W dzisiejszym wpisie opiszę swoje wrażenia z kopcenia w fajce, którą mam już ładną chwilę – fajkę kupiłem jakieś 4 lata temu, ale z jakichś powodów dopiero teraz o niej piszę. Fajka Worobiec 154, zapraszam.
Chociaż przestudiowałem całe portfolio marki Worobiec, długo nie trafiłem na model Worobiec 154. Prawdopodobnie dlatego, że nie był on widoczny na starszej odsłonie strony. Gdzieś, kiedyś – zupełnie przypadkiem, natrafiłem na zdjęcie modelu, którego wcześniej nie widziałem. Fajka bardzo mi się spodobała, a z racji zbliżającego się wtedy Dnia Dziecka, postanowiłem sobie ją sprezentować – a co?! Właśnie sobie pomyślałem, że mógłbym to robić co roku..
Mam przyjemność znać Matusza osobiście, więc skontaktowałem się z nim bezpośrednio. Jak zwykle, podałem jaki model i kolor mnie interesują i po kilku dniach odebrałem swój model Worobiec 154. Wybrałem czarny kolor, bo jakoś tak pasował mi do tej fajki. Ostatnio zauważyłem w relacjach profilu na Instagramie, że Mateusz zrobił kilka sztuk w różnych kolorach główki jak i ustnika. Przypomniało mi to o zaległej recenzji, która obiecałem sobie kiedyś napisać. Uważam, że fajka jest bardzo elegancka i zasługuje na uwagę. Wygląd wyglądem, ale jak się w niej pali?

Fajka Gdańska Worobiec 154
Niewiele osób wie – a przynajmniej ja nie wiedziałem, że fajka numer 154 została stworzona kiedyś na turniej wolnego palenia w Gdańsku. Mateusz, z którym kontaktowałem się w sprawie fajki, opowiedział mi o historii fajki i uznałem, że z racji pisania recenzji fajki, warto o tym wspomnieć. Być może część z uczestników ówczesnego turnieju ma ją do dzisiaj. Od tamtego czasu, fajka trafiła do stałem produkcji.
Fajka Worobiec 154 kształtem przypomina Zulu. Klasyczny, lekko wygięty i smukły kształt, z dość wysoką główką i grubszymi ściankami. Profil fajki prezentuje się bardzo elegancko, a czarny kolor – w przypadku mojego egzemplarza, dodaje szyku. Wiele razy słyszałem od znajomych, że fajka jest bardzo ładna. Dostawałem również pytania o model fajki od innych fajczarzy, którzy zobaczyli go w postach czy relacjach w mediach społecznościowych.
Opalanie
Fajkę nabyłem z góry zakładając, że będę w niej palił mieszanki z Burleyem. Z racji wcześniejszej prekarbonizacji – zapomniałem dodać Mateuszowi, że chciałbym żeby nie paskudził wnętrza komina, fajka była od razu gotowa do palenia. Mimo to, pierwsze kilka razy paliłem 1/3 komina, by z każdym kolejnym nabijać co raz więcej. Opalanie fajki w tym przypadku to za dużo powiedziane, natomiast przez tych kilka lat uzbierał się piękna warstwa dość grubego nagaru, która chroni przed nadpaleniem i dodaje smaku. W fajce paliłem różne mieszanki – niekoniecznie Burleyowe, ale zawsze na bazie Virginii i nigdy aromatyzowane. Jakoś nigdy nie byłem fanem aromatów, chociaż zdaję sobie sprawę, że wiele osób lubi je palić. Nie neguję – każdy ma prawo palić to co mu smakuje. Dzisiaj w fajce palę różne mieszanki na bazie Virginii – te z Burleyem też się trafiają. Trochę minąłem się z ustaleniami, ale podobno tylko krowa nie zmienia zdania.
Wykonana z wrzośca z lekko wygiętym stilamidowym ustnikiem bez filtra. Lubię te ustniki – chociaż jak się kiedyś przekonałem, łatwo je porysować. Chciałem kiedyś porządnie wyczyścić ustnik i zrobiłem to szorstką stroną gąbki do naczyń. Niestety szorowanie zostawiło po sobie ślady, które mam w planach wypolerować – w bliżej nieokreślonej przyszłości. Niestety rysy zobaczyłem dopiero kiedy skończyłem swoje barbarzyńskie zabiegi kosmetyczne. Dzisiaj wiem już na pewno, że rzemieślnik byłby ze mnie żaden. Może kiedyś przy okazji wizyty u Mateusza poproszę go o naprawienie szkody.
Wymiary fajki
- Długość fajki: 17 cm,
- Wysokość główki: 4.2 cm,
- Średnica główki: 3.6 cm,
- Średnica komina: 1.9 cm.
Fajka wykonana z wrzośca zabejcowanego na czarny kolor. Mam jedną fajkę w tym kolorze – model 80, i bardzo mi się podoba. Postanowiłem kiedyś, że jeszcze sprawię sobie fajkę w tym kolorze i padło na tę. Fajka jest bardzo pojemna i pomieści większą ilość tytoniu. Zamiast miejsca na filtr 9 mm, znajdziemy skraplacz, który po kilkunastu paleniach postanowiłem wyjąć. Mam wrażenie, że skraplacz bardziej przeszkadza niż pomaga. Moje doświadczenie pokazuje, że palenie w spokojnym tempie mieszanek niearomatyzowanych, wcale nie wydziela dużo kondensatu. Sam nie palę mieszanek aromatyzowanych, stąd decyzja o wyjęciu skraplacza na dobre. To samo zrobiłem w fajce Worobiec 120, której recenzję również mam zamiar w końcu napisać.
Kilka dodatkowych informacji
Jeśli chodzi o nawiert komina, to jest on zrobiony bardzo precyzyjnie. Chociaż każda z fajek od Worobca, którą posiadam w kolekcji jest świetna, mam wrażenie, że ta konkretna jest z wrzośca z bardzo wysoką zawartością krzemionki. Dlaczego? Bo zdarzyło mi się palić w pośpiechu przy końcu i chociaż fajka nagrzała się dość by się o jej stan przestraszyć, środek pozostał nietknięty. Pamiętam jak podczas mojej wizyty w warsztacie mistrza, Mateusz pokazał mi model 100 i powiedział z uśmiechem, że na tę fajkę daje dożywotnią gwarancję. Pamiętam, że była jakaś taka ciężka i porównując ją z tym samym modelem, dało się to odczuć. Mateusz wspomniał wtedy o wysokiej zawartości krzemionki w tym konkretnym klocku wrzośca z którego fajka powstała i mam wrażenie, że w przypadku mojego modelu 154 jest tak samo.
Chociaż nie znam się na tym i nie zamierzam udawać, że jest inaczej, mam nadzieję, że fajka posłuży mi jeszcze przez wiele lat. Jak do tej pory, oprócz rosnącego z czasem nagaru, niewiele się zmienia. Zmatowienie to normalna rzecz w przypadku fajki woskowanej. Wierzę, że i do woskowania kiedyś dojdę. Na tę chwilę, już sama myśl o spędzeniu czasu w towarzystwie fajki bardzo mnie cieszy i to mi absolutnie wystarcza.

Podsumowując
W fajce kopci się bardzo przyjemnie. Dobrze jest rozsiąść się w fotelu, albo na krześle z podłokietnikami, gdyż fajka jest dość długa. Z pewnością lepiej pali się w niej siedząc, niż spacerując. Do tego przeznaczone mam krótsze fajki, które łatwiej trzyma się w zębach podczas spacerów. Fajka wygląda bardzo elegancko i wiele osób zwróciło na to uwagę. Jak z wszystkim – kwestia gustu, ale mnogość pozytywnych opinii przyjaciół jak i innych miłośników fajki, tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. Grunt, że mi fajka bardzo się podoba. Z racji pojemności komina, nabijam ją raczej kiedy mam więcej czasu. Cieszę się, że mam ją w kolekcji.
Mam nadzieję, że Mateusz doda ją na swoją stronę internetową i jestem przekonany, że znajdzie swoich amatorów. Sam – nieskromnie, mam nadzieję, że tą recenzją zwrócę choć trochę na nią uwagę.
Recenzowaną fajkę zakupiłem ze środków własnych
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół fajki czy cygar.
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



