W dzisiejszym wpisie opiszę wrażenie z wypalenia cygara CAO Flathead V660 Carb. Zapraszam.
Cygaro wypaliłem podczas XXX Międzynarodowego Zlotu Motocyklowego w Radawie pod Jarosławiem w województwie podkarpackim. Przy okazji Zlotu miało miejsce jeszcze jedno wydarzenie, które tak naprawdę było dla mnie punktem głównym. Zlot był również pierwszym spotkaniem klubu cygarowego Smoke Bros Cigar Club, do którego mam przyjemność należeć.
Wraz z moim cygarowym Kompanem postanowiliśmy, że pojedziemy – Radawę mamy „pod nosem”, pomyśleliśmy i pojechaliśmy. Grzechem byłoby tam nie być. Problemy logistycznie sprawiły, że nie mogliśmy być obecni podczas wszystkich dni Zlotu. Tak naprawdę byliśmy dość krótko, ale nic – lepiej krótko, niż wcale. Nie zmienia to faktu, że bardzo się cieszę, że mogłem tam być chociaż „na dyma”.
W międzyczasie dołączył do nas mój Kolega z pracy, którego (chyba) udało mi się zaszczepić miłością do cygar – a przynajmniej zalążkiem pasji, która mam nadzieję, że z czasem przerodzi się w szczerą miłość.
W trakcie spotkania miałem przyjemność poznać główne Osobistości Facebookowych Grup do których należę. Spotkanie było najlepszym dowodem na to, że pasja do cygara łączy ludzi nie tylko w wirtualnej rzeczywistości. Bardzo mnie to cieszy i już nie mogę doczekać się następnych, podobnych spotkań! Panowie – i Panie, widać było, że potrafią cieszyć się życiem i sam w późniejszym czasie mojego życia mam nadzieję, że będę bawił się równie dobrze jak Oni.
W trakcie spotkania udało mi się wyrwać na moment i zobaczyć kilka pięknych maszyn. Grzechem było by nic nie zobaczyć na swoim pierwszym w życiu zlocie motocyklowym! Maszyny, które można było zobaczyć przyjechały z różnych części Kraju i zagranicy.
Cygaro CAO Flathead V660 Carb zrecenzuję dzisiaj w dość okrojony sposób. Niestety – chociaż chyba nie ma czego żałować, z racji tego, że absorbowało mnie otoczenie i nowo poznane osoby, nie potrafiłem w pełni skupić się na cygarze. Musisz wybaczyć.
Wracając do recenzji..
CAO Flathead V660 Carb
Kilka informacji technicznych
Prawdziwy kolos! Cygaro w formacie spłaszczonego (z ang. box pressed) Parejo, ale mowa tu o raczej o kształcie, niż o konkretnym formacie. Wymiary cygara to 6″ długości (15.25 cm), ring kalibru 60. Potwór! Cygaro stworzono z liści tytoniu rosnących na Dominikanie, w Nikaragui (wypełnienie) oraz Stanach Zjednoczonych (zwijacz i pokrywa typu – odpowiednio: Habano i Broadleaf) Na oko zdecydowanie ciemne. Całość zdobi bardzo ładny pierścień, który nawiązuje do silnika. Czerwono-srebrne elementy banderoli bardzo dobrze komponują się z pokrywą i ogólnym wyglądem spłaszczonego cygara. Myślę, że to dobry wybór w kontekście wydarzenia, na którym miałem przyjemność cygaro wypalić.
Obcinam
Proste cięcie. Cygaro ledwo weszło do obcinarki standardowych rozmiarów. Żałuję, że nie pożyczyłem od któregoś z Kolegów po fachu wyrzynarki V-Cut. No cóż. Ciąg dobry – może ciut ciasny, ale dobry. Z początku myślałem, że w cygarze zrobię dziurę, ale coś mnie tknęło i sięgnąłem po obcinarkę. Jeden z bardziej doświadczonych Aficionado, powiedział, że próbował z dziurą, ale ciąg był słaby. W smaku lekko pikantna słodycz – trochę jak w miodzie gryczanym.
Odpalam
Ogrzewam stopkę i zapalam obkręcając żeby wszędzie ładnie się paliło. Wybór zapalniczki typu soft flame na świeżym powietrzu to nie zawsze dobry wybór. Pomału zauważam potrzebę zakupienia nowej zapalniczki typu jet flame. Mam już jedną nawet upatrzoną – w zestawie z wyrzynarką, co znowu pewnie będę chciał skonsultować z moim cygarowym Kompanem, od którego spodziewać się usłyszeć, że „to przecież świetny pomysł!”. Nikt inny z moich Przyjaciół – Rodziny tym bardziej, nie poklepie mnie po plecach mówiąc, że wydanie kilkuset złotych za zapalniczkę i wyrzynarkę jest wspaniałym pomysłem. Powiem tylko, że pasuje do mojej najnowszej zapalniczki, co tylko podkręca mój apetyt.
Smak
Cygaro bardzo słodkie. Smak cygara przypomina mi świeżo wyciśnięty sok z trzciny cukrowej, który kiedyś piłem w Egipcie. Ewentualnie, palony cukier. Struktura dymu gęsta – chociaż bardzo gładka i „zawiesista”. Trochę jak gęsty, słodki miód. Niestety, z racji tego co działo się wokół, nie potrafiłem w pełni skupić się na smaczkach, których pewnie cygaro dostarczało. Słodkie – bardzo słodkie, chociaż z lekkim pazurem. Miód gryczany/palony brązowy cukier – chyba tyle pamiętam. Nie wiem czy to moje podekscytowanie spotkaniem, otoczeniem, czy samo cygaro, ale ogólne wrażenie bardzo dobre! Mówi się w końcu, że cygaro może smakować dobrze, ale w dobrym towarzystwie smakuje jeszcze lepiej!
Moc cygara wydziera z butów, rzuca o ziemię i wyciera zwłokami podłogę. Palić zacząłem zaraz po zjedzeniu solidnego posiłku – inaczej było by po mnie. Muszę przyznać się, że po wypaleniu, kiedy poszliśmy oglądać motocykle, miałem lekkie zawroty głowy i zastanawiałem się czy kawę na zlotach motocyklowych robi się na whisky? Może ktoś mi kiedyś powie. Mała dygresja. Mój Kolega z pracy – Przemek, również wybrał to cygaro. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że było to Jego trzecie cygaro w życiu. Odradzałem, sugerowałem wybór innego, ale się uparł. Cygaro wypalił szybciej ode mnie – i nic wcześniej oprócz śniadania nie jadł, a zapytany o moc, powiedział: „spoko”. To jest jakiś ewenement, dlatego większości przeciętniaków jak ja, polecam zjeść wcześniej obfity posiłek i zapijać – najlepiej czymś słodkim.
Aromat przyjemny – przynajmniej na tyle ile udało mi się wyłapać nosem. Wspomniana w smaku słodycz, wyczuwalna była również w dymie – trochę jakby stać przy budce z watą cukrową.
Cygaro może pochwalić się również dobrą konstrukcją. Zbudowanie takiego kolosa z dobrym ciągiem, który będzie palił się równo, jest wyzwaniem dla Producenta, ale CAO spisało się tutaj świetnie!
Podsumowując
Szczerze mocno zastanawiałem się nad tym wyborem odwiedzając wcześniej stoisko cygarowego sklepu internetowego Tabak Online. Cygaro od razu rzuciło mi się w oczy. Pokrzepiony wcześniejszym posiłkiem, powiedziałem sobie jednak, że dam radę i cieszę się z tego wyboru. Już od jakiegoś czasu chciałem spróbować to cygaro. Cieszę się, że wypaliłem je w takich okolicznościach. Myślę, że do tego konkretnego cygara trzeba się trochę przygotować. Napewno trzeba mieć więcej czasu – cygaro paliłem ponad dwie godziny. Moc w nim wielka, dlatego lepiej nie zaczynać od niego swojej przygody z cygarami, ale doświadczonym Miłośnikom cygar myślę, że sprawi wiele przyjemności. Jeden z Szanownych Garażżero powiedział, że cygaro wypalił na następny dzień po imprezie do porannej kawy. Widać jeszcze wiele cygar muszę wypalić.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado



