Są krótsze, niektóre nawet przycięte (pre-cut), opakowane w piękny kartonik lub metalową, ozdobną puszkę. Cygara reklamowane jako dobry dodatek do kawy i jako te które można zapalić kiedy mamy czas na krótkie palenie (z premedytacją nie piszę szybkie, bo cygar nie pali się szybko i basta). Do tego cena, pakowane po pięć zmieści się w budżecie wielu osób.
Half Corona, bo o nich mowa, pojawiają się coraz liczniej na rodzimym rynku cygar, a przy tym wśród wielu miłośników – pośród których jestem ja. Cygaro na dzień i na wieczór, do kawiarni i na spokojny czas w loży cygarowej. Dzięki tak ciekawemu formatowi mamy potencjalnie szeroki wachlarz okazji do randki z cygarem. Czy aby na pewno tak jest? Zapraszam do recenzji.
Pół korony
Kiedy położymy obok siebie cygara w formacie Half Corona zauważymy, że pół korony połowie korony nierówne. Już zdążyliśmy się przyzwyczaić, że vitola to pewien zakres a nie sztywne ramy, ponadto urozmaicenie sprzyja braku nudy. Od 3”1/2 x 44” w H. Upmann poprzez 3”1/2 x 46 w La Galera do 4” x 44” w Zino i Condega. Czas palenia określany jest najczęściej 30 minut lub więcej, mi osobiście schodzi 45 minut i więcej. Najwięcej chyba czasu spędziłem z Zino, gdyż czas palenia trwał ponad godzinę. Był to czas kiedy cygaro paliło się cały czas, nie zgasło, nie trzeba było odpalać na nowo. Jeżeli ktoś liczy na większe posiedzenie to nie będzie zawiedziony. Oczywiście wszystko zależne jest od miejsca, nastroju, czasu, towarzystwa, itp. Sami wiecie.
Smaki i czas palenia
Fenomenem takiego formatu jest tzw. “napakowanie smakami”. Cygara bardzo szybko, bez “rozkręcania się” oferują najlepsze co mają w sobie. Porównując niekoniecznie te same smaki co ich więksi bracia. Oczywiście trzeba zapamiętać, że im mniejszy format, tym musi być mniejsza prędkość palenia, gdyż bardzo szybko zaczynają się przegrzewać i po prostu nie smakować. To jest ten fenomen cygar, że im mniejsze i cieńsze tym wolniej trzeba palić. Stąd moje zaskoczenie gdy czytam o formatach na “szybkiego dymka”. Smaki, z racji mniejszego formatu są skumulowane w mniejszych tercjach, a niekiedy znając większe formaty, miałem wrażenie, że od razu zaczyna od drugiej lub trzeciej tercji. Jak to wszystko jest zrobione i w jaki sposób torcedor jest w stanie to osiągnąć to dla mnie magia.
Cudowna oprawa
Pierścień, który niekiedy może zakryć połowę jak nie całość przestrzeni. To co zainteresowało mnie najbardziej podczas zapoznawania się z tym formatem była puszeczka w którą są spakowane – potocznie zwana „blaszką”. Samo opakowanie jest … bezpieczne. Bo można zabrać wtedy cygara ze sobą w bagażu, torbie, marynarce i nie przejmujesz się czy cokolwiek się im stanie. Dodatkowo wyprofilowane miejsce na każde cygaro z osobna i piękny motyw graficzny na wieczku wywołują dużo dobrych uczuć i oczywiście satysfakcję. Mogą też mieć wartość kolekcjonerską. W szczególności teraz, kiedy pojawiła się tendencja zmiany opakowania w kartonowe pudełeczka, które nie są już tak “bezpieczne” i z którymi trzeba uważać podczas pakowania cygar do kieszeni. Oczywiście zachowują swoje walory wizualne, ale już nie są tak satysfakcjonujące. Niestety jedną z przyczyn zmiany opakowania i pewnie główną jest kwestia ekonomiczna (sic!) dlatego przy rosnących cenach i szukaniu oszczędności dookoła cygar spieszmy się kupować „blaszki” bo szybko odchodzą.
Przejdźmy zatem do konkretów.
H. Upmann Half Corona

Zacznijmy od kolebki – Kuby. Marki H. Upmann nie trzeba nikomu przedstawiać gdyż towarzyszy nam od 1844 roku dzięki niemieckiemu bankierowi Hermanowi Upmannowi. Słynne już Magnum i Connoisseur są jednymi z najsmaczniejszych i w ogóle najwspanialszych kubańskich cygar. Wierzę, że ich recenzje pojawią się na łamach Polskiego Aficionado już niebawem, a jednocześnie powiem: nie czekajcie i jak będziecie mieli okazje to sięgnijcie po te egzemplarze (przepraszam Mateusz, musiałem).
No dobra, H. Upmann Half Corona. Kubańskie cygaro w małym formacie, po które może sięgnąć i powinien miłośnik tychże smaków. Zbiorcze opakowanie to piękna, metalowa puszka, zawierająca pięć sztuk cygar – idealnie mieszcząca się do kieszeni marynarki. Ich rozmiar to 3”1/2 x 44” i reprezentuje godnie swoich braci i siostry habano. Moc określana jest od lekkiej do średniej. Cygaro poczęstuje nas miodem, ciemną czekoladą i nutami pieprzu standardowo odczuwalnymi na początku pierwszej tercji.

Czy poleciłbym je na początku przygody cygarowej i jako pierwsze cygaro “kubańskie”? Otóż nie. Myślę, że w pełni doceni się te cygara i odkryje największą radość, kiedy już będziemy po lekturze kilku podstawowych, znanych i lubianych egzemplarzy przypominając, że małe formaty pali się z wyczuciem i pasją.
Condega Serie S Half Corona

Przejdźmy teraz do Nikaragui. Stamtąd mamy Condega i format half corona ich podstawowej linii czyli Serie S. Kiedy duży brat, robusto, po czasie dojrzewania w humidorze, częstuje nas ziołowymi nutami, to w mniejszym formacie możemy spodziewać się cedru, kawy, pieprzu i wielu wytrawnych smaków. Pokrywa cygara to mój ulubiony liść Corojo, który w wykonaniu Condega i w tym formacie wydaje się być bardzo specyficzny. Mnie osobiście cygaro przekonało do siebie po spalonej trzeciej sztuce. Dopiero wtedy zacząłem w nim odkrywać “coś” więcej.

Rozmiar cygara to 4” x 44” – zapewnia nam czterdziestopięciominutowy odpoczynek. Zbiorcze opakowanie to piękna (bardzo mi się podoba), elegancka, czarna puszka zawierająca pięć sztuk. Pierwsze cygaro owinięte jest wstążką, by można było łatwiej je wyciągnąć. Wszystko prezentuje się bardzo profesjonalnie. Oczywiście cygaro polecam do pierwszej kawy w ciągu dnia (i pokusiłbym się o mleko) i nawet jak za pierwszym razem cygaro nie zaskoczy niczym, to warto dać mu szansę przynajmniej do tej trzeciej sztuki. Przez to cygara nie polecę dla początkujących miłośników cygar.
La Galera Habano Half Corona i La Galera Connecticut Half Corona

Nasza podróż przenosi się na Dominikanę i do Tabacalery Palma. Tam od 2016 roku produkowane są cygara La Galera, a odpowiada za nie Jose „Jochy” Arnaldo Blanco. Razem z Jochy współpracowały takie marki jak La Flor Dominicana, Kristoff czy Aging Room. Wiem z pewnego źródła, że Mateusz szykuje się z recenzją cygar La Galera i zapewne napisze o nich dużo, dużo więcej. Ja skupię się już na samych Half Corona.
Rozmiar cygara to 3”1/2 x 46, i jak widać, znowu inny niż reszta reprezentantów tejże vitoli. Spakowane w piękne „blaszki” reprezentujące motyw, które możemy znaleźć na bogato zdobionym pierścieniu cygara. Jednak, liczba emblematów, napisów, oznaczeń już nie jest tak estetyczna jak blaszka Condegi. No i dziwnym trafem na opakowaniu nie znalazła się informacja czy w środku znajdują się cygara Connecticut czy Habanao. Niestety jesteśmy zmuszeni zaglądać do środka, jeżeli posiadamy dwie wersje tegoż formatu.

No właśnie, na dzień dzisiejszy mamy reprezentantów wspomnianych już dwóch liści, mianowicie Habano i Connecticut – czyli dla każdego coś miłego. Connecticut to oczywiście idealny dodatek do kawy czarnej, mocnej, gdyż walory tego liścia uzupełnią nam potrzebę śmietanki (podobnie będzie z Zino). Habano za to zawiera pokrywę z dominikańskiego liścia Corojo, więc powinniśmy się spodziewać troszkę innej słodyczy (trzcina, cukrowa) z nutami pieprzu i większej skórzanej wytrawności. Maluchy fajnie uzupełniają linię większych braci i myślę, że z tzw. przytupem mogą zagościć w polskich domach znajdując swoich miłośników.
Zino Nicaragua Half Corona (pre-cut)

Ostatni w naszym zestawieniu, bo najnowszy, wypust marki Davidoff – Zino Nicaragua Half Corona. Co ciekawe, są to cygara pre-cut, czyli już są otwarte i gotowe do palenia. Wystarczy tylko mieć ze sobą ogień. Davidoff odświeżeniem marki Zino i zaskoczenia wszystkich w 2021 roku poprzez wypuszczenie żółtej (może trochę pomarańczowej) linii odezwał się do młodego pokolenia XXI wieku. Próbuje ewidentnie zaszczepić pasję Zino Davidoffa do cygar odciążając trochę młodego miłośnika cygar od garniturów, lóż cygarowych i konieczności siedzenia w wygodnym fotelu. Zino ma z Tobą zdobywać szczyty, kończyć spływy kajakowe i odpoczywać w plenerze lub wśród przyjaciół. Stąd chociażby właśnie ten pre-cut byś zawsze miał cygaro “on the go”. Mateusz opisał już dwa formaty serii Nicaragua: Gordo i Short Torpedo.

Rozmiar cygara to równe 4” x 44”, czyli wszystko zgodne ze sztuką. Wrapper to Connecticut a opakowanie zbiorcze w naszym kraju to “kartonik” mieszczący standardowo pięć sztuk. Niestety stylowa “blaszka” nie pojawiła się u nas, a podejrzewać możemy względy ekonomiczne, bo słynne Primeros od Davidoffa zamieniły puszeczki na kartoniki także. Design opakowania jest elegancki, designerski, stonowany i lepiej się prezentuje niż pierścień samego cygara. Tak, chyba najwięcej zarzutów co do Zino było do pierścienia i do jego świeżości. Z czasem cygaro układało się świetnie i parowało się z kawą i piwem.
A jak jest z naszą nowością? Dużo lepiej niż z większymi formatami, “napakowany” smakami, śmietanką. Akurat z tych maleństw jest to delikatne Connecticut, które poleciłbym tym, którzy nie przepadają za tym liściem. Pięknie towarzyszył mi podczas picia mocnej, czarnej kawy kawy i wielu innych czynności, gdyż spędziłem z tym cygarem ponad godzinę (i ani razu nie zgasło). Pre-cut to tylko piękny dodatek, by nie myśleć o sprzęcie kiedy weźmie się ze sobą cygara.
Słowo na koniec
Half corona to piękny format. Nie polecam początkującym – pewnie wiele osób z chęcią by o tym podyskutowało. Uważam, że najwięcej z tego typu cygar możemy wyciągnąć kiedy już mamy przerobione większe formaty – bo w nich smaki się pięknie rozciągają czasowo, a w Half Corona możemy się nimi szybciej nasycić albo poprzez szybkie i nieumiejętne palenie szybciej stracić i przepalić. Dodatkowo mimo poręcznego opakowania, pamiętajmy, że nie jest ono szczelne, dlatego biorąc je do swojej marynarki czy schowka w samochodzie nie zapomnijmy na koniec dnia schować je w humidorze – chyba, że taką “blaszkę” lub “kartonik” spalimy wciągu jednego/dwóch dni. Smacznego!
Cygara do recenzji zostały zakupione ze środków własnych.



