W dzisiejszym wpisie podzielę się swoimi wrażeniami z degustacji pierwszego cygara od Caldwell Cigar Co. jakie pojawia się na stronie Polski Aficionado. Zapraszam do lektury recenzji Eastern Standard Sungrown Robusto.
Przyznam, że bardzo cieszy mnie nowe hobby mojego kuzyna, który mieszka za Wielką Wodą. Patryk miał już okazję zaistnieć na stronie Polski Aficionado, jako twórca naszego logo, które cieszy moje oko za każdym razem kiedy na nie patrzę. Kiedy usłyszałem, że zaczyna interesować się cygarami, bardzo się ucieszyłem. Myśl o niedostępności niektórych marek w Polsce, którymi będzie mógł się raczyć w Stanach, naznaczona była nutką zazdrości. Z drugiej strony bardzo cieszyłem się, że Patryk będzie mógł zapalić dobre cygaro. I tak, któregoś dnia, zapytał czy mam czas żeby wybrać się z nim na zakupy do lokalnego sklepu z cygarami. Co prawda zabrał mnie tam „w telefonie”, ale zawsze mogłem pooglądać półki pełne pyszności, na widok których chętnie zamieniłbym się z nim miejscem. Poprosił o pomoc w wyborze cygar, więc przeszliśmy kilka półek zabierając poszczególne egzemplarze. Zaproponował żebym również wybrał coś dla siebie. I tak, dzięki jego uprzejmości, mogła powstać niniejsza recenzja.
Chociaż nie jest to pierwsze cygaro od Caldwell Cigar Co. jakie w życiu paliłem, jest to pierwsza recenzja cygara na stronie Polski Aficionado. Przyznam, że mając w pamięci miłe chwile spędzone wspólnie z cygarami tej marki, chciałem żeby ta recenzja była udana. Oczywiście nie wiedziałem jak ta historia się potoczy, ale jestem głęboko wdzięczny za to, że w ogóle mogła powstać. Przy okazji opisywania pierwszej marki, nie sposób pominąć kilku słów na jej temat.
Kilka słów o Caldwell Cigar Co.
Caldwell Cigar Co. powstało w 2013 roku z inicjatywy grupy przyjaciół, którzy postanowili robić wszystko inaczej. Marka szybko zyskała rozgłos, choć początkowo budziła zdziwienie – od nietypowego podejścia do grafiki, po oryginalny styl komunikacji. Nową markę rynek cygarowy przywitał mieszaniną dezorientacji i ciekawości. Jak sami mówią: „właśnie wtedy wiedzieliśmy, że idziemy we właściwym kierunku”.
Za marką stoi Robert Caldwell – pasjonat, który wcześniej prowadził Wynwood Cigar Factory w Miami oraz The Hotel Humidor Company, specjalizujące się w dostarczaniu cygar dla branży hotelarskiej. Od początku działalności Caldwell angażuje się w różne inicjatywy społeczne i charytatywne, wspierając sztukę, organizując zbiórki na rzecz potrzebujących oraz promując akcje, takie jak sprzątanie plaż czy edukacja młodzieży z trudnych środowisk. Pamiętam jedną z akcji, w której Robert Caldwell wysyłał cygara amerykańskich żołnierzom na zagranicznych misjach. Wpierał ich w ten sposób w trudnych chwilach najlepiej jak potrafił.
Marka kieruje się prostą filozofią – tworzyć wyjątkowe cygara w unikalnych opakowaniach, czerpać radość z pracy i otaczać się ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Nie chodzi o wielkość firmy, ale o jakość, pasję i dobrą zabawę. Caldwell nie podąża utartymi ścieżkami – zarówno w doborze tytoniu, jak i designie. Korzystają z rzadkich, często niedostępnych dla innych producentów odmian, co sprawia, że ich cygara oferują niepowtarzalne doznania.

Eastern Standard Sungrown Robusto
Za linią Eastern Standard stoi pewna historia, do której dokopałem się szukając informacji na temat marki.
W 1916 roku młody Hans Nielsen Lahkso zaciągnął się na statek fińskiej firmy zajmującej się handlem śledziami. Niestety, jego podróż szybko się skończyła – statek zatonął u wybrzeży Islandii. Hans miał jednak więcej szczęścia niż rozumu, bo zamiast utonąć, został odholowany do brzegu przez ławicę ryb.
Po latach dorobił się fortuny i przeniósł na Kubę, gdzie – jak głosi legenda – „wynalazł ziemię”. Był tak do niej przywiązany, że trzymał ją w tajemnej drewnianej skrzynce, zawsze przy łóżku, pod ulubionym kocykiem.
Niestety, los bywa przewrotny. Hans stracił majątek przez nietrafione inwestycje i uciekł na Dominikanę, zabierając ze sobą swoją bezcenną skrzynkę z ziemią. Aby nikt nie odkrył jego wynalazku, ukrywał ją pod swoim kocykiem. Tak oto przekazał swoją „sztukę radzenia sobie ziemią” kolejnym pokoleniom.
Na cześć tej legendarnej historii, Caldwell Cigar Co. stworzyło Eastern Standard – markę, która łączy wysokiej klasy tytoń z nutą tajemnicy i humoru. Na każdej skrzynce widnieje stare fińskie powiedzenie: „Śledź, ziemia, łódź”, czyli wszystko, co czyniło ludzi szczęśliwymi.
Jak podaje napis na pierścieniu – bo w życiu chodzi o jedno: „żyj na wschodzie, umrzyj młodo”.
(tłumaczenie własne, chociaż miałem wątpliwości przy użyciu niektórych zwrotów jak choćby „dealing with the dirt”, co można również przetłumaczyć jak „uporać się z brudem”, albo „handlować ziemią”.)
Historia oczywiście zmyślona, ale daje dobry obraz tego co znaczy „oryginalne podejście do marketingu”. Jeśli chodzi o „ziemię” (zapisanej po angielsku jako dirt, czyli również i bród), to myślę, że chodzi o drobne nasionka tytoniu. Z jakichś powodów podoba mi się też motto – o ile można tak to nazwać, marki: „Live East, Die Young”. Moim zdaniem brzmi trochę rock ’n’ rollowo, oddając nieszablonowe podejście, przesłanie i ducha marki.
Blend powstał z tytoniu rosnącego w Meksyku (pokrywa, hybryda Habano), Ekwadoru (zwijacz) oraz meksykańsko-dominikańskiej mieszanki (wypełnienie). Cygara produkowane są w manufakturze na Dominikanie. W skład linii Eastern Standard wchodzą następujące formaty:
- Eastern Standard Sungrown Robusto (5 X 50),
- Eastern Standard Sungrown Toro Extra (6 1/4 X 54),
- Eastern Standard Sungrown Double Robusto (6 1/4 X 56),
- Eastern Standard Sungrown Magnum (6 X 60).
W dzisiejszej recenzji opiszę swoje wrażenia z degustacji najmniejszego cygara w linii – Robusto.

Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Robusto. Wymiary cygara to klasyczne – moim zdaniem, 5″ długości (ok. 12.7 cm), ring kalibru 50. Meksykańska, chropowata pokrywa na oko raczej jasna niż ciemna. Liść nie należy do najpiękniejszych i ma widoczne żyłki. Główka cygara zakończona krótkim świńskim ogonkiem. Cygaro zdobi dobrze wykonany pierścień przedstawiający (jak myślę) wizerunek fikcyjnej postaci Hans Nielsen Lahkso z historii przytoczonej powyżej.
Obcinam
Zanim otworzę cygaro, obwąchuję je dokładnie. Cygaro pachnie dość delikatnie. W aromacie pokrywy wyczuwam delikatną słodycz, zapach stodoły i być może odrobinę ziemi. Tym razem postanowiłem cygaro otworzyć za pomocą scyzoryka. Jakiś czas temu podpatrzyłem to u jednego miłośnika cygar, którego obserwuje na Instagramie i zapragnąłem zrobić to samo. Moje pierwsze doświadczenia pokazują, że mam w ten sposób większą kontrolę. Ważne żeby mocno nie naciskać – nawet pomimo wcześniejszego naostrzenia, i kontrolować cały proces. Udało mi się to dokładnie tak jak sobie wyobrażałem. Ciąg oceniam na idealny! W smaku niezapalone cygaro dostarcza ziemisto-drewnianych nut.
Odpalam
Ogrzewam porządnie stopkę cygara i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Odkładam cygaro na moment składając scyzoryk i wyjmując pióro i zabieram się za degustację. Pierwsze pufnięcia przywitały mnie smakiem kawy z mlecznym posmakiem. Na języku zostaje charakterystyczny wytrawny smak ziemi. Smakowi towarzyszy pieprz, który dodaje głębi. Następnie wytrawniejsze i bardziej ostre smaki ustępują miejsca pysznemu kremowi, który w zmiennych proporcjach towarzyszył mi będzie już do końca. Dalej na scenę wchodzi owoc, który kojarzy mi się ze śliwką. Bardzo oryginalny i nietypowy smak. Końcówka to zdecydowanie wyczuwalny orzechowy smak, do którego później dołącza cierpkie drewno.
Moc cygara oceniam na średni – mocny. Przez większość czasu raczej średnio mocne, ale pod koniec pokazuje pazur.
Cygaro produkuje dużo gęstego, aromatycznego dymu. Aromat jest bardzo przyjemny. Odnajduję w nim krem z odrobiną wędzonki.
Cygaro przez większość czasu paliło się poprawnie. Od momentu, w którym z winy mojego gadulstwa zgasło, zaczęło palić się trochę gorzej. W dalszej części popiół rozwarstwia się i lepiej na niego uważać.

Podsumowując
Dwie trzecie cygara było prawdziwą ucztą dla zmysłów. Intensywne smaki, dużo dymu, całkiem dobre spalanie, idealny ciąg – wszystko co lubię. Ostatnia tercja trochę popsuła zabawę – zarówno pod względem smaku jak i kultury spalania. Generalnie smakowało mi to cygaro i z przyjemnością powtórzyłbym je w innym formacie. Zastanawiam się jak zachowałoby się w Toro. Zdaję sobie sprawę, że na dzień pisania tej recenzji cygaro jest niedostępne w Polsce, mimo to, jeśli zdarzy się, że pojawi się w zasięgu – polecam.
Recenzja powstała dzięki uprzejmości Patryka, twórcy logo Polski Aficionado i świeżego miłośnika cygar. Dziękuję Patryk.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



