Czy możesz budzić się codziennie i jedną z pierwszych myśli, oprócz “co za
wspaniały poniedziałek”, “o jaki cudowny dzień”, “o trzeba się ogolić bo już mija
miesiąc” jest “chcę zrobić podcast… o cygarach”?
Możesz.
Bo taka myśl przewijała mi się każdego poranka, popołudnia i wieczora jak kładłem się spać. Ktoś by powiedział, że “parcie na szkło”, chęć gadania do mikrofonu, a tak na prawdę gadania do szerszego audytorium niż twoja rodzina, sąsiad (który już wtedy zaczął mnie unikać) i przypadkowo spotkany przechodzeń. Pewnie i parcie i zaparcie. Jednak szły za tym dwie odrębne historie o których dzisiaj Wam opowiem.
Mam to szczęście, że Mateusz opisał już temat ze swojej perspektywy i znacie
historię jaka wydarzyła się po podjęciu wspólnej decyzji, kiedy my dwaj, “chłopcy z klubu” Smoke Bros przybiliśmy sobie piątkę i ruszyliśmy w tą wspaniała przygodę “nie oglądając się za siebie”. Tak, bo ta przygoda jest wspaniała i ciągle trwa.
Dzisiaj poznacie co stało się przed tym jak odezwałem się nieśmiało do Mateusza. I uprzedzając wszelkie podejrzenia, tak: zakwitł kwiat paproci, zwierzęta przemówiły ludzkim głosem, orzeł zrobił dwa fikołki w tył, a o poranku nad Oceanem Spokojnym dało się usłyszeć delikatne “trolololololooo”. A co wydarzyło się oprócz tego? I niech to będzie przy okazji moje przywitanie dla Was na łamach Polskiego Aficionado, bo taka jest konsekwencja wspólnych nagrań z Mateuszem, że oprócz gadania zaczynasz pisać (i na odwrót – co nie Mateusz?). A że piszę tyle ile gadam to przejdźmy do tematu. Uuufffff.

Historia pierwsza (ta dłuższa, w stylu poznajmy się lepiej)
Poranki. O tak, ukochane poranki, kiedy to ze świeżą myślą, świeżym spojrzeniem i z nieświeżym oddechem rozpoczynasz nowy dzień. Najważniejsze jest jednak to, co kryło się w tej myśli – marzenie o pracy w radiu. Pierwszy raz naszło mnie kiedy słuchałem późnymi wieczorami Wojciecha Manna w “Radiowej Trójce”. To jak snuł o muzyce, o artystach, o tym co za chwilę będziemy słuchać. Zauroczyłem się od razu… i też tak chciałem robić. W sumie – tak – zaczęło się od Manna. Od tej pory myśl o mówieniu do mikrofonu rozgościła się na stałe w mojej głowie. Mijały lata, a moja kariera nie przybliżała się ani o milimetr w kierunku radia. Może też przez to, że nie lubię mojego własnego głosu i nie uważam go, do tej pory, za “radiowy”. Nic a nic. W sumie, komu podoba się jego własny głos? No właśnie. Chyba, że jest się hedonistką mieszkającą trzy piętra niżej i ryczącą “eeeeeemmmm jak miiiiiłoooośśśśććć” co wieczór, tak aby każdy słyszał to co ona nazywa głosem, aby ona słyszała to co sama nazywa głosem, przez który włączają się wszystkie autoalarmy w okolicy.
Drugim zapalnikiem stał się Niecodziennik Niekulturalny, kulturalny serwis internetowy recenzujący muzykę, filmy, sztukę i miejsca do których warto zajrzeć dla dobrej zabawy. Choć pisałem a nie mówiłem o muzyce, to jednak coraz częściej miałem ochotę spróbować. Po paru latach NN zawiesił działalność ale chęć zrobienia coś więcej wracała z każdym niespożytkowanym w tym kierunku miesiącem. I tak po ośmiu latach zajmowania się różnymi rzeczami i dojrzewania do pierwszego nagrania powstało “Spotkanie z Dymem”. I może nie jest to podcast ściśle kulturalny, choć kulturalni są w nim prowadzący, to ma dużo z nią wspólnego. Zapytacie co mają cygara do muzyki i filmu? Już odpowiadam: emocje, przyjemność i pasja. No właśnie, cygara.
Historia druga (ta krótsza, w stylu po co to wszystko)
Wielokrotnie w podcaście wspominałem o tym, że przez dziesięć lat byłem namiętnym palaczem papierosów. Nie ma się czym chwalić, chyba że porównujemy do palenia cygar na korzyść tych drugich. Nie wiem czy sąsiedzi także podzielają moje zdanie. Kiedyś pójdę z ciastem i zapytam. Albo lepiej nie. Chyba nie chcę usłyszeć odpowiedzi. O czym to ja…?
A właśnie, papierosy. Wtedy i długo, długo po, stereotypowo traktowałem wyroby tytoniowe jako wyroby papierosowe, a cygaro to taki większy i fajnie kłuje w płuco jak się zaciągam. Tak było. Kiedy jednak przez pewne zdanie rzucone w towarzystwie, że “chyba wezmę cygaro i whisky i będę świętował” kolega obdarował mnie cygarem, które niedawno dostał, a sam nie miał ochoty konsumować. Zainteresowałem się tym bardziej i okazało się, że przez wiele lat trwałem w błędzie. Co gorsza, dużo osób w tym błędzie trwa. Nie będę tu pisał o szkodliwości palenia, bo o wszystkim powiedzieliśmy z Mateuszem w odcinku ósmym pierwszego sezonu. Cygara to nie papierosy, tytoń fajkowy to nie papierosy i mają do siebie odległość miliona kilometrów, a nawet obok siebie nie leżą i nie leżały. I tak z tym zaciekawieniem i zdziwieniem rozpoczęło się zdobywanie wiedzy. Z wiedzą pojawiła się pasja. Z pasją pojawił się klub cygarowy. W klubie cygarowym pojawili się ludzie. Wśród ludzi był Mateusz, który prowadzi Polskiego Aficionado i do którego nieśmiało odezwałem się mówiąc “Chodź zrobimy podcast o cygarach”. Zgodził się. A pierwsze tematy, które opracowaliśmy przed nagraniem stały się swoistym elementarzem cygarowym. Ta historia miała być krótsza.
Polski Aficionado i historia zatoczyła koło
Zaprosiłem Mateusza do wspólnego dzieła jakim jest podcast, a Mateusz zaprosił mnie do Polskiego Aficionado. Za co bardzo mu dziękuję, jednocześnie dziękując za ten czas ciężkiej ale przyjemnej pracy i współpracy. Żeby nie było za słodko więcej podziękowań w dziesiątym odcinku podcastu. I tak oto dzisiaj jestem także tutaj i witam się z Wami na łamach tak świetnego serwisu / bloga Polski Aficionado, gdzie razem z Mateuszem będziemy dzielić się naszymi i Waszymi pasjami. Będziemy razem już nie tylko mówić o cygarach (i nie tylko) ale i pisać, by dzielić się z Wami w miarę obiektywnymi (bo tak przystoi) i bardzo subiektywnymi opiniami na temat naszych wspólnych pasji. A podcast? Podcast staje się integralną częścią Polskiego Aficionado, bo działamy wspólnie pod jedną marką i stwierdziliśmy, że chcemy Was nie raz zaskoczyć. Wydaliśmy, myślę kompletne ABC cygarowe w pierwszym sezonie, teraz jedziemy dalej. Za parę miesięcy od teraz, ruszymy z kolejnym sezonem, co nie oznacza, że będzie jakiś zastój. Bo nie będzie. Wspólnie w tym czasie będziemy pracować nad wspaniałością Polskiego Aficionado.

A Kuba? – zapytał ktoś z sali
Myślałem, że już nikt nie zapyta. Tak, tak wiemy wiemy, że pierwszym sezonie kolebka przewijała się tylko w odcinkach a nie skupiliśmy się na niej konkretnie. Na swoje usprawiedliwienie mamy to, że w pierwszym sezonie mówiliśmy o wszystkich cygarach i to wszystko tyczyło się także kubańskich. Jedno co mogę szepnąć, to to, że Kubie poświęcimy trochę więcej uwagi już niebawem i zrobimy to po naszemu i jak umiemy najlepiej.
Zapraszamy!
Do moich tekstów, recenzji, felietonów na łamach Polskiego Aficionado. Do naszego wspólnego podcastu i niezmiennie do wspaniałych tekstów Mateusza, które napędzają mocno tą maszynę. Mam nadzieję, że będzie nam się dobrze, wspólnie, układała współpraca. Od małego, wspólnego podcastu do wspólnego szerszego działania. Nawet sąsiad od roku kłania mi się z większą życzliwością, bo już nie zagaduje go, będąc spełnionym i przede wszystkim wygadanym człowiekiem… A już niebawem ciąg dalszy tej historii i wspaniałej przygody… Ja nazywam się Piotr Siwiński i razem z Mateuszem zapraszamy do Polskiego Aficionado!
Piotr Siwiński, @mycigarway, Polski Aficionado

