cygaro Bolivar Belicoso Fino polskiaficionado

Bolívar Belicoso Fino

Dzisiejszy wpis będzie trochę inny niż zazwyczaj, bo opiszę swoje wrażenia z wypalenia kubańskiego cygara. Cygaro z Kuby to dla mnie raczej rzadkość. Szczerze mówiąc nie przepadam za cygarami z Kuby – czym być może narażę się społeczności Miłośników cygar, ale cóż. Czy cygaro Bolívar Belicoso Fino odczaruje Kubę? Zobaczymy.


Cygara z Kuby są u mnie rzadkością nie bez powodu. Lubię smak, historię i mam jakiś sentyment – „Kuba to Kuba” – mówią. Mam bzika na punkcie ciągu, a z Kubą jak to z Kubą – różnie bywa. Raczej częściej niż rzadziej zdarzały mi się „kołki” i trzeba było się napocić żeby z cygara wydobyć trochę dymu. Smak Kuby jest dość charakterystyczny i przyjemny. Cygara z Kuby są kremowe i mają coś „kubańskiego” w smaku, co zauważyłem wypalając kilka sztuk. Lubię kremowe smaczki i czasami paląc kubańskie cygaro myślę sobie: „wszystko pysznie, tylko ten ciąg”.

Cygaro, które dzisiaj będę recenzował, jest cygarem wchodzącym w kanon cygar klasycznych. Wiedziałem, że prędzej czy później spróbuję. Okazja trafiła się podczas mojej ostatniej, niedawnej wizyty w Krakowie. Miałem chwilę, więc postanowiłem zaglądnąć do La Casa Del Habano przy ulicy Sławkowskiej 26 na Starym Mieście. Bardzo przyjemne miejsce – nawiasem mówiąc. Pracownicy znają się na rzeczy i są bardzo uprzejmi. Samo miejsce w bardzo klasycznym stylu – skóra drewno, cygarowa loża jak się patrzy!

Z racji tego, że jest to pierwszy wpis o cygarze od Bolívar, kilka słów o Marce.

Kilka słów o Marce

Marka jest własnością największego (jedynego?) dystrybutora kubańskich cygar – Habanos S.A, który jest również producentem cygar Cohiba, Montecristo, Partagás czy Romeo y Julieta. Marka Bolívar powstała prawdopodobnie w Wielkiej Brytanii z inicjatywy José F. Rocha w 1901/1902 roku. Cygara Marki zdobyły sobie uznanie Miłośników cygar na całym Świecie i zajmują wysokie pozycje na listach renomowanych magazynów poświęconych tematyce cygar.

Jako ciekawostkę dodam, że Marka została nazwana na cześć Simón Bolívar, który był przywódcą walk o wyzwolenie Ameryki Południowej spod władzy Hiszpanów, czym zyskał sobie przydomek El Libertador (z hiszp. wyzwoliciel).

Kilka informacji technicznych

Cygaro w formacie Belicoso. Wymiary cygara to 5 1/2″ długości (ok. 14 cm), ring kalibru 52. Cygaro wykonano w całości z tytoniu rosnącego w Światowej kolebce cygar – na Kubie. Na oko dość jasne. Całość zdobi elegancki pierścień z nazwą Marki, przedstawiający portret „Wyzwoliciela”.

Obcinam

Nie skłamię kiedy powiem, że kiedy obcinam cygaro z Kuby lekko trzęsą mi się ręce. Po kilku trafionych „kołkach” zawsze boję się tego momentu. Proste cięcie – naturalnie. Ciąg.. dobry! Nie jest idealny, ale całkiem dobry! W smaku sporo wytrawności i nutka gorzkiej czekolady z wysoką zawartością kakao. Smakowita zapowiedź.

Odpalam

Ogrzewam stopkę i zapalam obkręcajac żeby wszędzie ładnie się paliło. Kilka chwil wytchnienia i zabieram się za degustację! Z początku odrobinę pikantne. Poważny smak ziemi, której jest tutaj mnóstwo – jak w świeżo wykopanym grobie (średnio przyjemne skojarzenie, ale pamiętam, że takie właśnie przyszło mi do głowy). Ziemistej wytrawności towarzyszy smak czekolady/kakao i kawy. Pamiętam, że był moment, w którym niebezpiecznie zaczęła pojawiać się skóra, ale na szczęście (nie przepadam za skórzanym smakiem), dość szybko zniknęła. W smaku bardzo intensywne. Pycha!

Moc cygara mieści się w przedziale średni – mocny. Cygaro bardzo szybko staje się mocne. W połączeniu z intensywnym smakiem, można odnieść wrażenie, że cygaro jest jeszcze mocniejsze.

Aromat bardzo przyjemny – słodkawy.

Cygaro popieli się bez zarzutów – bardzo równo i w zasadzie bezobsługowo. Bardzo dobra konstrukcja (nie myślałem, że kiedyś tak napiszę o kubańskim cygarze). Kwestia ciągu jest subiektywna – jak wszystko z resztą. Być może po prostu się czepiam.


Podsumowując

Pamiętam, że opowiadałem już komuś o moich wrażeniach smakowych. Powiedziałem wtedy, że cygaro smakuje jakby nie było kubańskie. Odnajduję w nim smaki Nikaragui z kubańskim akcentem. Bardzo ciekawe i smaczne doświadczenie. Zdecydowanie warte polecenia! Sam bardzo się cieszę, że się w końcu zdecydowałem. Być może problem z kubańskimi cygarami wynika z tego, że dotychczas próbowałem „tańszych”, bardziej oklepanych modeli. Zauważyłem, że w przypadku Hoyo de Monterrey Epicure no. 2 czy Montecristo no. 2 nie miałem tego problemu. Wiadomo, że wymienione wcześniej do najtańszych nie należą. Być może lepiej zapłacić trochę więcej i wypalić naprawdę dobrą Kubę, niż starać się spróbować jej słabą namiastkę za kilkanaście złotych mniej? Cygaro Bolívar Belicoso Fino zdecydowanie pozytywnie wpłynęło na moje postrzeganie kubańskich cygar.

Smacznego dymka.

Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry