G. L. Pease Telegraph Hill Worobiec 92 ajapalefaje.pl

G. L. Pease Telegraph Hill

Pierwszy tytoń od G. L. Pease na blogu ajapalefaje.pl! Zapraszam do przeczytania recenzji tytoniu G. L. Pease Telegraph Hill.


Dotychczas miałem przyjemność wypalić kilka puszek tytoniu od tego Producenta. Nie było tego wiele, ale było wystarczająco żeby wiedzieć, że jeśli pojawia się okazja, trzeba brać. Dobre wrażenie zrobiła na mnie ich „naturalność”. Lubię mieszanki możliwie najbardziej „naturalne”. Lubię ich surowość i świadomość tego, że być może nie są tak bardzo „dosmaczane”.

Mieszanki oferowane przez Markę cieszą się sporym uznaniem Miłośników fajki tradycyjnej na całym Świecie. Żałuję, że w Polsce nie możemy po prostu pójść do lokalnej trafiki i kupić puszkę ulubionej, wybranej mieszanki. No cóż, może jeszcze doczekamy czasów, w których zakup tytoniu nie będzie musiał odbywać się przy okazji mniejszych lub większych podróży.

Mieszanka, którą dzisiaj zrecenzuję, pochodzi z serii The Fog City – linia, w której główną rolę gra Virginia. Dotychczas – z tej serii, wypaliłem puszkę Union Square, którą bardzo dobrze wspominam.

G. L. Pease Telegraph Hill ajapalefaje.pl

G. L. Pease Telegraph Hill

Telegraph Hill to mieszanka typu Virginia i Perique. Zdaje się, że Telegraph Hill jest drugą mieszanką w serii Fog City Selection, która został wypuszczona na rynek w 2005 roku. Tytoń sprzedawany jest w puszkach 2 oraz 8 uncjowych (nieco więcej niż 50 i 200 g). Puszka zamknięta jak konserwa, daje pewność, że po otwarciu tytoń będzie odpowiednio wilgotny.

G. L. Pease Telegraph Hill ajapalefaje.pl

Opis od Producenta

Podstawą mieszanki są tytonie Virginia, z których każdy został wybrany ze względu na swój szczególny charakter. Mieszanka wzbogacona drobnymi płatkami Perique, aby zapewnić wyrafinowane wrażenia podczas palenia. Telegraph Hill jest bogate w smaku i aromatyczne, z satysfakcjonującym, długim finiszem. Każde pyknięcie opiera się na poprzednim, tworząc wspaniałą konstrukcję smaku i aromatu. Trzęsienie ziemi nie będą Ci straszne, jeśli Twoja fajka jest wypełniona tą cudowną mieszanką.

(tłumaczenie własne)

Źródło: opis mieszanki znajdujący się na puszce

G. L. Pease Telegraph Hill ajapalefaje.pl

Forma tytoniu

Tytoń cięty we wstążki (z ang. ribbon cut). Mamy tu do czynienia z prawdziwą, cieniutką wstążką, która moim zdaniem – jeśli chodzi o tę formę cięcia tytoniu, jest podręcznikowa. Cieniutkie nitki poprzeplatane gdzieniegdzie małymi kawałkami Perique, który obecny jest w mieszance. Wilgotność tytoniu oceniam na akuratną. Z powodzeniem można wyciągnąć tytoń z puszki, nabić i zapalić. Tytoń – w mojej ocenie, nie wymaga podsuszania, ani innych dodatkowych zabiegów przygotowujących. Nabijam i palę. Z racji tego, że tytoń podany jest w formie cienkiej wstążki, szybko wylądował w słoiku. Chociaż puszka z plastikowym wieczkiem jest dość szczelna, zdarzyło mi się zwlekać z przełożeniem tytoniu do słoika. Paliłem wtedy dość często i mniej więcej w połowie puszki zauważyłem, że tytoń zaczyna wysychać. Tytonie drobniej cięte szybciej tracą wilgotność, dlatego lepiej po prostu przełożyć do szczelnego słoika niż później martwić się, że wyschnie i starać się go ratować.

G. L. Pease Telegraph Hill ajapalefaje.pl

Zapach

W momencie pisania tej recenzji trzymam puszkę po tytoniu na biurku, aby móc się jej lepiej „przywąchać”. Po otwarciu plastikowego wieczka do nosa dociera przyjemny zapach. Chociaż tytoniu już w puszce nie ma, ta nadal pachnie. W zapachu potrafię odnaleźć suszoną, podwędzaną śliwkę, przełamaną ostrawym zapachem pieprzu z odrobiną drewna. Mieszanka pachnie naprawdę dobrze i chciałoby się ją wręcz zjeść. Lubię zapach tytoniu fajkowego i z wąchania go przed paleniem uczyniłem niemal dodatkowy rytuał.

Nabijam

Z racji tego, że tytoń nie wymaga wcześniejszego przygotowania – po prostu wyciągam ze słoika pożądaną ilość i nabijam. Tytoń nabijam „na trzy”. Piękny zapach, który dochodzi do mojego nosa w trakcie tej czynności tylko pokręca mój apetyt. Gdzieś przeczytałem, że tytoń dobrze jest palić w fajce z nieco szerszym kominem. Spróbowałem zarówno w wąskiej kukurydziance, jak i szerszym kominie fajki wrzoścowej. Coś w tym chyba jest, bo tytoń faktycznie zachowuje się nieco inaczej. Mam wrażenie, że więcej miejsca robi mu lepiej – a może to tylko czyjaś sugestia wywarła na mnie takie wrażenie? Trudno powiedzieć. Nabijam fajkę, sprawdzam ciąg – co tytoń to inaczej, dlatego dobrze poświęcić temu chwilę. Jest dobrze – mogę zaczynać.

Smak

Obiecujący aromat z puszki jest dobrą zapowiedzią smakowitych doznań jakie czekają mnie po rozpaleniu mieszanki. Virginia wysuwa się na pierwszy plan, dostarczając dość wytrawnych nut ziemi i drewna. Całość podbija nienachalna Virginiowa kwaskowość, która jest charakterystyczna dla tej odmiany. Chociaż Perique stanowi mniejszość w mieszance, jest tutaj ważnym dodatkiem. Smaki dość charakterystyczne dla tej odmiany – śliwka, którą można wyłapać już po otwarciu puszki, figi – być może rodzynki, które odpowiadają za ostrawy i zarazem słodki smak. Mieszanka jest smaczna, dobrze zbalansowana i interesująca. Wypalona do tej pory w trzech różnych fajkach daje zupełnie inne wrażenie smakowe. Fajka z szerszą główką daje tytoniowi więcej miejsca żeby się „rozwinąć”. Mam wrażenie, że wraz z tym, smaki również się „rozwijają”. Nieco węższa fajka z kolei sprawia, że moje doznania smakowe są bardziej skondensowane – jeśli można to tak nazwać.

Dodatkowe spostrzeżenia

Tytoń produkuje przeciętną ilość dymu. Raczej nie spotkamy tutaj ilości produkowanej w mieszankach z Latakią. Dym jest aromatyczny i można w nim wyczuć sporo ze smaku – śliwka, pieprz i owoce. Aromat zdecydowanie przyjemny.

Mieszanka średniej mocy. Można po nią spokojnie sięgnąć po lekkim śniadaniu do kawy. Smaki jakie pojawiają się podczas palenia są również średnio intensywne.

Tytoń spala się na biały popiół i z powodzeniem można wypalić go do dna. Co więcej, jak na mieszankę z przewagą odmiany Virginia, pali się dość chłodno i nie wydziela dużo kondensatu, chociaż zauważyłem, że w jednej fajce wydziela go więcej niż w innej, także wszystko zależy. Tytoń dobrze się pali i kiedy jestem skupiony raczej nie gaśnie.

G. L. Pease Telegraph Hill Worobiec 92 ajapalefaje.pl
Piękna fajka ze zdjęcia to Worobiec 92

Podsumowując

Dodatek Perique w mieszankach z przewagą odmiany Virginia działa cuda. Wspominałem już nie raz o tym, że nie jestem największym fanem czystych Virginii. Nie jest też tak, ze ich nie lubię, po prostu wolę kiedy Virginia ma jakieś towarzystwo – najlepiej Perique, Burley albo oba na raz. Mieszanka jest smaczna – bez dwóch zdań. Perique daje jej pazur, który lubię, a i sama Virginia jest niczego sobie. Całość posiada jakąś złożoność i głębie w którą można się wsmakować, co uważam za duży atut. Chociaż paliłem dopiero kilka razy, mam wrażenie, że raczej nic mnie już w mieszance nie zaskoczy, dlatego też postanowiłem napisać recenzję.

Być może gdyby dał jej poleżeć? Ale to raczej nie nastąpi. Nie mam cierpliwości do sezonowania mieszanek. Jest jeszcze tyle, których chciałbym spróbować, że wolę puszkę wypalić i za jakiś czas sięgnąć po coś nowego. Z biegiem czasu oczywiście pojawiły się mieszanki, o których myślę w kategorii sezonowania, ale to raczej plan na dalszą przyszłość. Przy tym zakupie miałem trochę szczęścia, bo trafiła mi się puszka z października 2021 roku.

G. L. Pease Telegraph Hill ajapalefaje.pl

Myślę, że mieszanka przypadłaby do gustu niejednemu Fajczarzowi, dlatego jeśli pojawi się w zasięgu – warto spróbować.

Spokojnego kopcenia.

Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #ajapalefaje

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry