W dzisiejszym wpisie kolejna nowość na blogu! Chociaż cygaro od Espinosa Cigars pojawiło się całkiem niedawno w recenzji Piotra Siwińskiego, dzisiejsza recenzja dotyczyć będzie cygara nazywającego się od nazwy marki. Zapraszam o przeczytania recenzji cygara Espinosa Habano No. 4.
Chociaż zdawałem sobie sprawę z istnienia marki Espinosa Cigars od jakiegoś już czasu, samemu nigdy nie miałem okazji spróbować. Za sprawą kilku miłośników cygar na facebookowych stronach polskich społeczności cygarowych, widziałem posty wychwalające cygara tej marki. Nie ukrywam, że widząc to, nie raz zapragnąłem spróbować i przekonać się samemu. Niestety z jakichś powodów cygara Espinosa Cigars nie są dostępne w naszym kraju, dlatego musiałem cierpliwie czekać na okazję. Doczekałem się. Wynikiem cierpliwości i nieubłaganego upływu czasu jest niniejsza recenzja.
Na cygaro wybrałem się w najlepszym możliwym towarzystwie moich dwóch cygarowych kompanów, do mojego ulubionego Podziemia. Wszyscy trzej mieliśmy w planach degustować to samo cygaro, co już samo w sobie było wielkim powodem do radości.
Zanim przejdę do opisu swoich wrażeń z degustacji, przyjrzyjmy się lepiej marce Episnosa Cigars.
Kilka słów o marce Episnosa Cigars
Wszystko zaczęło się w 1997 roku, kiedy to Erik Espinosa zaczął pracę w magazynie, którego właścicielem był Julio Eiroa. Tak, ten sam, który stworzył markę Camacho. Pan Espinosa szybko przebranżowił się z magazyniera na sprzedawcę, dzięki czemu poznał wielu swoich przyszłych klientów. Nie minęło długo, kiedy wstąpił na ścieżkę niezależnego dystrybutora znanych marek cygarowych w Stanach Zjednoczonych. Szybko jednak przekonał się, że praca sprzedawcy nie do końca jest tym co chciałby w życiu robić. Wykorzystując liczne kontakty, postanowił zbudować własną cygarową markę. Wierzy w kontakty międzyludzki i uważa je za kamień węgielny każdego udanego przedsięwzięcia. Ponadto, na co dzień wykorzystuje media społecznościowe, które – jak sam mówi, pozwalają mu na budowanie osobistych relacji ze swoimi klientami. Historia marki Espinosa Cigars, to historia uporu człowieka, który lubi ludzi i z tą myślą tworzy swoje cygara.
Od magazyniera w magazynie z cygarami, po właściciela popularnej marki cygarowej odnoszącej wielkie sukcesy. Bardzo inspirująca historia. Czytając wywiady z panem Espinosą, myślę, że gdybym miał wyciągnąć wspólny mianownik, to byłoby nim coś do czego z Piotrem doszliśmy sami i niezależnie – cygara łączą ludzi. Po przeczytani kilku wywiadów myślę, że pan Espinosa podpisałby się pod tymi słowami.

Espinosa Habano No. 4
Cygara z linii Habano stanowią podstawową linię marki. Produkowane są w osławionej manufakturze La Zona w Estelí w Nikaragui. Właścicielem manufaktury jest Erik Espinosa. Z tego co udało mi się przeczytać w Sieci, manufaktura słynie z produkcji cygar o pełnym smaku, co możemy być spowodowane podwójnym zwijaczem, z czego manufaktura również słynie. La Znona produkuje również cygara dla butikowych marek cygarowych. Cygara z linii Habano zawijane są w liści tytoniu pochodzących Ekawdoru (pokrywa typu Habano) oraz Nikaragui (zwijacz i wypełnienie). W skład linii wchodzą następujące formaty:
- Corona (5X42),
- Rabito (6X46),
- Lancero (7 1/2X38),
- #4 (Robusto, 5 1/2×50),
- #5 (Toro 6X52),
- Toro, Box Pressed (6X54),
- #8 (Trabuco, 6 1/8X58).
Cąłkiem pokaźne portfolio, w którym z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. W dzisiejszej recenzji skupię się na opisaniu swoich wrażeń z degustacji cygara w formacie #4, czyli Robusto.
Kilka informacji technicznych
Cygaro zauważalnie większe niż klasyczne Robusto. Wymiary cygara to 5 1/2″ długości (blisko 14 cm), ring kalibru 50. Na oko raczej jasne. Całość zdobi ładnie wykonany, elegancki pierścień z nazwą marki, oraz złota wstążka na stopie. Granatowy i złoty sprawiają szlachetne wrażenie.
Obcinam
Cygaro postanowiłem otworzyć obcinaczka do cygar typu V-Cut. Ale najpierw inspekcja! Jasna, gładka, połyskująca – śliska wręcz, pokrywa cygara pachnie czekoladą i sianem. Chociaż połączenie może wydawać się mało przyjemne, w rzeczywistości pachnie apetycznie i zachęcająco. Ciąg cygara idealny! W smaku odnajduję drewno, ziemię z domieszką słodyczy. Ciekawa zapowiedź.
Odpalam
Ogrzewam stopkę zapalniczką z miękkim płomieniem i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Daję cygaru chwilę wytchnienia i zabieram się za degustację. Przywitał mnie pieprz w całkiem sporych ilościach, co – nie ukrywam, zaskoczyło mnie trochę. Następnie smak cygara staje się wyczuwalnie drewniany. Kiedy drewno ustępuje nieco, na scenę wchodzi skóra, która dominuje całą paletę. W tym momencie pojawiają się zadatki kremu, ale pozostają to jedynie niespełnioną możliwością – jak gdyby zapowiadało się na burzę, która ostatecznie nie nadeszła. Smak drewna i skóry – w zmiennych proporcjach, dominują.
Moc cygara oceniam na średni. Nawet przy końcu nie odniosłem wrażenia, że wybiega po za to co zwykle określam średnią mocą.
W aromacie odnajduję delikatny zapach drewna cedrowego.
Cygaro pali się w miarę równo. Popiół zrobił mi kilka niespodzianek spadając gdzie mu akurat było wygodnie bez wcześniejszego uprzedzenia.
Notatka od Piotra Siwińskiego
„A ja myślę, że za krótko leżało.” – tak czasami tłumaczę niedociągnięcia cygara. Tutaj także wymruczałem tą kwestię, mimo tego, że będąc wyczulonym na drewno, praktycznie go nie poczułem. Za to cygaro było jednostajnie kremowe od samego początku do końca. Jakby mi ktoś nie powiedział, że to habano, to pomyślałbym, że to któraś odmiana Connecticut. Ewidentnie cygaro nie na wieczór po kolacji, ale na kawę na drugie śniadanie.
Czy jestem zadowolony z palenia? Owszem. Nie miałem momentu, że chciałem je odłożyć na bok. Do 601 mu strasznie daleko, ale na tzw. „codzienne” palenie, jak znalazł. Nie byłbym zawiedziony, a może odkryłbym coś więcej.

Podsumowując
Moje pierwsze spotkanie z cygarem marki Episnosa Cigars było raczej kiepskie. Cygaro paliło się dobrze, w miarę równo, było dużo dymu – konstrukcyjnie bez zarzutu, ale profil smakowy to nie moja bajka. Nie chcę go przekreślać, bo zdaję sobie sprawę, że komuś może smakować. Po prostu nie moje smaki. Podobnego zdania byli moi cygarowi kompani, którzy odnieśli podobne wrażenia. Cygaru nie było dane długo odpoczywać, ale nie chcę w ten sposób go usprawiedliwiać, bo w moim humidorze rzadko cokolwiek leży dłużej niż kilka miesięcy. Palę raczej świeże cygara – tak było i tym razem. Mimo wszystko mam ochotę spróbować innych. Pod ręką mam 601 Red Label Habano w Robusto, które spróbuję w trakcie wydarzenia, na którym będzie można spróbować go ze mną jeśli ktoś będzie miał ochotę. Piotr Siwiński się zachwycił i mam nadzieję, że zachwycę się i ja.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



