Long Live The Queen Ace of Hearts Polski Aficionado

Long Live The Queen Ace of Hearts

W dzisiejszym wpisie druga, jaśniejsza odsłona linii Long Live The Queen. Zapraszam do lektury recenzji cygara Long Live The Queen Ace of Hearts.


Zrobiłem zupełnie jak planowałem. Niedługo po wypaleniu cygara Long Live The Queen Maduro Queen’s Chalice, przyszła kolej na recenzowane dzisiaj cygaro. Na cygaro wybrałem się w towarzystwie często wspominany w recenzjach cygarowych kompanów. Ostatnie recenzje pisane w Podziemiu zanim na nowo zaczniemy palić na świeżym powietrzu.

Przyznam, że czekałem na to cygaro. Czekałem na nie od momentu kiedy je zobaczyłem. Z racji niedostępności nie było to możliwe od razu, dlatego uzbrojony w najwyższe pokłady cierpliwości czekałem. W końcu, dzięki uprzejmości dobrych ludzi, dostałem swoje wymarzone cygaro. Duże oczekiwania zwykle nie pomagają, ale z jakichś powodów byłem pewny, że cygaro mi podejdzie. Byłbym bardzo zawiedziony gdyby okazało się inaczej, ale zobaczymy.

Kolejne cygaro do niedostępnego w Polsce Caldwell Cigar Co. na stronie Polski Aficionado. Zapraszam!

Zainteresowanych marką, zapraszam do lektury pierwszej recenzji cygara producenta jakie pojawiło się na stronie.

Cygaro Long Live The Queen Ace of Hearts Polski Aficionado

Long Live The Queen Ace of Hearts

Linia Long Live the Queen została zaprezentowana światu w 2022 podczas PCA Convention & Trade Show. Cygara przebojem wdarły się do humidorów miłośników cygar i szybko zaskarbiły sobie duże uznanie. Cygara z linii Long Live The Queen (z ang. niech żyje królowa) zawijane są na Dominikanie w manufakturze El Maestro. Do stworzenia mieszanki wykorzystano liście tytoniu rosnące w Kamerunie (pokrywa), Indonezji (zwijacz) oraz mieszanki liści rosnących w Nikaragui i na Dominikanie (wypełnienie). Kolejna egzotyczna mieszanka, z której Robert Caldwell – główny blender, słynie. W skład linii wchodzą następujące formaty:

  • Long Live the Queen Queen’s Court (5 x 52),
  • Long Live the Queen Queen’s Crown (6 x 50),
  • Long Live the Queen Ace of Hearts (6 x 52)
  • Long Live the Queen Queen’s Club (6 x 56),
  • Long Live the Queen Queen’s Sword (7 x 38) — wersja limitowana, wypuszczona na rynek w ilości 8000 pudełek pakowanych po 10 sztuk.

W dzisiejszej recenzji opiszę swoje wrażenia z degustacji Long Live the Queen Ace of Hearts.

Recenzja cygara Long Live The Queen Ace of Hearts Polski Aficionado

Kilka informacji technicznych

Cygaro w formacie zbliżonym do spłaszczonego (box pressed)Toro. Wymiary cygara to 6″ długości (ok. 15.24 cm), ring kalibru 52. Pokaźnych rozmiarów cygaro, które zapowiada dłuższą randkę. Liść okrywowy na oko raczej ciemny – chociaż nie całkiem ciemny. Pokrywa cygara matowa, lekko chropowata i tłusta. Widoczne żyłki w żaden sposób nie zaburzają dostojnego wyglądu królowej. Cygaro prezentuje się przepięknie! Dwa pierścienie zdobiące cygaro, to mniejszy z nazwą linii napisanych złotą czcionką na biały tle oraz większy, przedstawiający afrykańską królową. Dominują kolory złota, chociaż wizerunek królowej jest dość barwny. Dbałość o szczegóły i jakość wykonania pierścieni sprawiają iście królewski wygląd. Majestat królowej w pełnej krasie!

Obcinam

Zanim otworzę cygaro, obwąchuje je bardzo dokładnie. Niesamowity, intensywny aromat jaki roztacza, ma w sobie coś z czekoladowej słodyczy z nutami stodoły i ziemi. Stopa cygara pachnie drewnem i ziemią, chociaż jest też intrygująca nutka pieprzu. Aromat cygara zachwycił również moich cygarowych kompanów, którzy również byli nim oczarowani. Cygaro postanowiłem otworzyć obcinaczką do cygar typu V-Cut. Ciach – ciąg idealny! Nie za dużo, nie za mało – w punkt! W smaku niezapalone cygaro poczęstowało mnie wybijającym się drewnem z posmakiem ziemi. Bardzo przyjemna zapowiedź nadchodzących wrażeń, które tak na prawdę dopiero przede mną!

Odpalam

Ogrzewam porządnie zapalniczką typu jet flame i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Odkładam cygaro na moment żeby odpoczęło i zabieram się za degustację. Ogromne ilości dymu już przy rozpalaniu wywołały szczery zachwyt na mojej twarzy! W smaku cygara wyczuwam ziemię i aksamitny krem, który jest tutaj wyczuwalny bardziej jak struktura dymu niż smak. Jest odrobina pieprzu, który niczym w dobrej potrawie, wydobywa i podkreśla towarzyszące smaki. Posmak jaki cygaro dostarcza ma z kolei w sobie coś z drewna i nie jest w żadnym wypadku nachalny. Wszechobecny krem nadal jest bardziej strukturą niż smakiem i mam nadzieję, że w końcu wyłoni się na dobre. Następnie do palety smaków dołącza kawa z nutą czekolady. W reszcie doczekuję się upragnionego kremu, któremu od razy towarzyszy słodki smak karmelu. Końcówka cygara zaskoczyła mnie cukrowym, słodkim smakiem, który pozostawał na ustach. Świetnie zbalansowane, interesujące i pyszne cygaro!

Moc cygara mieści się w przedziale średni – mocny. Chociaż przez większość czasu cygaro jest raczej średnio mocne, na koniec królowa pokazuje swój charakter objawiający się w swojej mocy. W takich chwilach cenię sobie stałe, poobiednie pory degustacji z moimi cygarowymi kompanami. Przed cygarem najlepiej zjeść solidny posiłek.

Cygaro produkuje ogromne ilości aromatycznego, gęstego, klejącego się wręcz, aksamitnego dymu. W dymie odnajduję słodycz przełamaną drewnem i kawą. Pachnie obłędnie!

Konstrukcja cygara pozwala cieszyć się chwilą, chociaż lepiej nie chować zapalniczki. Była mała poprawka, która wynikać może bardziej z wrodzonego gadulstwa autora, niż problemów technicznych. Królowa lubi jednak płatać figle. Popiół sypie się i spada w najmniej oczekiwanym momencie. Stół po mojej stronie wyglądał jak pobojowisko – nie mówiąc o mnie, swetrze i spodniach.

Caldwell Cigar Co. Long Live The Queen Ace of Hearts Polski Aficionado

Podusmowując

Recenzja napisała się w zasadzie sama. Jeśli moje wcześniejsze nastawienie wpłynęło na moje odczucia – trudno. Muszę się z tym pogodzić. Wysokie oczekiwania w tym wypadku zostały potwierdzone, a nawet je przebiły. To nazywam cygarem przez duże C! Kompozycja i bogactwo smaków, ogromne ilości dymu – o kulturze spalania akurat nie wspomnę. Wybaczam za całą radość jaką cygaro dostarczyło mi tego wieczoru. Piękne pierścienie wędrowały po stole w akompaniamencie zachwytów, które moim zdaniem są tutaj jak najbardziej zasłużone. Świetne cygaro, którego produkcję najchętniej skierowałbym prosto do mojego humidora. Szczerze polecam złapać – najlepiej kilka, jeśli tylko pojawią się w zasięgu.

Nietrudno zgadnąć, że z dwóch wypalonych, recenzowane dzisiaj cygaro smakowało mi bardziej. Jak już wiele razy wspomniałem – nie jestem wielkim fanem Maduro, i to jest zapewne główny powód. Wiem, że dla kogoś lubującego się w ciemniejszych pokrywach sytuacja mogłaby przedstawiać się zupełnie odwrotnie.

Recenzowane cygaro dostałem w prezencie od cioci, dzięki której mogła powstać niniejsza recenzja. Dziękuję ciociu.


Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.

Z dymem!

Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry