E.P. Carrillo Allegiance Confidant

W dzisiejszym wpisie hitowa nowość od samego Ernesto Pereza Carrillo. Panie i panowie – E.P. Carrillo Allegiance Confidant.


Pan Ernesto Perez to prawdziwy cygarowy geniusz. Czegokolwiek się nie tknie, bardzo szybko staje się popularne i ląduje na wysokich miejscach w różnego rodzaju cygarowych rankingach. Sam muszę przyznać, że dotychczas wypalone z pod ręki mistrza cygara bardzo mi smakowały. W moim osobistym rankingu cygarowym, cygara od E.P. Carrillo zdobywają bardzo wysokie noty. Z jakichś powodów jednak, pan Perez postanowił tym razem zlecić zwijanie swoich cygara innej, dobrze znanej, uznanej i szanowanej w świecie cygar marce. Mowa o Oliva Cigar Co.

Jak to się stało, że jeden z najlepszych cygarowych blenderów zleca stworzenie swoich cygar w innej manufakturze? Nie wiem. Być może uda mi się znaleźć wskazówkę dalej.

Cygaro degustowałem w moim ulubionym towarzystwie. Na cygaro wybraliśmy się do naszej letniej palarni cygar w popularnym rzeszowskim barze pod chmurką. Co najważniejsze, wszyscy wyposażeni byliśmy w to samo cygaro, czyli dla mnie sytuacja idealna! Porównywanie wrażeń z degustacji w czasie rzeczywistym jest dla mniej ulubioną formą spożywania tytoniu. Nazywając smaki, starając się odkrywać te, o których ktoś już wspomniał, jest dla mnie rzeczą niezwykle cenną. Wymiana doświadczeń i jak zwykle towarzyszące temu ciekawe rozmowy – tylko od czasu do czasu poprzeplatane wymianą cygarowych doświadczeń – bezcenne.

Z racji tego, że nie jest to pierwsza recenzja cygar od E.P. Carrillo, zainteresowanych marką odsyłam do wpisu, gdzie napisałem o niej nieco więcej. Wpis dostępny jest tutaj.

Cygaro E.P. Carrillo Allegiance Confidant Polski Aficionado

E.P. Carrillo Allegiance Confidant

Najnowsza linia cygar Allegiance, z ang. wierność, lojalność, to linia, która powstała we współpracy dwóch cygarowych gigantów – E.P. Carrillo i Oliva Cigar Co. Jestem przekonany, że wśród miłośników cygar – przynajmniej tych, których znam osobiście, te dwie nazwy są synonimem dobrze spędzonego czasu. Sam bardzo lubię cygara tych marek i uważam je za „pewniaki”. Wybór, który zawsze jest dobry – niezależnie od okoliczności. Czy do celebracji wielkiej dla nas chwili, czy na codziennie palenie – zawsze są dobre, zawsze odpowiednie. Wiadomo, że poszczególne linie można by wybierać raczej na specjalne okazje niż zwykłe wyjście na dyma, ale tak jest przecież z wszystkim.

Linia Allegiance zwijana jest z tytoniu rosnącego w Ekwadorze (pokrywa, Sumatra z regionu Quevedo) oraz Nikaragui (zwijacz, wypełnienie). Cygara rolowane są w manufakturze Tabacalera Oliva de Nicaragua S.A. Linia Allegiance składa się z następujących formatów:

  • Sidekick (Robusto, 5X50),
  • Confidant (Toro, 6X52),
  • Wingman (Double Corona, 6 7/8X54),
  • Chaperone (Gordo, 6 1/4X58).

Nazwy formatów mają coś z pozycji w grze zespołowej/biznesie? Moim zdaniem – biorąc pod uwagę nazwę linii i informację o partnerskim projekcie dwóch marek, mogą mieć jakieś konotacje. Są to jednak tylko moje przypuszczenia, które nijak mogą się mieć do prawdy. W dzisiejszej recenzji podzielę się swoimi wrażeniami z degustacji cygara w formacie Confidant (z ang. powiernik), czyli Toro.

Kilka informacji technicznych

Cygaro w formacie prasowanego Toro. Wymiary cygara to 6″ długości (ok. 15.24 cm), ring kalibru 52. Trzymane w ręku robi wrażenie i zapowiada dłuższe spotkanie. Pokrywa cygara raczej ciemna, czekoladowa, dość matowa i chropowata. Cygaro bardzo dobrze się prezentuje. Dzieje się tak za sprawą dwóch pięknych, zdobnych pierścieni i wstążki na stopie. Zielony kolor dominuje kolorystykę linii Allegiance. Butelkowozielona wstążka na stopie jest miłym dodatkiem, który sprawia bardzo eleganckie wrażenie, podkreślając słowo „premium”.

Obcinam

Przed przystąpieniem do właściwej części degustacji, cygaro poddaję pierwszej inspekcji. Po wyjęciu z celofanu, cygaro roztacza bardzo przyjemną woń. Odnajduję w niej zapach ziemi, sierści/piżma z obecną w tle słodyczą. Wspomniana sierść/piżmo, to trudno do sklasyfikowania dla mnie zapach. Być może wystarczyłoby słowo „sierść”, ale jest za słabe. Z kolei „piżmo” pachnie zdecydowanie mocniej. Niech będzie, że chodzi mi o coś pomiędzy. Przyznam, że już myślałem, że coś ze mną nie tak – w ostatnim wpisie też była sierść, ale moi cygarowi kompani również ją wyczuli. Cygaro postanowiłem otworzyć prostą obcinaczką do cygar. Ciąg idealny! W smaku niezapalonego cygara wyczuwam – podobnie jak w aromacie pokrywy, ziemię i sierść. Ciekawa zapowiedź i już nie mogę się doczekać aż odpalę!

Odpalam

Ogrzewam porządnie stopkę zapalniczką typu jet flame i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Odkładam cygaro na moment żeby odpoczęło i zabieram się za degustację. Cygaro przywitało mnie dość łagodnym, gładkim, okrągłym wręcz smakiem, który nie nie dał się inaczej scharakteryzować. Po chwili wkracza ziemia, która od tej chwili – w zmiennych proporcjach, będzie mi towarzyszyła już do końca. Do smaku ziemi dołącza smak mlecznej czekolady, który ma aksamitny, kremowy posmak. Dotyczy to również struktury dymu, którą mógłbym określić mianem „okrągła”. Kolejna zmiana na wierzch wyłania smak mocno prażonych orzechów laskowych z odrobiną migdałów. Na koniec powraca piżmowy smak ze sporą domieszką ziemi. Całość pozostawia migadłowo-ziemisty posmak, który jest bardzo przyjemny. Pyszne cygaro!

Moc cygara mieści się w przedziale średni-mocny. O cygarze, że jest mocne, można tak na prawdę powiedzieć dopiero gdzieś pod koniec. Mimo wszystko, z racji rozmiaru, lepiej coś wcześniej zjeść i polecam żeby był to raczej obiad niż lekkie śniadanie.

Aromat jaki roztacza się po odpaleniu cygara, zbliżony jest do tego jaki można poczuć przy wyjęciu z celofanu. Odnajduję w nim nieco więcej sierści/piżma, odrobinę ziemi i majaczącą w tle przyjemną słodycz.

Konstrukcja cygara pozwala cieszyć się chwilą bez konieczności ponownego sięgania po zapalniczkę. Cygaro pali się dość równo, a ciąg pozostaje niezmiennie idealny. Produkuje ogromne ilości gęstego, aromatycznego dymu, którym można się niemal otulić.

Cygaro E.P. Carrillo Allegiance Confidant Polski Aficionado

Podsumowując

Przepyszne cygaro! Konstrukcja, smak, aromat, ogromne ilości gęstego dymu – wszystko co lubię! Pamiętam, że powiedziałem moim cygarowym kompanom, że jest to chyba najlepsze cygaro jakie wypaliłem w tym roku. Im również bardzo smakowało. Jeden z nich powiedział nawet, że mógł wyczuć jakiś pierwiastek Olivy. Ja nie na to ni wpadłem, ale po chwili zastanowienia pomyślałem podobnie. Niemniej, cygaro bardzo mi smakowało. Pomimo dyskusji z przemiłym i fachowym sprzedawcą, cieszę się, że ostatecznie zdecydowałem się na cygaro w formacie Toro. Większe mogłoby być bardziej „rozmyte”. Mniejsze z kolei, mogłoby mnie poczęstować bardziej intensywnym smakiem i aromatem wspomnianej sierści, która w mniejszym formacie rzeczywiście mogłaby stać się piżmem To z kolei nie koniecznie musiałoby iść w zgodzie z hasłem „lepiej jak jest więcej”. Oczywiście to tylko moje przypuszczenia, które mogą całkowicie rozminąć się z rzeczywistością, ale i tak cieszę się, że wybrałem Toro. Cygaro z wielką przyjemnością powtórzę.

Cygaro zakupiłem ze środków własnych i były to dobrze wydane pieniądze.


Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.

Z dymem!

Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry