W dzisiejszym wpisie zrecenzuję kolejną fajkę z mojej kolekcji – fajka Worobiec 72. Nie wiem czy słowo „recenzować” jest w tym wypadku najbardziej odpowiednie, ale cóż.
Zdaje się, że jest to jedna dwóch fajek jakie zamówiłem po raz pierwszy bezpośrednio od Producenta. Fajka ma już kilka lat i jest dobrze opalona. Mój pierwszy „klasyczny” kształt – bilard. Z jakichś powodów najbardziej podobają mi się fajki właśnie w klasycznych kształtach. Trochę konserwatywne podejście, ale mam wrażenie, że – jeśli chodzi o fajki, „wszystko co najlepsze zostało już wymyślone”. Oczywiście podobają mi się inne (niż klasyczne) kształty. Wszystko kwestia gustu, chociaż zwykle szukam czegoś klasycznego.

Fajka Worobiec 72
Wykonana z korzenia wrzośca w klasycznym kształcie billard z prostą szyjką i ustnikiem. Wymiary fajki to:
- długość fajki: 15.3 cm,
- wysokość główki: 5.3 cm,
- średnica główki: 3.6 cm,
- średnica komina, 2.1 cm,
- głębokość komina: 4.3 cm.
Szyjka fajki oraz ustnik zbudowane by pomieścić filtr 9 mm. Czytałem kiedyś, że kupowanie fajek na filtr i palenie ich bez niego powoduje jakieś problemy z paleniem wynikające z „zawirowań” jakie tworzą się w fajce. Pamiętam, że na początku mojej fajczarskiej przygody, bardzo wziąłem sobie to do serca. Kupiłem wprawdzie kilka fajek na filtr – jeszcze zanim o tym przeczytałem, i paliłem je z filtrem. Blokowało mnie to przed zakupem fajek, które naprawdę mi się podobały, ale „były na filtr”. Pamiętam, że kiedyś w rozmowie telefonicznej z Panem Henrykiem Worobcem powiedziałem o tym. Zaśmiał się tylko i powiedział: „Jaki problem?! Proszę nie wsadzać filtra i palić normalnie”. Dzisiaj robię dokładnie to co polecił mi sam Mistrz – nie wsadzam filtra i palę normalnie.

Prosty ustnik stworzony ze stilamidu specjalnie do tej konkretnej fajki. Zdaje się, że tylko jedna z moich fajek ma ustnik akrylowy. Nie widzę większej różnicy. Akryl na pewno ładnie się błyszczy, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Mam też wrażenie, że wspomniany stilamid jest bardziej elastyczny.
Gładka główka zabejcowana na kolor brązowy. Chociaż nie jest to mój ulubiony kolor, lubię go kiedy dotyczy fajki. Zdaje się, że zawsze fajka kojarzyła mi się właśnie z tym kolorem. Uważam też, że dla tego konkretnego modelu kolor brązowy jest bardzo odpowiedni. Na moją prośbę komin nie został prekarbonizowany. Lubię opalać fajki samemu, chociaż trudno jest mi się za to zabrać i początki nie są łatwe.
Komin pomieści większą ilość tytoniu. Z racji tego, że fajka została przeznaczona do palenia mieszanek angielskich, a ja za takimi nie przepadam, fajka leżała jakiś czas „po wypadku” w szufladzie. Ostatnio trafiłem jednak na mieszankę, która naprawdę mi smakuje. Recenzję tytoniu przeczytasz tutaj.
Nawiert wykonany bardzo precyzyjnie i trafia w sam środek dna komina. Fajka na spodzie szyjki sygnowana logiem Worobiec, numerem modelu fajki oraz informacją, że fajkę wykonano ręcznie w Polsce. Bardzo to lubię!

Opalanie
Tym razem również postanowiłem „zaszaleć” i fajkę opalić czymś innym niż tradycyjnie tytoniem Virginia. Fajka została opalona My Mixture 965 w tamtym czasie produkowana jeszcze pod flagą Dunhilla. Tytoń może kiedyś uda mi się jeszcze dostać i zrecenzować, chociaż nie będzie to już tytoń od Dunhilla. Chciałbym porównać jak wypada wersja Petersona i czy się jakoś różni. Tutaj mała anegdota. Kiedy opalałem fajkę, upadła mi na ziemię (kto tego nie przeżył nie wie jakie to mrożące krew w żyłach przeżycie!). Tak się niefortunnie złożyło, że fajka upadła na beton, który pozostawił swój ślad na fajce w kilku miejscach. Bardzo lubię kiedy moje rzeczy pozostają w takim samym stanie jak wtedy kiedy je kupiłem i byłem z tego powodu bardzo nieszczęśliwy. Przyznam, że od tego czasu nawet nie chciałem na to patrzeć, dlatego schowałem fajkę do pudełka, gdzieś w najmroczniejszym zakamarku „fajkowej szuflady”.
Szczęście jednak uśmiechnęło się do mnie. Zaprosiłem kiedyś Mateusza Worobca na kawę podczas jego wizyty w Rzeszowie. Pokazałem rosnącą kolekcję fajeczek, które z resztą wyszły spod jego ręki i nagle trach! Przypomniałem sobie o mojej 72! Niczym pierścień znaleziony przez Golluma, fajka wydobyła się czeluści szuflady! Pokazałem ją Mateuszowi z nadzieją, że jakoś mnie pocieszy. Uszkodzenie nie było poważne – dosłownie kilka wgnieceń, dlatego zaśmiał się tylko i powiedział, że zabierze fajkę ze sobą. Nie minęło długo i dostałem moją 72 która wygląda jak nowa! To się rozumie przez najwyższy poziom obsługi klienta! Kolejny z powodów mojej lojalności do Marki. Jak ich nie lubić?!

Podsumowując
Fajkę kopci się bardzo przyjemnie. Pomimo sporych rozmiarów, fajka jest bardzo lekka i dobrze trzyma się w zębach. Jest też bardzo pojemna, co lubię. Prosty ustnik zapobiega dostawaniu się dymu do oczu podczas czytania, dlatego często kopceniu towarzyszy dobra książka. Lubię ją, a historia z wypadkiem i naprawą sprawia, że mam do niej sentyment. Pewnie się powtórzę – i zrobię to jeszcze nie raz, ale fajki od Rodziny Worobca są po prostu świetne! Nie mogę się nachwalić, bo oglądałem mnóstwo fajek i jeśli chodzi o wykonanie, dbałość o szczegóły, znalezienie fajki takiej jakości w podobnym budżecie jest chyba niemożliwe. Noszę się z zamiarem kupna następnych – nie ma chyba lepszej rekomendacji. Z czystym sercem polecam. Jest taka jedna 500 która mi się marzy..
Spokojnego kopcenia.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #ajapalefaje



