Kolejne cygaro od Camacho na blogu polskiaficionado.pl! Zapraszam do przeczytania recenzji cygara Camacho Nicaragua Robusto.
Mając w pamięci wrażenia z poprzednio wypalonego cygara z linii – Camacho Corojo Robusto, ciekawy byłem jak wypadną inne. Długo nie musiałem czekać, bo już następnego dnia wybrałem się na cygaro z moim cygarowym Kompanem do ulubionego miejsca w naszym mieście. Poprzednio wypalone jeszcze nie dało o sobie zapomnieć, a tu proszę, już sięgam po następne! Mam nadzieję, że dzięki krótszym przerwom między poszczególnymi cygarami, będę mógł lepiej wyczuć podobieństwa i różnice. Zobaczymy, bo mam przed sobą jeszcze kilka sztuk, które chciałbym wypalić w celu stworzenia mojego osobistego mini-rankingu.
Więcej o Marce, jak i samą recenzję pierwszego wypalonego cygara można przeczytać tutaj.

Camacho Nicaragua Robusto
Podobnie jak poprzednio, linia Nicaragua nawiązuje do typowo męskich atrybutów. FEARLESS – IT’S IN OUR DNA (z ang. nieustraszoność jest w naszym DNA), jak brzmi hasło na stronie, nawiązuje do męskiej przygody, w której trzeba stawić czoło różnym przeciwnościom. Cygara z Linii stworzono z liści tytoniu rosnących w Ekwadorze (pokrywa), Hondurasie (zwijacz gatunku Corojo) oraz mieszanki tytoniu rosnącego w Nikaragui, Dominikanie i Hondurasie (odpowiednio: Esteli Ligero, San Vicente Valado, Corojo Seco i Generoso Sol Ligero). Cygaro w linii Nicaragua występuje w następujących formatach:
- Robusto (5X52),
- Toro (6X60),
- Gran Churchill (7X56).
Cygaro, które dzisiaj zrecenzuję znalazło się na corocznej liście 25-ciu najlepszych cygar wg magazynu Cigar Aficionago, zdobywając 94 punkty. Nie dla każdego musi znaczyć to cokolwiek, chociaż myślę, że w świecie Miłośników cygar jest to jednak jakieś wyróżnienie.
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Robusto. Wymiary cygara to 5″ długości (ok. 12.7 cm), ring kalibru 52. Nieco grubsze, ale nadal Robusto. Na oko ani jasne, ani ciemne – coś pomiędzy. Pokrywa cygara prezentuje się bardzo ładnie. Pomarańczowy pierścień cygara od pozostałych różni się w zasadzie tylko kolorem i nazwą linii – Nicaragua. Cygaro dobrze się prezentuje, a napis „Nicaragua” na pierścieniu zapowiada przyjemnie spędzony czas.
Obcinam
Tym razem cięcie typu V. Ciąg – podobnie jak poprzednio, nieco ciasny. Mam nadzieję, że – podobnie jak poprzednio, otworzy się nieco w trakcie palenia. W smaku niezapalone cygaro ma coś z kawy, czekolady i może jakichś orzechów.
Odpalam
Przechodzę do mojej ulubionej części degustacji. Od kilku cygar wyciągnąłem moją zakurzoną już nieco zapalniczkę typu soft flame, przypominając sobie jak bardzo lubię odpalać nią cygara. Ogrzewam stopkę i zapalam obkręcając. Daję cygaru chwilę odpocząć i zabieram się za degustację. Kilka pierwszych pyknięć przy rozpalaniu ożywiło wspomnienie wczorajszego Corojo. Spora dawka ostrego pieprzu, ale tym razem jest go zdecydowanie mniej. Jak okaże się później, pieprz pozostanie w tle już do końca palenia. Kiedy ostre wrażenie nieco ustępuje, na scenę wkracza czekolada, która w połączeniu z ostrością pieprzu tworzy wrażenie porównywalne do deserowej czekolady Lindt z dodatkiem chili. Wraz z pojawieniem się czekolady, pojawia się i słodycz. Z każdym wypalonym centymetrem cygaro przechodzi w bardziej wytrawne nuty. Pojawia się drewno, nieco ziemi, a czekolada staje bardziej kakaowa. W posmaku wyczuwam olejek migdałowy, który w mniejszym natężeniu wyczułem również w Corojo. Nicaragua pełną gębą!
Moc cygara mieści się w przedziale średni-mocny. Nie jest to mocarz jak jego czerwony brat, chociaż zalecam zjedzenie czegoś wcześniej.
Aromat cygara bardzo przyjemny – wytrawny, chociaż ma w sobie coś ze słodyczy.
Konstrukcyjnie bez zarzutów. Ciasny na początku ciąg otwiera się dość szybko, pozwalając wydobyć z cygara znaczne ilości aromatycznego, gęstego dymu. Cygaro pali się bardzo równo i dość wolno jak na cygaro takich rozmiarów.

Podsumowując
Gdybym miał porównać z poprzednio wypalonym, Nicaragua smakowała mi bardziej. Być może dlatego, że cygaro nie było takie mocne. Z racji mojego zamiłowania do cygar z Nikaragui, profil smakowy również przypadł mi do gustu. Tak naprawdę chyba właśnie tego się spodziewałem. Ciąg mógłby być lepszy, chociaż z drugiej strony, jeśli pomyślę sobie o ilości dymu jaka dostaje się do ust, bardziej otwarty mógłby zrobić więcej szkody niż pożytku. W dodatku kiedy ciąg się otwiera, oceniam go na więcej niż dobry – może nawet bardzo dobry. Cygaro pali się w zasadzie bezobsługowo, co też uważam za duży atut. Ciekaw jestem pozostałych, które mam zamiar wypalić jako następne.
Smacznego dymka.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado



