Tytoń fajkowy Cornell & Diehl Billy Budd ajapalefaje.pl

Cornell & Diehl Billy Budd

W dzisiejszym wpisie opiszę swoje wrażenia z palenia kolejnej mieszanki od Cornell & Diehl. Zapraszam do przeczytania recenzji tytoniu Cornell & Diehl Billy Budd.


Lubię mieszanki od Cornell & DIehl. Mam wrażenie, że mieszanki od tego Producenta są mniej dosmaczane i być może bardziej surowe. Osobiście właśnie tego w tytoniu fajkowym szukam. Nie jestem fanem aromatyzowanego tytoniu, dlatego zawsze staram się wybierać mieszanki najmniej dosmaczane. Jeśli chodzi o wybór mieszanki, której poświęcony jest niniejszy wpis, to jest to dla mnie dość nieoczywisty wybór. Przede wszystkim chciałem sprawdzić jak w tytoniu fajkowym smakuje liść cygarowy. Jako miłośnik cygar, pomyślałem, że może być to interesujące. Zastanawiałem się na ile zabieg może się udać, biorąc pod uwagę, że do stworzenia mieszanki wykorzystano Latakię – i to w sporych (jak podaje Producent) ilościach. Staram się nie zrażać. Nawet jeśli czytając skład, a ten nie do końca mi odpowiada, lubię próbować nowych smaków. Odkryłem w ten sposób bardzo ciekawe kompozycje, które z pozoru wydawały mi się niesmaczne.

Mieszanka powstała na cześć głównego bohatera noweli autorstwa Hermana Melville’a. Chociaż sam nie czytałem, sądząc po szacie graficznej etykiety na puszce, można domyśleć się, że nowela opowiada o przygodach na morzu. Krótki wywiad w Sieci pozwolił mi potwierdzić moje przypuszczenia.

Tytoń fajkowy Cornell & Diehl Billy Budd ajapalefaje.pl

Cornell & Diehl Billy Budd

Jak już wspomniałem, mieszanka ma w składzie sporo Latakii. Ponadto, blend składa się z grubo ciętego Burleya, jasnej odmiany gatunku Virginia i liścia cygarowego. Na tym ostatnim zależało mi najbardziej. Chociaż kiedyś nie chciałem mieszać tych dwóch form degustacji tytoniu – widać gdzieniegdzie np. palenie cygara w fajce, postanowiłem spróbować w takiej formie. Nie spodziewam się wielkiego podobieństwa do cygara i zakładam, że Latakia „przykryje” całą resztą – zarówno w aromacie jak i smaku. Zobaczymy.

Mieszankę można nabyć w 2 i 8 uncjowych puszkach. Jest również możliwość nabycia go na wagę. Jakiś czas temu wyszła odmiana mieszanki w wersji Blonde, która – jak sama nazwa wskazuje, ma być z założenia nieco lżejsza. Podobnie jak inne puszki producentów zza Wielkiej Wody, których recenzje pojawiały się już na blogu, tytoń zamknięty jest jak konserwa turystyczna czy orzeszki ziemne. Nie ma mowy o przypadkowym rozszczelnieniu opakowania jak może to mieć miejsce w przypadku koperty.

Opis od Producenta

Mieszanka z dużą domieszką tytoniu Latakia z grubo pokrojonym Burleyem, płatkami jasnej Virginii oraz dużą ilością grubo pokrojonych liści cygara. Stworzony dla naszego zmarłego przyjaciela Sailormana Jacka.

Źródło: opis z etykiety, tłumaczenie własne

Forma cięcia

Tytoń zdecydowanie grubo cięty. Może wymagać rozdrobnienia, ale myślę, że smaczniejszy jest w takiej formie jaką zastałem w pudełku. Jedna rzecz, którą robiłem niemal od razu, to przy trzecim nabiciu, przecierałem pożądaną ilość w palcach tak, aby łatwiej można było wyrównać jego powierzchnię. Na oko widać sporo Latakii. W ogóle tytoń jest niemal czarny, poprzeplatany jasnymi i brązowymi pasemkami. Grubo cięty Burley również wpada w oko. Najbardziej jednak, w oczy rzuca się liść cygarowy. Są to podłużne, dość sztywne kawałki, które przypominają nieco łodygi. Wspomniane zabiegi dotyczą głównie tego składnika mieszanki. W mojej ocenie, mieszanka nie wymaga podsuszania, chociaż zdaję sobie sprawę, że dla kogoś tytoń po wyjęciu z puszki może być zbyt wilgotny. Ja paliłem niemal zaraz po nabiciu i nie próbowałem podsuszania, dlatego nie jestem w stanie ocenić. Z resztą, wolę kiedy tytoń jest bardziej wilgotny, niż suchy.

Tytoń fajkowy Cornell & Diehl Billy Budd ajapalefaje.pl

Zapach

Po otwarciu puszki, do nosa trafia charakterystyczny dla Latakii aromat. Jest wędzonka, zapach spalenizny i jakaś towarzysząca im słodycz. Wspomniana słodycz wynika jakby z kremowej struktury aromatu (można w ogóle tak powiedzieć?). Po dłuższym „przywąchaniu”, w zapachu odnajduję nieco owoców i zapachów siana czy świeżej trawy, które charakterystyczne są z kolei dla gatunku Virginia. Wszystko to jednak przykryte ciężkim, latakiowym aromatem. Nie wyczuwam natomiast zapachu charakterystycznego dla cygar. Jeśli miałaby to być skóra, to jej pochodzenie przypisałbym raczej Latakii.

Nabijam

Fajkę nabijam „na trzy”. Tytoń paliłem wyłącznie w fajce Worobiec 72, o której napisałem kilka słów tutaj. Komin fajki jest bardzo pojemny, dlatego nie miałem problemu z nabiciem. Trzeci wsad przecierałem w palcach tak, aby łatwiej było mi wyrównać powierzchnię. Tylko od czasu do czasu rozdrabniałem większe, grubsze kawałki, chociaż staram się tego unikać. W mojej ocenie tytoń grubiej cięty smakuje lepiej.

Smak

I tutaj zaczyna się prawdziwa magia! Początkowo smak tytoniu zdominowany jest przez Lakatię, która bezsprzecznie gra tutaj pierwsze skrzypce. Jest wędzonka, spalenizna, nafta, podkłady kolejowe – chociaż sam nigdy nie kosztowałem, kiedyś usłyszałem takiego określenie i przy ocenie smaków przyszło mi do głowy. Oscypek – to też całkiem trafne porównanie biorąc pod uwagę kremowość i słodycz zdominowane przez wędzonkę. W smaku odnajduję też nieco skóry i słodyczy. Smak tytoniu zmienia się jednak. Początkowe wrażenie, że mam do czynienia z latakiową bombą ustępuje gdzieś w połowie wraz z pojawieniem się smaków bardziej charakterystycznych dla tytoniu Virginia i Burley. Jest ziemia, drewno, są orzechy i kwaski charakterystyczne dla tytoniu Virginia. Virginia poczęstowała mnie też charakterystycznym, żywicznym smakiem. Mieszanka jest niezwykle aksamitna, kremowa. Krem jest również wyczuwalny w smaku. Całość podbija wspomniana wcześniej słodycz. Nieobecny w aromacie liść cygarowy, w trakcie palenia daje o sobie znać. Są to głównie skórzano ziemiste smaki, chociaż jest też jakaś towarzysząca im słodycz i krem. Paląc dalej, doszukałem się nawet smaku owoców, który dodaje mieszance nieco świeżości. Smaki niezwykle intensywne, pełne, bogate.

Dodatkowe spostrzeżenia

Mieszanka produkuje ogromne ilości gęstego, aromatycznego – ktoś mógłby powiedzieć śmierdzącego, dymu. Dla mnie mieszanka pachnie bardzo zachęcająco. W aromacie odnajduję głównie wędzonkę i słodycz.

Mieszanka jest dość mocna. Odnosi się to zarówno do smaku jak i nikotynowej mocy. Chociaż palę cygara i moc tytoniu fajkowego nie wydaje mi się zbyt duża nawet w przypadku mocniejszych mieszanek, w tym przypadku polecam coś wcześniej zjeść.

Tytoń pali się bardzo dobrze, pozostawiając po sobie jedynie biały popiół. Nie wydziela dużo kondensatu i pali się dość chłodno. W odbiorze jest dość gładki z ostrymi krawędziami tu i ówdzie.


Podsumowując

Jeśli miałbym komuś powiedzieć jak smakuje ta mieszanka oddając emocje, które towarzyszyły degustacji, to powiedziałbym, że mieszanka sprawiła, że polubiłem Latakię. Dotychczas nie byłem wielkim fanem tego gatunku. Nie wiem czy to za sprawą liścia cygarowego, tego grubo ciętego Burleya, trawiastej Virginii czy może liścia cygarowego, ale bardzo smakowała mi ta mieszanka. Smakowała do tego stopnia, że przez jakiś czas paliłem niemal wyłącznie ją. Zdaję sobie sprawę z dostępności tytoniu fajkowego w Polsce, dlatego jeśli ktoś będzie miał okazję do nabycia puszki, lepiej wziąć tą większą. Szczerze polecam.

Z dymem.

Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #ajapalefaje

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry