Tytoń fajkowy G. L. Pease Key Largo ajapalefaje.pl

G. L. Pease Key Largo

W dzisiejszym wpisie kolejna recenzja tytoniu fajkowego od G. L. Pease. Tym razem zapraszam do przeczytania recenzji tytoniu G. L. Pease Key Largo.


Nigdy wcześniej nie pomyślałbym, że zainteresują mnie mieszanki z domieszką Latakii. Podobnie jak nigdy wcześniej nie pomyślałbym, że liść cygarowy może tak dobrze komponować się z tytoniem fajkowym. Od momentu wypalenia puszki Billy Budd od Cornell & Diehl, wszystko wywróciło się do góry nogami. Nie dość, że posmakowała mi Latakia, to na dodatek liść cygarowy w mieszankach fajkowych sprawił, że zacząłem szukać podobnych. No cóż.

Tytoń fajkowy G. L. Pease Key Largo

G. L. Pease Key Largo

Mieszanka powstała w 2008 roku i wchodzi w skład serii Heirloom. Bezpośrednią produkcją zajmuje się Cornell & Diehl. Nazwa mieszanki nawiązuje do filmu Key Largo z 1948 roku. Nie rozwodząc się zbytnio nad fabułą, jest to kryminał, którego akcja odbywa się w hotelu na Florydzie. Szata graficzna została odpowiednio dopasowana i bardzo dobrze oddaje klimat zarówno filmu, jak i samej mieszanki. W serii Heirloom występuje inna mieszanka nawiązująca do filmu. Jest to Sokół Maltański, który powstał na podstawie powieści o tym samym tytule.

W metalowej puszcze znajduje się kompozycja czerwonej Virginia, odrobiny Latakii, tytoni orientalnych oraz domieszka cygarowego liścia okrywowego. Chociaż sam autor mieszanki w żaden sposób jej nie klasyfikuje, na zagranicznych stronach widnieje w kategorii „mieszanki na bazie liścia cygarowego”.

Tytoń sprzedawany jest w dwuuncjowych puszkach (ok. 56.7 g). W puszce znajduje się nieco więcej tytoniu niż w naszych kopertach. Niektórzy producenci swoje mieszanki pakują po 40 g. Na jednej z zagranicznych stron zobaczyłem, że tytoń można również kupić w większych, ośmiouncjowych puszkach (ok. 226.8 g). Szczerze mówiąc, gdybym wiedział to co wiem dzisiaj, pewnie zamówiłbym tą większą.

Opis od producenta

Głęboki, ziemisty i kremowy. Połamany płatek czerwonych tytoni Virginia, drobnolistnych odmian orientalnych i odrobiny cypryjskiej Latakii, przyprawiony aksamitnymi liśćmi cygara, to skład tej niesamowitej mieszanki. Key Largo rozwija się w trakcie palenia oferując satysfakcjonujące i mocne wrażenia, z pięknie zbalansowanymi, bogato teksturowanymi warstwami kakao, ciemno palonej kawy, skóry i żywotnym, długotrwale utrzymującym się finiszem.

Źródło: etykieta puszki, tłumaczenie własne
Tytoń fajkowy G. L. Pease Key Largo

Forma cięcia

Połamany płatek w klasycznym – moim zdaniem, wydaniu. Po otwarciu puszki w oczom ukazują się płatki w nieco rozdrobnionej, „popękanej” formie. Myślę, że na upartego można by je poskładać, czego z resztą próbowałem. Mimo wszystko, uważam, że tytoń smakuje i nabija się lepiej w rozdrobionej formie. Łatwo można sobie z nim poradzić. Na oko widać jaśniejsze pasma odmiany Virginia, które przeplatają się ze zdecydowanie ciemniejszymi paskami liścia cygarowego. Dla osób palących cygara, myślę, że struktura liści cygarowego będzie wyczuwalna pod palcami. Zdarzyła się i „łodyga”, którą czasami można spotkać również w cygarze. Generalnie płatki pocięte są równo i dość grubo.

Tytoń fajkowy G. L. Pease Key Largo

Zapach z puszki

Na tym etapie zaczyna się prawdziwa magia tej mieszanki! Tytoń pachnie obłędnie! Na pierwszym planie ciężka, kremowa słodycz przełamana nieco żywszym, może odrobinę żywicznym zapachem czerwonej Virginii. W aromacie odnajduję również przyjemny zapach owoców. Dopiero na drugim planie czuć odrobinę wędzonki przełamanej zapachem, który ma coś z cygara. Wwąchując się nieco bardziej, Virginia przechodzi na drugi plan, pozostawiając przyjemny, słodki i kremowy aromat. Wąchając, odniosłem wrażenie, że dochodzący z puszki zapach jest wręcz klejący.

Nabijam

Tak jak już wspomniałem, mieszankę próbowałem nabijać składając płatek do kupy, jak i rozdrabniając go nieco. Moim zdaniem dobrze dać mu chwilę, bo palony bezpośrednio z puszki może być ciut zbyt wilgotny. Próbowałem zarówno zaraz po wyjęciu jak i podsuszając kilka minut. Myślę, że lepiej robi mu kiedy poleży przed nabiciem. Mieszankę nabijałem głównie „na trzy”. Palona w ten sposób dawała mi najwięcej przyjemności.

Smak

Przyczerniam powierzchnię zapałką i zabieram się za właściwe rozpalanie. Daję żarowi nieco się uspokoić i zabieram się za degustację. Rzadko zdarza się, żeby opis z puszki był tak akuratny. Mieszanka jest bardzo kremowa i ziemista zarazem. Są to smaki, które utrzymują się w trakcie palenia w zmiennych proporcjach od początku do końca. W trakcie degustacji pojawił się również smak kawy o dość owocowym profilu. Mieszanka ma też coś z kakao – lub czekolady o wysokiej zawartości kakao, skóry i drewna. Gdzieś w tle majaczy smak wędzonki, który fajnie podkręca doznania smakowe. Podobnie jak kwaski, które zwykle towarzyszą tytoniowi Virginia.

Mieszanka produkuje całkiem spore ilości gęstego, aromatycznego dymu. Dodatek liścia cygarowego wyczuwalny jest najbardziej właśnie w dymie. Dym – podobnie jak smak i aromat samej mieszanki, przyjemnie słodki i kremowy.

Moc mieszanki oceniam na średni. Nie jest to wielki mocarz, chociaż myślę, że dobrze coś wcześniej zjeść. Smaki dostarczane przez mieszankę są dość intensywne. Zauważyłem, że paląc nawet nieco szybciej, tytoń smakuje podobnie.

Tytoń pali się sucho i dość chłodno. Palony podczas rozmowy nie gaśnie i nie wymaga wiele uwagi. Po wypaleniu w kominie zostaje tylko ładny biały popiół.

Tytoń fajkowy G. L. Pease Key Largo ajapalefaje.pl

Podsumowując

Jedyną mieszanką z liściem cygarowym, z którą mogą porównać Key Largo, jest Billy Budd. Jeśli tamten mi smakował, to ten smakował mi jeszcze bardziej! Nie myślałem, że to kiedyś powiem, ale rozsmakowałem się w tych mieszankach na dobre! W odróżnieniu od Billy Budd, Key Largo jest mieszanką bardziej orientalną, owocową, – zdecydowanie lżejszą. Mimo to, jej kremowość – w połączeniu ze smakiem ziemi, w tym wydaniu smakowała mi bardziej. Kupując nowe mieszanki, zwykle biorę mniejsze puszki. W tym wypadku był to błąd – ale kto wiedział? Mówi się trudno.

Myślę, że dokupię więcej jak tylko pojawi się okazja. Tytoń jest bardzo „kulturalny”, pali się świetnie, nie bulgocze, nie przegrzewa się i świetnie smakuje. Mieszanka ma w sobie wszystko co lubię i czego zwykle w tytoniu fajkowym szukam. Co ważne, dodatek liścia cygarowego nie robi z mieszanki cygara. Bardzo mi to odpowiada, bo palę cygara i w fajce wcale ich nie szukam. Mimo to, liści cygarowy bardzo dobrze komponuje się ze składnikami, które zwykle znajdują się w tytoniu fajkowym. Powiedziałbym, że podkreśla, łączy się i w żaden sposób nie dominuje. Kiedyś bałem się takich mieszanek – liść cygarowy? Latakia?! Dzisiaj wiem, że niepotrzebnie. Mam już kolejne, które degustuję, a ich recenzje pojawią się najpewniej już wkrótce.

Smacznego dymka.

Z dymem.

Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #ajapalefaje

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry