Montecristo No. 4 Polski Aficionado

Montecristo No. 4

Zapraszam do przeczytania recenzji z degustacji cygara Montecristo No. 4.


Od jakiegoś czasu w moim cygarowym menu pojawiło się więcej cygar kubańskich. Kto by pomyślał? A Jednak! Wizyta na warsztatach przygotowujących do Habanos World Challange, które już za nami, zainspirowała mnie do nieśmiałego, ale jednak, zwrócenia uwagi na cygara kubańskie. Być może stało się tak za sprawą Szymona Kwiatkowskiego z Premium Cigars, który swoją prezentacją jak i rozmową przeniósł nas tego wieczoru z krakowskiej La Casa del Habano, wprost do Hawany na Kubie. A może to poznanie pani Juany Ramos Guerry, z którą miałem przyjemność przeprowadzić wywiad dla Polskiego Aficionado tak mnie zaczarował? A może kilka godzin nagrań z Szymonem Kwiatkowskim o cygarach kubańskich właśnie, które pomału wydajemy w formie kolejnych odcinków podcastu Spotkanie z Dymem?

Tak na prawdę nie ma to większego znaczenia, bo kiedy myśli się o cygarach, nie sposób nie pomyśleć o Kubie. Z pewnością części z naszych czytelników zdarzyło się, że paląc cygaro ktoś podszedł i zapytał: „kubańskie”? Wcale się nie dziwię. Cygara będą wywoływały skojarzenia z Kubą, tak samo jak Kuba będzie przywodzić na myśl cygara. To nieuniknione jak pojawienie się większej ilości cygar kubańskich na łamach Polskiego Aficionado.

Cygaro Montecristo No. 4 Polski Aficionado

Montecristo No. 4

Zainteresowanych marką odsyłam tutaj. Przy okazji recenzji można przeczytać nieco więcej o producencie cygar. Dla mnie jednak, już sama nazwa marki ma bardzo sentymentalny wydźwięk, gdyż odnosi się do – zdaje się, mojej ulubionej powieści Hrabia de Montecristo autorstwa Aleksandra Dumasa. Kiedy napisałem te słowa odczułem chęć przeczytania jej po raz enty. Jeśli ktoś nie czytał, zdecydowanie polecam. Wracając do recenzji, bo jak zwykle rozpisałem się o wszystkim, tylko nie o tym co powinienem.

Habanos Montecristo No. 4 Polski Aficionado

Kilka informacji technicznych

Cygaro w formacie Petit Corona, chociaż z tego co się orientuję, format ten na Kubie nazywany jest Mareva. Jako ciekawostkę dodam, że jest to format obowiązujący na mistrzostwach świata w wolnym paleniu cygar, który obowiązuje do dzisiaj. Wymiary cygara to 5 1/8″ długości (nieco ponad 13 cm), ring kalibru 42. Raczej niewielkich rozmiarów cygaro i kiedy trzymam je w ręku (a zdarza się to raczej rzadko), zastanawiam się jak można je palić ponad trzy godziny?! Liść okrywowy na oko ani ciemny, ani jasny. Struktura liścia raczej chropowata. Cygaro wykonano wyłącznie z tytoniu rosnącego na Kubie. Całość zdobi prosty pierścień w kolorze brązowym ze złotymi i białymi akcentami. Pomimo prostoty, muszę przyznać, że pierścień ma coś w sobie. Trochę jak gdyby krzyczał „nie oceniaj książki po okładce”, albo ” nie szata zdobi człowieka”, chociaż powiedzieć, że czegoś tu brakuje to z pewnością nie prawdą. Podobno w sztuce osiąga się doskonałość nie kiedy już niczego nie można dodać, tylko odjąć.

Obcinam

Cygaro postanowiłem otworzyć prostą obcinaczką do cygar. Zanim to zrobiłem, obwąchałem cygaro dokładnie. Cygaro pachnie drewnem cedrowym z nutą słodyczy. Gdzieś w tle majaczy ziemisty aromat – wyczuwalny zwłaszcza na stopie. Ciach – ciąg dobry, ale tylko dobry. Z drugiej strony mógł być kołek, także jestem zadowolony. W smaku niezapalone cygaro dostarcza raczej wytrawnych smaków z wybijającym się smakiem ziemi.

Odpalam

Ogrzewam stopkę cygara zapalniczką z miękkim płomieniem i rozpalam nad ogniem serią krótkich, lekkich pociągnięć. Odkładam cygaro na moment żeby odpoczęło i zabieram się za degustację. Cygaro przywitało mnie pieprznym smakiem, który dość szybko wędruje gdzieś na drugi plan. Na pierwszy wysuwa się ziemia, drewno cedrowe i odrobina kawy. Gdzieś w międzyczasie do palety smaków dołącza gałka muszkatołowa. Cygaro ma w sobie też coś z owoców cytrusowych, ale nie potrafię nadać im konkretnej nazwy. W tle, od początku do końca, obecny kubański pierwiastek, którego nie sposób pomylić. Nie ma go tu jednak dużo, tak jak gładkiego kremu, z którym smak ten mi się kojarzy. Smaki dostarczane przez cygaro bardzo intensywne.

Moc cygara oscyluje w średnich rejestrach. Raczej nie powala. Myślę, że intensywność smaków można tu mylnie wziąć za moc.

Aromat cygara ma sobie coś z pieprzu, ziemi, drewna cedrowego i odrobiny słodkiego kremu, którego w przeciętnych ilościach dymu jest więcej niż w smaku.

Konstrukcja cygara pozwala cieszyć się chwilą dla siebie bez ponownego sięgania po zapalniczkę. Cygaro pali się równo i zaskakująco wolno – spędziliśmy razem ponad godzinę.

Recenzja cygara Montecristo No. 4 Polski Aficionado

Podsumowując

Muszę przyznać, że byłem pozytywnie zaskoczony tym spotkaniem. Którejś niedzieli wybrałem się z dziewczyną do mojego Podziemia zabierając ze sobą niezobowiązujące – jak myślałem, cygaro. Na miejscu okazało się, że ten maluch napakowany jest smakiem i aromatem, które bardzo uprzyjemniły mi i tak przyjemny już wieczór. Bogactwo intensywnych smaków, bardzo dobre spalanie i dość długi czas – biorąc pod uwagę rozmiar. Zaskoczyło mnie to tym bardziej, że zwykle wybieram cygara w większych formatach. Myślę, że z przyjemnością wróciłbym do tego cygara. Polecam.

Recenzowane cygaro przesłał dystrybutor cygar Habanos S.A. w Polsce, internetowy sklep Premium Cigars.


Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.

Z dymem!

Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry