W dzisiejszym wpisie kilka słów na temat fajki, którą mam przyjemność posiadać w swojej kolekcji. Zapraszam do przeczytania recenzji fajki Worobiec „Papajka”.
Papajkę mam już w swojej kolekcji od roku. Od momentu kiedy ją dostałem, udało mi się zbudować wewnątrz komina całkiem pokaźną warstwę nagaru. Podobnie jak Poker Tweety, fajka całkowicie kłóci się z moim poczuciem estetyki. Lubię raczej fajki o klasycznych kształtach, gładkie, a tu proszę. Podobnie jak wspomniany Poker Tweety, fajka spodobała mi się zupełnie nie wiedzieć czemu. Rozmowa o Papajce wyszła zupełnie naturalnie, jakby przypadkiem. Mateusz wspomniał mi kiedyś o ulepszonej wersji ustnika do Poket Tweety. Wspomniał, że zastosował go w nowym, budżetowym modelu swoich fajek. Robocza nazwa brzmiała Papajka. Dobrze znam kreskówkową postać o imieniu, które nosi nowa fajka, dlatego szybko poprosiłem o zdjęcia.
Fajka spodobał mi się i postanowiłem sobie jedną zamówić. Wydawała mi się dobrą alternatywą dla kukurydzianek, które zwykle zabieram ze sobą na spacer. Kukurydzianki w mojej kolekcji pełnią jeszcze jedną rolę – zupełnie się nimi nie przejmuję. Oczywiście staram się żeby fajka miała się jak najlepiej, ale jak spadnie, to nie rwę i tak skąpych już włosów z głowy. Trudno. I właśnie takiej fajki potrzebuję. Nie ukrywam, że Poker Tweety pełni u mnie taką rolę – chociaż fajka ani raz mi nie spadła. Z biegiem czasu zauważyłem, że lubię nie przejmować się rzeczami. Niestety w przypadku fajek jakoś nie potrafię.
Kiedy postanowiłem w końcu złożyć zamówienie, Mateusz powiedział, że prześle mi jedną w prezencie. Bardzo mi miło i chcąc jakoś się odwdzięczyć postanowiłem, że zrobię kilka zdjęć i napiszę o niej po kilku paleniach żeby podzielić się wrażeniami. Recenzja czekała długo, ale fajka w końcu się doczekała, a czas zwłoki spożytkowałem na testowanie jej w różnych warunkach.

Worobiec Papajka
Fajka wykonana z korzenia wrzośca. Podejrzewam, że nie jest to gatunek najwyższej jakości, czego nie można powiedzieć o wykonaniu. Fajka wykonana bardzo precyzyjnie. Każda z nich wygląda inaczej i jest w tym coś magicznego. Podobnie jak w przypadku mojego Pokera Tweety, każda z nich różni się – choćby nieznacznie. Wiem, że każda fajka będzie różnić się od siebie – wynika to z samego materiału jakim jest drewno. Różne usłojenie, różne odcienie – rozumiem. Tutaj jednak do tego dochodzi kształt, który chociaż podobny, różni się różnymi uszczerbkami to i ówdzie. Dodaje to smaczku i sprawia, że każda z fajek jest „dodatkowo unikalna”. Przynajmniej takie jest moje wrażenie.
Główka fajki zabejcowana na kolor, który trudno mi nazwać. Mi osobiście kojarzy się z twórczością Lovecraft’a i kolorami okładki zbioru powieści Zew Cthulhu (wyd. Vesper). Fajka zdecydowanie ciemna, wpadająca w brązy i czerń. Mój egzemplarz wyróżniają dwie rzeczy. Po pierwsze usłojenie. Nie widziałem tak usłojonego wrzościa. Fajka wygląda jakby zrobiona była z innego drewna – może ryflowanej oliwki? Nie znam się na drewnie i uprzedzę ewentualne komentarze. Fajka wygląda bardzo interesująco, a usłojenie przypomina trochę odcisk palca. Po drugie, fajka strzeliła wewnątrz komina. Nie na tyle żeby pęknięcie wyszło na zewnątrz i po konsultacji z Mateuszem, który powiedział: „palić aż zarośnie nagarem. Dopóki nie pękła na wylot – po prostu pal, nie przejmuj się,” palę w niej nieprzerwanie. Chociaż mam na tym punkcie hopla, najbardziej spodobała mi się ostatnia część porady – „po prostu pal, nie przejmuj się”. Dokładnie tego od tej fajki oczekiwałem. Fakt, pęknięcie sprawiło, że ustnik montowany na wcisk do główki fajki trochę zaczął się ruszać, ale dzisiaj już rusza się mniej – prawie wcale.
Ustnik, o którym wspomniałem, stworzony jest z z rurki z włókna szklanego, zakończonego akrylowym ustnikiem. Ulepszenie w stosunku do Pokera, polega właśnie na zastosowaniu szerokiego zgryzu, który zdecydowanie wygodniej trzymać w zębach.

Kilka informacji technicznych
Główka fajki wyglądem przypomina beczułkę. Szukałem nazwy na różnego rodzaju stronach internetowych, ale ta nazwa wydała mi się najbardziej odpowiednia. Dzięki płaskiej podstawie, fajkę można po prostu postawić na stole. Płaska powierzchnia fajki sygnowana nazwą marki, napisem „hand made” oraz „Poland” – z której jestem najbardziej dumny. Sama główka jest dość lekka, bo warzy ok. 25g. Razem z cienkim ustnikiem, waga fajki to jakieś 30g. Bardzo lekka i łatwo ją trzymać w zębach – np. podczas spaceru. Wymiary fajki to:
- Długość fajki: 15 cm,
- Wysokość główki: 4.5 cm,
- Średnica główki: 3.6 cm,
- Średnica komina: 2 cm.

Opalanie
Z racji tego, że fajkę dostałem, nie uprzedziłem Mateusza żeby nie paskudził wnętrza komina prekarbonizatem. W fajce postanowiłem palić różne mieszanki na bazie Latakii, chociaż nie ograniczam się i pale w niej co popadnie. Wziąłem sobie do serca radę Mateusza i po prostu w niej palę, chociaż są to ostatnio głównie mieszanki angielskie.
Jak się w fajce pali?
Ponownie zwrócę uwagę na to, że fajka w mojej kolekcji pełni funkcję fajki, której nie boję się ze sobą zabrać gdziekolwiek. W moim przypadku to ważne, bo będąc uczulonym na wszelkie potencjalne zagrożenia, brak konieczności uważania na fajkę uważam za ogromny atut. Co ciekawe, to właśnie tym fajkom na które uważam najmniej, jakoś nic się nie dzieje. Gdzieś na początku naszej wspólnej przygody fajka pękła mi w środku. Uprzedzę, że nie jest to nadpalenie spowodowane przegrzaniem fajki. Nie. Konsultując się w tej sprawie z Mateuszem, powiedział, że taka uroda. Zdarza się. Przyjąłem do wiadomości i dzisiaj bardzo cieszę się na myśl o paleniu w niej ulubionych, czy nowych mieszanek.
Nie sposób nie wspomnieć o prostym, cienkim ustniku, który wchodzi bezpośrednio do główki fajki. Jak już wspomniałem, ustnik jest na wcisk. Ma to swoje zalety. Przede wszystkim łatwo fajkę ze sobą zabrać rozmontowując ją uprzednio. Wystarczy wyjąć ustnik i fajka bez problemu mieści się w kieszeni. Ogranicza to również możliwość uszkodzenia fajki, która przecież może się złamać. Kolejną zaletą ustnika jest waga jak i materiał, z którego została wykonana.
Pisze w podrozdziale o tym jak się w facje pali o wszystkim, tylko nie o tym jak się w niej pali. A pali się świetnie! Bardzo cieszy mnie każde wspólne wyjście na dyma. Fajkę zabieram ze sobą w różne miejsca i uważam, że jest świetną propozycją dla osób, które przemieszczają się paląc, lub przemieszczają się po prostu i chcą mieć fajkę przy sobie by zapalić w miejscu, do którego zmierzają. Nie sposób nie wspomnieć, o pojemności fajki. Pomimo niewielkich rozmiarów, fajka może pomieścić naprawdę spore ilości ulubionej mieszanki, co w moim odczuciu jest dużym atutem.
Fajka dobra na początek
Myślę, że fajka jest bardzo dobrą propozycją dla osób, które dopiero zaczynają swoją fajczarską przygodę i nie chcą inwestować w coś, co przecież „może się nie spodobać”, znacznych sum pieniędzy. Fajka zastąpiła polecane przeze mnie kukurydzianki jako pierwsze fajki. Mimo wszystko mamy tu do czynienia ze znacznie trwalszym materiałem i świetną jakością w stosunku do ceny.

Podsumowując
Myślę o zakupie jeszcze co najmniej jednej Papajki do testów, na spacery czy wyjazdy – żeby dalej móc nie przejmować się zbytnio gdyby coś się stało. Sam sprezentowałem już dwie sztuki i ich właściciele są – podobnie jak ja, bardzo zadowoleni. Wygląd to oczywiście rzecz gustu. To czy się podoba czy nie, jest kwestią bardzo indywidualną. Niemniej, jeśli chodzi o funkcjonalność, to mamy do czynienia z wysokiej jakości produktem, który dobrze spełnia swoją funkcję i myślę, że posłuży mi na lata.
Fajkę dostałem w prezencie od Mateusza Worobca.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół fajki czy cygar.
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



