Czas na kolejną mieszankę od Davidoff. Zapraszam do przeczytania recenzji tytoniu fajkowego Davidoff English Mixture.
Podobnie jak wcześniej, mieszankę otrzymałem w prezencie od Szymona Lenckiego z Tattoo Art z Namysłowa. Bardzo mi miło, bo jest to kolejna mieszanka, której recenzja ukaże się na łamach Polskiego Aficionado dzięki uprzejmości tego niezwykłego człowieka.
Mieszanka, która stanowi przedmiot dzisiejszej recenzji jest mieszanką angielską. Od kiedy kopcę fajkę, nie wyobrażam sobie lepszej pory roku na kopcenie „anglików” niż jesień. Sporo naczytałem się o tej mieszance, aż w końcu doczekałem się możliwości spróbowania samemu. Kończąc puszkę – i zaglądając w notatki, które zapisywałem co któryś raz, uznałem, że najwyższy czas podzielić się swoją opinią.

Davidoff English Mixture
Jak już wspomniałem, Davidoff English Mixture zaliczana jest do mieszanek angielskich. W skład blendu wchodzi Burley, Latakia, tytonie orientalne, Virginia i Perique. Tytoń pakowany jest w 50 g puszki. Jak podaje producent, tytoń serwowany jest w formie gotowej do nabicia wstążki. Tytoń produkowany jest w manufakturze Orlik Tobacco Company A/S w Danii.
Opis od producenta:
Tytonie fajkowe Davidoff to połączenie klasycznych, tradycyjnych mieszanek oraz eleganckich, szlachetnych aromatów. Napełniona nimi fajka sprawia, że czas płynie przyjemniej, a każda kompozycja została skomponowana z myślą o najbardziej wyrafinowanej przyjemności.
To tradycyjna angielska mieszanka typu middle-cut, oparta na Virginii, Burleyu i Latakii. Dodatek odrobiny pikantnego Perique podkreśla jej charakter i wzbogaca bukiet. To tytoń fajkowy o niezwykle subtelnym, a jednocześnie długotrwale utrzymującym się smaku.
Źródło: opis ze strony producenta, tłumaczenie własne
Angielska mieszanka z odrobiną Perique? Brzmi bardzo zachęcająco!

Forma cięcia
Jak już wspomniałem, forma cięcia tytoniu to wstążka. Po otwarciu puszki, oczom ukazuje się ładnie pocięta, dość cienka wstążka, która wydaje się idealna do nabicia. Tym razem nie łudziłem się, że wcale nie znajdę łodyg. Trafiałem na nie od czasu do czasu, ale podobnie jak poprzednio – nie było ich wiele. Jaśniejsze pasemka tytoniu poprzeplatane gdzieniegdzie ciemniejszymi. Na oko raczej jasny, chociaż widać ciemniejsze pasma Latakii i Perique. Wilgotność tytoniu oceniam na w sam raz do nabicia. Tytoń nie wymaga podsuszania, ani dodatkowych zabiegów – otwieram puszkę, wyciągam odpowiednią ilość i nabijam i palę.
Zapach z puszki
Tytoń z puszki pachnie bardzo ładnie. W jego aromacie odnajduję charakterystyczną dla Latakii wędzonkę. Dłuższe wwąchanie, odsłania paprykę i drewno. Jest też odrobina ziemi. Zapach raczej pikantny niż słodki. Czuć też nuty sosu barbecue. Któregoś razu otwierając słoik, w którym tytoń ostatecznie wylądował, odkryłem zapach suszonej śliwki, który już później stał się dla mnie nieodłącznym elementem aromatu.
Jak smakuje Davidoff English Mixture?
Mieszanka gotowa do nabicia zaraz po wyjęciu z puszki. Fajkę nabijam „na trzy”. Zanim zapalę pierwszą zapałkę, ślinię delikatnie palec i przecieram krawędź komina. Podobno robi tak więcej osób, do czego być może nie każdy chętnie się przyznaje. Już kiedyś o tym wspomniałem, ale zrobię to ponownie żeby – być może, ośmielić innych fajczarzy. Pierwszą zapałką przyczerniam powierzchnię, wyrównuję kołeczkiem i rozpalam kolejną. Podobnie jak z cygarem, mam w zwyczaju odłożyć fajkę na moment żeby żar się uspokoił. Fajka powinna się tlić, nie żarzyć.
Po rozpaleniu powierzchni przywitał mnie smak orzechów i ziemi. Jest też odrobina skóry i trochę drewna. Dopiero po chwili czuć charakterystyczny dla Latakii smak wędzonki. Smak dominuje Burley, który wyczuwalny jest w każdym pufie. Jest też delikatna pikantność, której pojawienie się przypisuję wypomnianej przez producenta odrobinie Perique. Szybko odnajduję pozostałe smaki, które zwykle odkrywam w mieszankach z Perique – ostrawo-słodki smak rodzynek. W smaku pojawia się też trochę ziemi. Dym wypuszczany nosem z kolei, odbieram jako lekko pikantny z nutami drewna. Virginia stanowi tutaj tylko tło – nie wybija się w żadnym momencie. Jej obecność przejawia się w lekko kwaskowym posmaku. Podobnie jak wędzonka, którą najbardziej wyczuwam w posmaku. Ciekawe, ale Latakia nie dominuje – prędzej powiedziałbym tak o Burleyu.
Moc mieszanki oceniam na średni-mocny. Nie jest to wieki mocarz, chociaż na pusty żołądek z pewnością bym go go nie zapalił.
Tytoń produkuje spore ilości gęstego aromatycznego dymu. W jego aromacie odkrywam słodycz z wędzonką i przyjemnym orzechowym dodatkiem.
Mieszanka spala się raczej sucho, chociaż zdecydowanie szybko. Obserwowałem to ze zdziwieniem za każdym razem. Zwykle tytoń pakowałem do fajki w której podobną ilość innego kopciłem znacznie dłużej. Tytoń spala się na piękny biały popiół.
Kilka słów o Davidoff English Mixture na zakończenie
Muszę przyznać, że mieszanka smakowała mi bardziej niż Royalty. Zdecydowanie bardziej wyraźna, z pazurem, co bardzo mi odpowiada. Paląc tytoń ma się wrażenie, że jest „świeższy”, mocniejszy i bardziej intensywny w smaku. Napisałem gdzieś na boku: „anglik na burleyu” i tym właśnie jest dla mnie ta mieszanka. Zauważalna przewaga Burleya nad Virginią to bardzo ciekawe doświadczenie. Gdybym miał wybrać pomiędzy tymi dwoma, zdecydowanie wybrałbym recenzowaną dzisiaj mieszankę. Czy smakowała mi na tle innych mieszanek angielskich, które miałem okazję spróbować? Tak. Nie jest to być może poziom mojej ulubionej – Nightcap, ale jest całkiem smaczna i co najważniejsze – dostępna w Polsce. Minusem na pewno jest cena, która jeszcze przed podwyżkami była wysoka.
Przy okazji recenzji Davidoff Royalty napisałem „szczerze polecam”. Nie paliłem wtedy tej mieszanki i chociaż słów swoich nie cofam, żeby oddać sprawiedliwość recenzowanej dzisiaj mieszance, napiszę, że tę polecam zdecydowanie bardziej.
Recenzja mogła powstać dzięki uprzejmości Szymona Lenckiego z Tattoo Art. Dziękuję Szymon również i z tego miejsca.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



