W dzisiejszym wpisie recenzja cygara marki, która miała już swój debiut na łamach Polskiego Aficionado kilka miesięcy temu. Zapraszam do przeczytania recenzji cygara La Galera Imperial Jade Robusto.
Pierwsze cygaro marki La Galera, które wypaliłem wspominam bardzo miło. Intensywny smak i dobra konstrukcja jest tym czego zwykle od cygara w cygarach szukam- zwłaszcza przy pierwszym spotkaniu z marką. Udany debiut w moim cygarowym menu zaostrzył apetyt i kiedy tylko pojawiła się możliwość spróbowania kolejnych cygar, nie wahałem się ani chwili. Kupiłem po sztuce z każdej linii w wybranym formacie w nadziei, że każde kolejne cygaro potwierdzi moje pierwsze wrażenia.
Tym razem na cygaro wybrałem się w najmniej lubiane przeze mnie miejsce – pod klatkę bloku, w którym mieszkam. Jedynym pocieszeniem było towarzystwo. Umówiliśmy się z Piotrem Siwińskim, że wspólnie i w porozumieniu spopielimy cygaro, któremu poświęcony jest niniejszy wpis.
Lubię palić z kimś to samo cygaro. Największym atutem wspólnego palenia jest wymiana doświadczeń w trakcie degustacji. Tym razem nie było inaczej. Pomimo późnej – jak na moje standardy, pory i nieprzyjaznej aury panującej na zewnątrz, spędziłem czas bardzo miło. Cygaro miało dodatkowo go umilić, o czy będzie ta recenzja.
Mimochodem wspomniałem o swoim pierwszym cygarze La Galera. Pełny opis wrażeń wraz z informacjami o marce, można przeczytać tutaj.

La Galera Imperial Jade Robusto
Nazw linii – Imperial Jade, z angielskiego oznacza imperialny/cesarski jadeit. Producent na stronie podaje, jak trudno jest uprawiać tytoń, który rośnie w Kamerunie. Dzieje się tak ze względu na podatność rośliny na równego rodzaju choroby, jak i brak doświadczenia w jego uprawie w środkowej części Afryki. Jak by tego było mało, liście te są cienkie i sztywne. Podobno są prawdziwym koszmarem dla torcedores. Końcowy produkt jednak kusi swoim wyglądem i ciężko jest mu się oprzeć.
Linia stworzona z liści tytoniu rosnących we wspomnianym już Kamerunie (pokrywa) i Dominikanie (zwijacz, wypełnienie – odpowiednio: Criollo, Piloto Cubano, Criollo 98). Cygara w linii Imperial Jade występują w następujących formatach:
- Robusto (5 1/8 X 50),
- Corona (5 1/2 X 44),
- Piramide (6 X 52),
- Toro (6 X 52),
- Churchill (7 X 47).
W dzisiejszej recenzji opiszę swoje wrażenia z degustacji cygara w najmniejszym formacie – Robusto.
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Robusto. Wymiary cygara to 5 1/8″ długości (ok. 13 cm), ring kalibru 50. O włos dłuższe od standardowych – moim zdaniem, wymiarów Robusto. Na oko raczej ciemne, chociaż to wrażenie może potęgować sporych rozmiarów pierścień w jasnych kolorach. Kameruńska pokrywa cygara jest delikatnie połyskliwa i chropowata zarazem. Cygaro pod palcami jest mocno zwinięte, twarde. Całość zdobi wspomniany już pierścień, w dwóch kolorach – biały i zielonym, który można określić kolorem jadeitu. Papier wykorzystany do stworzenia pierścienia jest bardzo dobrej jakości, a tłoczenia i zdobienia nadają cygaru cesarski wręcz wygląd.
Obcinam
Po wyjęciu cygara z celofanu do nosa trafia bardzo przyjemny zapach. Odnajduję w nim czekoladową słodycz, która pachnie bardzo apetycznie! Stopa cygara pachnie ziemią, pieprzem i papryką. Bardzo przyjemna i zachęcająca kompozycja. Cygaro postanowiłem otworzyć obcinaczką do cygar typu V-Cut. Sprawdzam ciąg – przyciasny. W smaku odnajdują siano z odrobiną pieprzu i czekoladą. Dobra zapowiedź wrażeń jakie dopiero przede mną.
Odpalam
Z racji tego, że palę na świeżym powietrzu, cygaro odpalam zapalniczką typu jet flame. Ogrzewam porządnie stopkę i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Przywitała mnie bardzo ciekawa kompozycja smaków – ostry pieprz przełamany słodkim karmelem, odrobiną cierpkiego drewna z dodatkiem brązowego cukru. Całość charakteryzuje kremowość z pazurem. Krem obecny jest momentami i w smaku. Gdzieś w trakcie degustacji pojawia się czekolada. Smak ten ewoluuje i z czasem zmienia się w gorzką czekoladę. Mniej więcej w tym momencie do palety smaków dołączają owoce, które balansują mieszankę. Końcówka cygara to zdecydowanie bardziej intensywne smaki, które na myśl przywodzą ziemię i migdały. Każdy ze smaków odnajduje swój odpowiednik po drugiej stronie palety. Tak na przykład pojawienie się gorzkiej czekolady równoważy pojawienie się owoców. Moim zdaniem bardzo ciekawa i smaczna mieszanka intensywnych doznań, którymi cygaro mnie poczęstowało.
Moc cygara mieści się w przedziale średni-mocny. Cygaro przez większość czasu znajduje się raczej w średnich rejestrach mocy. Dopiero gdzieś pod koniec staje się zdecydowanie mocniejsze.
Aromat cygara bardzo przyjemny. Odkrywam w nim czekoladę z dodatkiem przypalonego brązowego cukru z odrobiną pieprzu na finiszu. Podobnie jak w smaku, każdy z aromatów ma przeciwwagę, która balansuję całość.
Konstrukcja cygara sprawia, że cygaro pali się bardzo równo. Moją uwagę zwraca również ilość produkowanego dymu, którego jest tutaj na prawdę sporo! Muszę dodać, że ciąg cygara po odpaleniu staje się zdecydowanie lepszy, co nie zdarza się często. Po odpaleniu ciąg oceniam na dobry.
Słowo od Piotra Siwińskiego
Akurat przy tym cygarze nie mógłbym nie dodać czegoś od siebie. Jak Mateusz napisał o trudnej uprawie liścia Cameroon, tak wielu mogłoby zapytać: „to po co się tak męczyć?” Zapewne to pytanie zadałyby osoby, które nigdy nie rozsmakowały się w tejże pokrywie. Zapach cygara przed odpaleniem, pierwszy aromat dymu podczas odpalania i pierwszy smak w tym cygarze jasno odpowiadają na zadane pytanie. W moim przypadku pieprz był odczuwalny „na sucho” podczas oględzin, po rozżarzeniu uleciał gdzieś daleko, by cieszyć smakiem kremu, migdałów i cudownym cukrowym aromatem.
La Galera, tworzona w Tabacalera Palma na Dominikanie, po raz kolejny udowadnia, że cygara pochodzące z tej części Karaibów mogą być różnorodne i nieoczywiste. Jak przy wielu znanych i popularnych markach, można by z zawiązanymi oczyma powiedzieć „ha, Dominikana” tak przy La Galera nie jest to już takie oczywiste. Co jest na plus – gdyż nie ma monotonii.
Dodać muszę, że warunki palenia były nie dostosowane do elegancji i szyku tego imperialnego klejnotu, gdyż to co zaoferował podczas degustacji spowoduje, że otwierając celofan podczas następnego z nim spotkania ukłonię się i powiem „dzień dobry”. A nie jest to jedyne cygaro La Galera przy którym można oddawać honory. Spore zaskoczenie, świetnie spędzony czas i co tu więcej mówić – Mateusz napisał już wszystko.

Podsumowując
Bardzo smaczne cygaro! Zaskoczyło mnie złożonością, głębią i intensywnością smaków. Cygaro pali się bardzo dobrze i zdecydowanie trafia w mój gust! Cieszę się, że potwierdziło pierwsze wrażenia po Anemoi Notus. Wiem, że rzadko to robię, ale cygaro mógłbym porównać do Plasencia Alma del Fuego w formacie Flama. Wspólnym mianownikiem obu cygar jest przyjemny zapach palonego cukru i intensywne smaki. Zdecydowanie polecam wszystkim miłośnikom cygara.
Recenzowane cygaro zakupiłem ze środków własnych.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



