mycigarway, Polski Aficionado, @polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry