La Flor Dominicana Cameroon Cabinet Lancero

Litto Gomez, bo o jego cygarze będzie ta opowieść, jak i o marce La Flor Dominicana. Zbliża się trzydziestolecie działalności tej marki na rynku, a na tę okazję wydano okolicznościowe cygaro, które wkrótce będzie dostępne również u nas. Sporo czasu minęło, a marka zasłynęła z wprowadzenia na rynek cygar w autorskim formacie chisel (dłuto), który nie wymaga użycia obcinaczki – możemy spokojnie o niej zapomnieć. LFD jest dobrze znana wśród miłośników cygar w Polsce, a dzisiaj podzielę się wrażeniami z palenia jednego z nich, czyli La Flor Dominicana Cameroon Cabinet Lancero.

La Flor Dominicana

Litto Gomez to prawdziwa legenda w świecie cygar (bez dwóch zdań!), choć jego droga do sukcesu była pełna niespodziewanych zwrotów. Przed wejściem w świat tytoniu prowadził salon jubilerski, ale po napadzie rabunkowym zdecydował się na radykalną zmianę i poświęcił produkcji cygar. W 1996 roku, wspólnie z żoną Ines, założył La Flor Dominicana. Od tego momentu marka szybko zdobyła uznanie dzięki wyjątkowej jakości i mocy cygar, które przyciągnęły uwagę koneserów na całym świecie.

La Flor Dominicana zyskała sławę, produkując intensywne cygara, oparte głównie na górnych częściach rośliny tytoniu (ligero), uprawianym na ich własnych plantacjach w dominikańskiej dolinie La Canela. Linia Ligero i Double Ligero to sztandarowe pozycje dla tych, którzy cenią bogactwo i wyrazistość smaku. Propozycje takie jak La Nox ukazują bardziej kremową i subtelną stronę marki. Prawdziwym przełomem było jednak cygaro Andalusian Bull, które w 2016 roku zdobyło tytuł “Cygara Roku” w prestiżowym magazynie Cigar Aficionado. Cygaro to staje się coraz bardziej niedostępne, więc warto po nie sięgnąć, póki jeszcze jest okazja. Są to jedne z droższych cygar, ale zdecydowanie warte spróbowania.

Mimo międzynarodowego uznania, w Polsce popularność cygar La Flor Dominicana nieco osłabła, co jest zauważalne zwłaszcza wśród osób publikujących swoje opinie na temat palenia. Jeszcze kilka lat temu marka cieszyła się dużym zainteresowaniem wśród polskich koneserów, jednak obecnie jej widoczność spadła. To zaskakujące, biorąc pod uwagę jakość i unikalność cygar LFD, które nadal mają wiele do zaoferowania.

La Flor Dominicana Cameroon Cabinet Lancero

La Flor Dominicana Cameroon Cabinet Lancero

Patrząc na powyższe, Cameroon Cabinet to godny reprezentant całego portfolio marki. Jest intensywnie, wyraziście i smakowo. Ale od początku.

Cygara pokryte są liściem Cameroon Ligero, ekskluzywnym, ciemnym i oleistym liściem. W opisywanym formacie stanowi on większość udziału, co od razu można poczuć, gdy wyjmujemy cygaro z celofanu. Cygara z tej linii są ponoć ulubionymi ich twórcy, Litto Gomeza. Reszta wypełnienia i zwijacza to liście z Dominikany, a wszystko to w kolorze czekolady. Pierścień klasyczny, z ogromnym logo LFD. Charakterystyczny dla całej marki, z podpisem linii pod logo, abyśmy wiedzieli, że wybraliśmy właśnie TO cygaro. Linia Cameroon Cabinet oferuje szeroką gamę formatów:

  • Lancero (38 x 7 1/2)
  • No. 1 (44 x 6 1/2)
  • No. 3 (40 x 4 3/4)
  • No. 4 (54 x 6 1/4)
  • No. 5 (50 x 5)
  • Chisel (54 x 6)
  • Torpedo (54 x 6 1/4)

W tej recenzji oczywiście skupię się na pierwszym z formatów, czyli Lancero.

Akcja, cięcie

Kolejne Lancero w mojej recenzji. Przy okazji opisywania Aladino wspominałem, jak bardzo lubię ten format, głównie dlatego, że jest bardzo angażujący podczas degustacji – przypomina mi to formę skupienia towarzyszącą paleniu fajki. Tak samo jest i tym razem. W przypadku tego cygara, intensywność smaków w tym formacie to kolejny powód, dla którego tak bardzo cenię Lancero. Już po wypakowaniu, do mojego nosa dotarły aromaty czekolady, kawy, cedru, a wszystko przyprawione szczyptą białego pieprzu. To jakby przygotowywać się na wyśmienity posiłek.

Cygaro mimo swojej oleistości nie błyszczy jak lizak, a czekoladowy wrapper niemalże prosi się o rozpoczęcie konsumpcji. Zwinięcie po pierwszych oględzinach wydaje się idealne. Nic dziwnego – nigdy w cygarach LFD nie spotkała mnie niemiła niespodzianka w postaci ciasnych sztuk czy rozwijających się podczas palenia. Jakość, jakość i jeszcze raz jakość.

Cygaro obciąłem klasycznie. Ciąg tylko potwierdził moje wcześniejsze oględziny. Cygaro zwinięto jak trzeba. No to do dzieła!

La Flor Dominicana Cameroon Cabinet Lancero

Tercje

Odpalamy i ruszamy w podróż z Cameroon Ligero. Aromatyczny dym unosi się nad moją głową, jest przyjemnie, ale z intensywnym kopem smaków. Tak na dzień dobry, bez czułych wstępów, od razu przechodzimy do konkretów. Nie ukrywam zaskoczenia. Większość cygar, nawet w tym formacie, potrafi powoli wprowadzać do swojego skarbca, a tu – bach! – jedziemy grubo od samego początku.

Pierwsza tercja wytrawna, cedrowa z mocno wyczuwalnym ziarnem kakaowca. Nie takim kakao z mlekiem, ale wyrazistym, surowym ziarnem, które idealnie balansuje z cedrową nutą, nie wprowadzając nudy. Już od tego momentu wiedziałem, że to cygaro to nie będzie deser, ale pełnoprawny posiłek, choć w niepozornie cienkim formacie. Standardowo paliłem na granicy zgaśnięcia, ale dym, który oferowało cygaro, był syty i pełny w swojej intensywności. Przy tym niesamowicie aromatyczny.

Druga tercja nie odpuszczała ani na krok i wprowadzała coś nowego – mineralność. Finisz wydłużył się do granic możliwości, co było dobre, by operować żarem – między jednym a drugim puffnięciem można było długo delektować się smakiem. W międzyczasie moc nikotynowa cygara zaczęła wzrastać, co wzbudziło moją dodatkową euforię. Tu się naprawdę dużo dzieje – pomyślałem. Na dodatek aromat dymu wypełniła już nie kakaowa, ale czekoladowa nuta.

Trzecia tercja. Wow. Mineralność znika i ustępuje miejsca wacie cukrowej. Tego akurat się tutaj nie spodziewałem. Palony cukier, karmel, wata cukrowa – takie skojarzenia przychodziły mi do głowy. Cygaro spuściło nieco z wytrawności, jednak w tym wszystkim pozostał smak cedru – jeden wspólny mianownik dla całego cygara. Choć jestem uczulony na smak drewna, tutaj był on zbalansowany wszystkimi innymi dodatkami. Finisz do samego końca długi, intensywność nie spada. Ponad dwie godziny sytego i wspaniałego palenia.

La Flor Dominicana Cameroon Cabinet Lancero

Podsumujmy

To jest cygaro! Nie jakieś pitu-pitu, ale pełne, smaczne i intensywne cygaro! Lito Gomez, bo to on jest master blenderem tego cuda, dokonał, w mojej ocenie, po raz kolejny rzeczy niesamowitej. I niech was nie zmyli format – długi i cienki. Z chęcią spróbuję innych formatów (to zdanie często pojawia się w moich opisach), a przy tym mojego faworyta – Chisel.

Na pewno nie polecałbym tego cygara początkującym miłośnikom. Choć oferuje od samego początku intensywne i wyraźne smaki, to jednak jego moc może przytłoczyć, zwinąć w kłębek i przeturlać. Na pewno trzeba dobrze zjeść, przygotowując się na pełne drugie danie.

Warto po nie sięgnąć. Warto, gdy dzień taki sobie, albo gdy potrzebujemy wrażeń przy pełnym relaksie – bo format jest właśnie relaksujący. Siedzieć w ciszy i pilnować, by płomień nie zgasł – kto z nas tego nie lubi?

Cygaro do recenzji udostępnił Aficionado Room Cigar Shop & Lounge znajdujący się przy ulicy Wilczej 26 w Warszawie.

Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Mateuszem Krzywieckim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.

Z dymem!

Piotr Siwiński, @mycigarway, Polski Aficionado, @polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry