Don Pepin Garcia Vegas Cubanas Invictos

W dzisiejszym wpisie nowość na polskim rynku cygarowym, która swój debiut miała całkiem niedawno. Zapraszam do przeczytania recenzji cygara Don Pepin Garcia Vegas Cubanas Invictos.


W ostatnich kilku dniach pojawiło się sporo zielonego koloru na różnych polskich grupach cygarowych. Stało się tak za sprawą premiery cygar z linii Don Pepin Garcia Vegas Cubanas. Bardzo fajnie zbiegło się to z premierą cygar na świecie, bo jest to jedna z dość nielicznych sytuacji, w których obserwując media społecznościowe różnych producentów cygar, możemy cieszyć się nowościami razem z resztą cygarowego świata.

Tym razem na cygaro wybrałem się sam. Zdaje się, że nawet bym o tym nie wspomniał, gdyby nie fakt, że od mniej więcej roku praktycznie się to nie zdarza. Cygara są dla mnie ostatnio synonimem niemal bardzo miłych spotkań z moimi dwoma cygarowymi Kompanami, z którymi niejedno już cygaro zamieniłem w popiół. Tak się jednak jakoś złożyło, że tym razem na cygaro wybrałem się do mojego ukochanego Podziemia sam. Zabrałem ze sobą jedynie notatnik, w którym zapisałem swoje wrażenia w trakcie degustacji nowości.

Don Pepin Garcia Vegas Cubanas Invictos Polski Aficionado

Don Pepin Garcia Vegas Cubanas Invictos

Linia Vega Cubana powstała dość dawno temu, bo w 2003 roku. Po sukcesie linii sygnowanej własnym nazwiskiem, Pan Garcia postanowił stworzyć kolejny blend nawiązujący do swoich kubańskich korzeni. W 2017 roku linia zniknęła jednak z rynku, by ponownie pojawić się w 2023 roku. Stało się tak prawdopodobnie w wyniku sukcesu innych linii cygar My Father. W międzyczasie zmianie uległa szata graficzna, która – za wyjątkiem koloru, przypomina linię Clasico (Azul i inne). Myślę, że większość producentów cygar – podobnie jak w tym przypadku, zmierza do tego aby stworzyć spójny obraz swojej marki. Widząc cygaro z dowolnej linii bez zastanowienia krzykniemy – Don Pepin Garcia! Moim zdaniem nowy wizerunek starej linii wygląda znacznie lepiej. Zachęcam do pogrzebania w Sieci i sprawdzenia samemu.

Zauważyłem również, że linia Vegas Cubanas dostępna w naszym kraju nieco różni się od tej w Stanach Zjednoczonych. W Polsce – być może dotyczy to również całej Europy, na drugim pierścieniu widnieje napis VC. W Stanach Zjednoczonych mamy pełną nazwę. Myślę, że chodzi o drugi człon nazwy – „Cubanas”, które z pewnością nie spodobało się jakiemuś urzędnikowi z powodu nawiązania do cygar kubańskich. Nie wiem tego na pewno, tak sobie tylko gdybam i jeśli wiesz i zechcesz się ze mną podzielić, postaram postaram się o tym napisać przy okazji jakiejś recenzji.

Cygara w linii Vegas Cubanas tworzone są wyłącznie z tytoniu rosnącego w Nikaragui. Warto zwrócić uwagę na pokrywę, którą stworzono z liści Corojo Rosado. Linia składa się z następujących fomatów:

  • Don Pepín García Vegas Cubanas Coronas (5 1/2 X 44),
  • Don Pepín García Vegas Cubanas Invictos (Robusto, 5 X 50),
  • Don Pepín García Vegas Cubanas Generosos (Toro, 6 X 50),
  • Don Pepín García Vegas Cubanas Imperiales (Toro, 6 1/8 x 52),
  • Don Pepín García Vegas Cubanas Toro Gordo (6 X 60).

W dzisiejszej recenzji opiszę swoje wrażenia z degustacji cygara w formacie Invictos/Robusto.

Kilka informacji technicznych

Cygaro w formacie klasycznego Robusto. Wymiary cygara to 5″ długości (ok. 12.7 cm), ring kalibru 50. Na oko raczej jasne. Cygaro w całości stworzono z liści tytoniu rosnących w Nikaragui. Jasna pokrywa typu Corojo Rosado nie nosi znamion czerwonego odcienia, którego można by się tu spodziewać. Być może jest to spowodowane zielonym kolorem pierścieni i wstążki. Muszę przyznać, że zestawienie kolorów na pierścieniu bardzo mi się podoba. Może nawet bardziej niż w linii Clasico/Azul. Pistacjowy zielony w połączeniu ze złotymi elementami i napisami komponuje się bardzo dobrze. O ile ciemny niebieski w linii Clasico wygląda bardzo elegancko, zestawienie kolorów w Vegac Cubanas wygląda smakowicie. Nie sposób nie wspomnieć o wstążce na stopie, które po prostu uwielbiam!

Obcinam

Po wyjęciu z celofanu do nosa trafia dość delikatny aromat siana, czekolady i może jakaś kawa. Pokrywa cygara wygląda bardzo apetycznie. Zwraca na siebie uwagę, bo liście są dość gładkie, nieskazitelne wręcz. Cygaro postanowiłem obciąć prostą obcinaczką do cygar. Ciąg cygara ciasny. Szczere mówiąc z jakichś powodów spodziewałem się tego. Kolejne cygaro, które udowadnia moje przypuszczenie, że My Father swoje cygara zwija nieco mocniej. Być może nie jest to ciąg, który spowoduje za uszami żylaki, ale jest ciasny. W smaku niezapalone cygaro poczęstowało mnie ostrawym smakiem, który pochodzi raczej z papryki niż pieprzu. W smaku odnalazłem też trawiastość, która ma surowy smak charakterystyczny dla różnego rodzaju zieleniny.

Odpalam

Ogrzewam stopkę moją nową zapalniczką z miękkim płomieniem i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Daję cygaru chwilę wytchnienia i zabieram się za degustację. Chociaż w momencie odpalania cygaro poczęstowało mnie wytrawnym, gorzkim wręcz smakiem, po odłożeniu i daniu mu chwili wytchnienia, wszystko zmienia się całkowicie. Cygaro jest kawowe z odrobiną czekolady, która wynika raczej ze smaku kawy o tym profilu, niż samodzielnym, mocnym czekoladowym smaku. Wspomniana kawa to zdecydowanie Arabica, z towarzyszącą jej kwaskowością. Doznanie potęguje pojawienie się kakao, które też samo w sobie jest dość kwaśne. Po chwili doświadczam niespodziewanego zwrotu w bardziej słodkim kierunku. Wyczuwam nutkę kremu i karmelu. Cygaro staje się słodkie z wyczuwalnym orzechowym akcentem. Bardzo ciekawy i nieoczekiwany zwrot akcji – z Arabicowo-kakaowo kwaskowego, na orzechowo-karmelowo słodki. Słodycz jest jednak bardzo subtelna. W ogóle w tym momencie cygaro łagodnieje i staje się gładkie w odbiorze.

Kolejną zmianę zwiastuje pojawienie się nut drewna. Piszę nut, bo jest to bardzo subtelny smak, który pojawia się tylko na mgnienie. Mam wrażenie, że ciąg delikatnie się poprawia odsłaniając więcej orzecha. W tym momencie jestem nawet w stanie zidentyfikować i nazwać orzechowy posmak – orzech laskowy. Wraz ze zbliżaniem się do końca pojawia się nieco więcej drewna. Pozostałe smaki są nadal obecne, chociaż nie na pierwszym planie. Orzechy laskowe wcale nie ustępują, raczej scalają się ze smakiem drewna tworząc ciekawą kompozycję. Końcówka pod znakiem ziemi, której dotychczas na próżno było szukać. Wspomniana ziemia najbardziej obecna jest nie tyle w smaki, co w posmaku jaki cygaro na końcu zostawia.

Kilka dodatkowych uwag

Cygaro raczej nie przekracza średnich rejestrów mocy. Nawet przy końcu nie jestem pewien czy oceniłbym je jako mocne.

Aromat cygara bardzo przyjemny i również ulega zmianom. Z początku jest to aromat słodkiej, mlecznej czekolady. Bardzo fajnie równoważy smak jaki zostawia w ustach – kwaskowa kawa i kakao. Później z kolei cygaro pachnie orzechem laskowym, potęgując smak w ustach. Bardzo interesujące doznania! Na koniec dodam, że cygaro produkuje przeciętne ilości dymu.

Konstrukcja cygara pozwala cieszyć się nim bez konieczności sięgania po zapalniczkę. Cygaro pali się równo i dość wolno. Ciąg poprawia się nieznacznie, ale z drugiej strony – gdyby się ścieśnił, faktycznie martwiłbym się o żylaki za uszami. Ostatecznie ciąg oceniam na przyciasny, ale palny.

Notatka od Piotra Siwińskiego

Mój egzemplarz Don Pepin Garcia VC w formacie Invictos (Robusto) podczas naszego pierwszego live jaki zorganizowaliśmy jako Polski Aficionado. Było to kilka dni przed oficjalną premierą cygara, a sam egzemplarz został wyjęty z świeżo otwartego pudełka.

Jako fan smaków serii klasycznej Azul nie mogłem się doczekać, aby spróbować nowości z serii, która posiada wymowny pistacjowy pierścień. I nie, nie działa to sugestywnie, nie czułem w cygarze owych pistacji lecz nuty orzecha, wspaniałej słodyczy pokrywy corojo i pięknej kremowości. Moje kubki smakowe ostatnio nie odczuwają zbytnio pieprzu w cygarach, dlatego już od samego odpalenia cygaro zaczęło gładko uprzyjemniać chwilę. Na koniec moc się zwiększyła, więc może być tak, że cygaro dojdzie do pełnej.

Idealne do kawy. Kremowość i śmietanka, przełamana cedrem i orzechem idealnie nadaje się może nie na poranną przygodę z kawą, ale bardziej na popołudniową sjestę zanurzoną w smacznym dymie, gdyż dym jest bardzo aromatyczny.

Jeszcze kilka formatów przede mną, jednak na dzień dzisiejszy jest to mój ulubiony Don Pepin Garcia. Howgh!

Don Pepin Garcia Vegas Cubanas Invictos Polski Aficionado

Podsumowując

Smakowało mi to cygaro. Najbardziej podobał mi się nagły zwrot jeśli chodzi o samki! Chociaż zmiana budowała się przez jakiś czas, po pierwszych kilku pyknięciach nigdy nie posądziłbym je o orzechy i słodycz. Miła niespodzianka! Cygaro nie jest wielkiej mocy, co też uważam za atut. Z powodzeniem zabrałbym je ze sobą dla osoby, która cygar nie pali, bądź pali od czasu do czasu i chciała ze mną spędzić wieczór przy dymie. Wyczuwalny pierwiastek od My Father fajnie komponuje się z całością i nie przejawia się jedynie w przyciasnym ciągu, który – jak dla mnie, charakteryzuje markę. Już o tym wspominałem i myślę, że jest to zabieg celowy.

Cygaro do recenzji przesłał jego dystrybutor w Polsce.

Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.

Z dymem!

Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry