W dzisiejszym wpisie pochwalę się nową fajką, którą nabyłem na XVI Święcie Fajki w Przemyślu. Zapraszam do przeczytania recenzji fajki Worobiec Poker Tweety.
Większość Fajczarzy, którzy odwiedzają bloga wie, że bardzo lubię fajki od Henryka i Mateusza Worobca. Mam ich już kilka i jestem z nich bardzo zadowolony. Co więcej, planuję kolejne zakupy. Miałem przyjemność poznać Mateusza osobiście, co również wpłynęło na mój sentyment do Marki. Więcej o tym jak się poznaliśmy, można przeczytać tutaj. Jak już wspomniałem, fajkę kupiłem w Przemyślu na XVI Święcie Fajki z rąk samego Mateusza Worobca. Szczerze mówiąc nie podejrzewałbym się o zakup takiego kształtu. Ale od początku.
XVI Święto Fajki
Aż wstyd się przyznać, ale był to mój pierwszy raz w Przemyślu na Święcie Fajki. Mieszkam w Rzeszowie, więc relatywnie niedaleko. Mimo wszystko, jakoś zawsze było mi nie po drodze. W tym roku postanowiłem, że będę. Na miejscu okazało się, że faktycznie, miasto „fajką żyje”. Liczne stragany z fajkami w Rynku, tłumy odwiedzających z różnych części Polski, wielka scena pod ratuszem i toczące się w tle mistrzostwa Polski w wolnym paleniu. Najpierw postanowiłem przywitać się z Mateuszem Worobcem. Do stoiska trafiłem bez problemu. Już przy przywitaniu okazało się, że sporo fajek zdążyło zniknąć. Kilka z tych które zostały były już zarezerwowane. W trakcie rozmowy oglądałem fajki, które zostały i tak w moje ręce trafiła fajka, której poświęcony jest niniejszy wpis.

Za namową Mateusza udałem się do baru nieopodal, w którym odbywały się mistrzostwa Polski w paleniu fajki. Pierwszy raz widziałem takie zawody i chociaż nie stałem tam zbyt długo, dało się odczuć przyjazną atmosferę towarzyszącą – bądź, co bądź, rywalizacji fajczarzy. Pomimo tego, że byłem na górnym tarasie przed barem, nie dosłyszałem kto wygrał, ani jaki był najlepszy czas.
W ramach wizyty w Przemyślu odwiedziłem również Muzeum Dzwonów i Fajek, do którego planowałem się udać przy pierwszej możliwej okazji. Po oglądnięciu zbiorów fajek i dzwonów na kilku piętrach, udałem się na taras widokowy, skąd rozpościera się panorama miasta i okolic. Warto było się wspinać.
Jedna z kawiarni w rynku zdziwiła mnie trochę, kiedy dowiedziałem się, że na zewnątrz, przed kawiarnią, nie wolno palić. „Święto Fajki i nie można zapalić fajki?!” No cóż. Przynamniej kawę mieli dobrą. Zaraz potem udałem się do miejsca w którym odbywały się zawody i tam, w towarzystwie całkiem sporej grupy fajczarzy n zewnątrz, postanowiłem zapalić żeby uczcić ten specjalny dzień.
Spotkanie niespodzianka
Ku mojej wielkiej radości, ktoś, kogo poznałem przy okazji imprezy urodzinowej Smoke Bros Cigar Club, wypatrzył mnie w tłumie i postanowił się przywitać. Wizycie towarzyszyła rozmowa o zakupionych podczas wydarzenia fajkach, mistrzostw, tytoniach i cygarach. Bardzo miło! Chciałbym z tego miejsca pozdrowić Darka, który wiem, że zagląda na mojego bloga. Darek namawiał mnie do spróbowania swoich sił w zawodach w przyszłym roku. Chociaż wcale nie czuję się jak na start w takich zawodach, zobaczymy. Jeśli potraktować to jak zabawę – czemu nie? Myślę, że mógłbym się dobrze bawić nawet jeśli fajka po kilku minutach zgaśnie. W końcu głównie chodzi o dobrą zabawę i spotkanie przy fajce.
Podsumowując w jednym zdaniu: było miło i wiem, że w przyszłym roku pojawię się ponownie.

Fajka Worobiec Poker Tweety
Wracając do recenzji fajki, o której już wspomniałem. Jeśli dobrze pamiętam widziałem ją już na stronie internetowej producenta. Pamiętam, że nie zwróciła mojej uwagi w jakiś szczególny sposób. Szczerze mówiąc, nie jest to typ fajki jakie zwykle zatrzymują moją uwagę i właśnie na tym polega piękno najnowszego nabytku. Rozmawiając z Mateuszem miałem ją w ręku. Oglądałem, ale bardziej zajęty byłem rozmową. Oprócz fajki, którą trzymałem w ręce, an stole leżała jeszcze jedna. Ta, którą miałem akurat w ręku została odłożona przez kogoś, kto pytał o nią i najwyraźniej planował jej zakup.
Kiedy odłożyłem ją na miejsce, nagle pojawiła się ręką, która ją zabrała i usłyszałem głos: „kupuję”. Została ostatnia, nieco poszczerbiona. Ta która właśnie została sprzedana, była bardziej gładka i szczerze mówiąc bardziej mi się podobała. No cóż. Została jedna, więc postanowiłem, że nie będę czekał. Pogodziłem się z myślą, że tak widocznie miało być. Tak właśnie stałem się szczęśliwym posiadaczem fajki Worobiec Poker Tweety.

Kilka informacji technicznych
Fajka wykonana w korzenia wrzośca. Wymiary fajki to:
- długość fajki: 13.5 cm,
- wysokość główki: 4.5 cm,
- średnica główki: 3 cm,
- średnica komina, 1.8 cm,
- głębokość komina: 3 cm.
Prosta szyjka, która bezpośrednio – chociażpod kątem, wchodzi do główki fajki, wykonana ze szklano-poliestrowego tworzywa. Żółty ustnik wykonano natomiast z akrylu. Bardzo ciekawe rozwiązanie. Brak „tradycyjnej szyjki”, pozwala fajkę „złożyć” do naprawdę niewielkich rozmiarów. Szyjkę – wraz z ustnikiem, „wykręca” się z fajki dość łatwo, chociaż wsadzona na miejsce „nie lata”. Fajka jest też bardzo lekka – jedynie główka „coś waży”. Bardzo przyjemnie leży w dłoni.
Główka fajki lekko ryflowana. To jest kolejna rzecz, która sprawia, że zwykle odwracam wzrok od takich fajek. Mimo wszystko podoba mi się. Z racji tego, że mamy do czynienia z produktem naturalny, żadna z fajek nie jest taka sama. Moja na przykład, na zewnętrznej krawędzi komina jest lekko uszczerbana. Ma to swój urok. Jeśli chodzi o wykonanie, to nie mam żadnych uwag. Fajka wykonana bardzo starannie. Nawiert komina wykonany bardzo precyzyjnie. Tym razem – z racji tego, że nie była robiona specjalnie dla mnie, komin wewnątrz pomalowany prekarbonizatem. Z jakiś powodów nawet mnie to cieszy. Mam zamiar po prostu nabić i cieszyć się nowym nabytkiem, bez konieczności przygotowywania jej do „normalnego” palenia przez tygodnie czy nawet miesiące.
Fajka zrobiona tak, aby mogła stać samodzielnie na stole. Pod spodem wygrawerowana nazwa i informacje o producencie. Zawsze zwracam na to uwagę i bardzo mi się to podoba. Lubię zwłaszcza napis „Poland”, który lubię pokazywać przy okazji zagranicznych wizyt.

Palenie
Z racji tego, że fajka posmarowana prekarbonizatem, po prostu nabiłem i zapaliłem. Ostatecznie postanowiłem, że będę w niej palił mieszanki angielskie. Do niedawna nie byłem ich wielkim fanem, ale od jakiegoś czasu polubiliśmy się na tyle, że potrzebowałem nowej do palenia mieszanek z większą ilością Latakii. O tytoniu, który zmienił moje postrzeganie Latakii, przeczytać można tutaj. Fajka smakuje – (jeszcze) świeżo. Paliłem w niej dopiero kilka razy, żeby móc napisać coś o tym jak w ogóle się w niej pali. Przez kilka dni zanim zdecydowałem co będę w niej palił, chodziłem z nią po domu, oglądałem i cieszyłem się, że zdecydowałem się na zakup.
Fajka pomieści mniejszą ilość tytoniu (ok. 2g). Mimo wszystko, zauważyłem, że palę w niej na tyle ostrożnie, że po ok. 1.5 godziny po prostu usuwam resztki tytoniu i kończę palenie. Niestety miłośnicy trzymania fajki w zębach mogą się nieco rozczarować. Ustnik jest okrągły i nie zachęca do trzymania w zębach. Sporym atutem jest to, że fajkę bardzo dobrze się czyści. Możliwość postawienia na stole bez dodatkowych akcesoriów również bardzo mi się podoba.

Podsumowując
Fajka spodobała mi się do tego stopnia, że myślę o zakupie kolejnej, takiej samej. Fajka bardzo smacznie się pali i myślę, że w pewnym sensie mogłaby zastąpić moje kukurydzianki. Jest w prawdzie od nich droższa, ale nadal – relatywnie, jest to „fajka budżetowa”. Podoba mi się jej kształt i kolor. Z jakichś powodów skojarzyła mi się ze światem malowanym w powieściach grozy pióra Lovecraft’a. Postanowiłem nawet uwiecznić ją na zdjęciu w towarzystwie najbardziej popularnej powieści tego autora. Właśnie czekam na dostawę kilku nowych tytoni fajkowych. Trzy z nich nawiązują do twórczości Lovecraft’a. Co więcej, wszystkie trzy to mieszanki angielskie, które będę palił między innymi w tej właśnie fajce.
Z dymem.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #ajapalefaje



