Cygaro Cabaiguán Coronas Extra polskiaficionado.pl

Cabaiguán Coronas Extra

W dzisiejszym wpisie mocno wysezonowana nowość na blogu polskiaficionado.pl. Zapraszam do przeczytania recenzji cygara Cabaiguán Coronas Extra.


Nigdy wcześniej nie słyszałem o marce Cabaiguán. Do momentu otrzymania cygara w prezencie, nie wiedziałem nawet o jej istnieniu. Cygaro dostałem w prezencie od znanej w polskim świecie cygarowym postaci przy okazji świętowania pierwszych urodzin Smoke Bros Cigar Club. Prezent wywołał na mnie ogromne wrażenie. Uznałem, że historia ta zasługuje na uwiecznienie jej na blogu, który jest dla mnie swego rodzaju dziennikiem w mojej cygarowej podróży.

I Urodziny Smoke Bros Cigar Club

Jak już wspomniałem, cygaro otrzymałem na pierwszych urodzinach klubu cygarowego Smoke Bros, do którego mam przyjemność należeć. Impreza odbyła się na żywo. Dotychczas nie opisałem tego wielkiego dla Klubu – i dla mnie osobiście, wydarzenia, dlatego zrobię to w kilku zdaniach tutaj.

Urodziny odbyły się w Warszawie, w Domu Whisky na Nowym Świecie. W wydarzeniu udział wzięło blisko 40 osób. Wydarzenie zorganizowane we współpracy z partnerem Klubu – TabakOnline. Swoją obecnością zaszczyciła nas również Menedżer Regionu Europy Środkowej marki Davidoff. W trakcie wydarzenia odbyła się profesjonalna degustacja whisky, którą poprzedzać miało towarzyskie spotkanie przy dymie. Przemówienia, rozmowy, serdeczna atmosfera i kłęby gęstego cygarowego dymu – tak mógłbym w jednym zdaniu opisać to co działo się na miejscu. Jak powiedział jeden z uczestników – „kto był ten wie, kto nie był, niech żałuje”. Sam nic lepszego dla podsumowania nie mógł bym wymyśleć. Pozdrawiam Marka. W trakcie wydarzenia Piotr Siwiński przemykał z mikrofonem niczym reporter, robiąc wywiady z członkami Smoke Bros. Szczerze mówiąc bardzo czekam na publikację.

Gdzieś po zakończeniu części oficjalnej – podziękowań dla wszystkich, dzięki którym Smoke Bros jest tym czy dzisiaj jest i roztaczaniu wspaniałemu wizji przyszłości klubu, podszedł do mnie Tomasz Żołądkiewicz. Dla tych, którzy być może nie wiedzą, Tomasz to postać dobrze znana w polskim świecie cygarowym. Pali cygara od ponad 20 lat i zasłynął dzięki przekroczeniu magicznych 3 godzin w wolnym paleniu cygar. Dla mnie jest to rzecz zupełnie niesłychana, bo biorąc pod uwagę format cygara palony na tego typu zawodach, mój czas, to mniej więcej godzina. Nie chcę się porównywać, bo to absolutnie nie ma sensu. Taki czas mogę osiągnąć jedynie degustując naprawdę potężnych rozmiarów cygaro.

Cygaro Cabaiguán Coronas Extra polskiaficionado.pl

O tym jak cygaro do mnie trafiło

Tomasz przyszedł się przywitać, po czym w bardzo miłych słowach ofiarował mi cygaro, któremu poświęcony jest dzisiejszy – specjalny dla mnie, wpis. To było nasze pierwsze spotkanie na żywo. Było mi – i nadal jest, bardzo miło. Wręczając cygaro, powiedział, że przeleżało w humidorze około 10 lat. Mi, osobie, która za wysezonowane uważa cygara po kilku miesiącach, cygaro które praktycznie nie sposób nigdzie dostać. Na koniec dodał żebym jakoś specjalnie się do niego nie przygotowywał, tylko po prostu wypalił. Trzymając w ręku czułem jak bym trzymał jakiś artefakt – a tu taka rada!

Oczywiście udało nam się złapać nieco później żeby porozmawiać. Byłem bardzo ciekawy tego czy cygaro palone na zawodach może smakować. O cygarach, wolnym paleniu cygar i technikach Tomasz mógłby rozmawiać bardzo długo. Mam wrażanie, że gdybyśmy rozmawiali tylko we dwóch, nie starczyłoby nocy.

Impreza zakończyła się późno w nocy. Emocje, dym cygarowy i świetna atmosfera sprawiły, że wieczór zleciał nie wiedzieć kiedy. Spotkanie takie jak to, to najlepszy dowód na to, że cygara łączą ludzi. Co więcej, dzięki wspólnej pasji opuszczamy świat wirtualny i spotykamy się w realu.

Wstęp być może przydługi, ale musiałem gdzieś przelać część wrażeń – i padło na ten właśnie wpis.

Kilka słów o Cabaiguán

Cabaiguán, to nazwa miasta położonego w centralnej części Kuby. Marka powstała w 2006 roku z inicjatywy rodziny García. Miłośnikom cygar nazwisko dobrze znane. Słynie z marki My Father Cigars, która znana jest równie dobrze wszystkim miłośnikom cygar na Świecie. Obecnie właścicielem Cabaiguán jest Tatuaje Cigars Inc. z Petem Johnsonem na czele. Z początku cygara produkowane były w Miami na Florydzie w Stanach Zjednoczonych. Następnie produkcję przeniesiono do manufaktury Jaimego Garcia My Father Cigars S.A. w Nikaragui.

Cygaro Cabaiguán Coronas Extra polskiaficionado.pl

Cabaiguán Coronas Extra

Cygara Cabaiguán zwijane są z liści tytoniu rosnących w Ekwadorze (jasna pokrywa typu Connecticut) oraz Nikaragui (zwijacz i wypełnienie). Cygara w klasycznej linii występują w następujących formatach:

  • Petite Cabaiguan (4 1/2 X 32),
  • Robustos Extra (5 1/4 X 50),
  • Coronas Extra (5 5/8 X 46),
  • Belicoso Fino (5 1/2 X 52),
  • Imperiales (Churchill, 7 X 47).

Dzisiejszy wpis poświęcony jest cygaru w formacie Coronas Extra.

Na cygaro postanowiłem wybrać się – bez specjalnej okazji za radą Tomka, w piękne słoneczne popołudnie na rzeszowskie Bulwary.

Kilka informacji technicznych

Cygaro w formacie Coronas Extra. Trzymane w ręku sprawia wrażenie, że jest większe niż wskazywałaby na to nazwa. Moim zdaniem – gdyby było nieco grubsze, bliżej mu do Toro. Na oko widać, że mamy do czynienia z pokrywą typu Connecticut. Cygaro zdecydowanie jasne. Całość zdobi prosty, chociaż bardzo intrygujący pierścień z egzotyczną nazwą marki pod gotyckim „C”. Pierścień w kolorze żółtym z czerwonymi elementami dobrze komponuje się z odcieniem pokrywy sprawiając przyjemne wrażenie.

Obcinam

Już wcześniej zwróciłem na to uwagę, ale aromat cygara przypominał nieco zwietrzałem drewno cedrowe. Tomek wspominał, że cygaro może wcale nie być smaczne, bo „Connectiut może wcale nie lubić sezonowania”. Cygaro postanowiłem otworzyć prostą obcinaczką do cygar. Ciąg bardzo dobry – może nawet idealny. W smaku niezapalone cygaro ma coś z drewna cedrowego.

Odpalam

Ogrzewam porządnie stopkę i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Daję cygaru chwilę wytchnienia i zabieram się za degustację. Już w momencie rozpalania wyczułem smak drewna cedrowego, który obecny jest w zapachu pokrywy jak i niezapalonego cygara. Smak ten podbija ziemia, która nadaje kompozycji głębi. Bardzo szybko pojawia się trudna do zidentyfikowania słodycz, ale tylko na mgnienie. Następnie pojawia się kakao, które zmienia nieco profil smakowy. Podobnie jak krem, czy raczej słodka śmietana, która z biegiem czasu zyskuje bardziej kwaśny, mineralny, odświeżający posmak. Mniej więcej w tym samym momencie do palety smaków dołączyły orzechy wraz z towarzyszącą im słodyczą. Gdzieś przy końcu pojawia się też smak toffi czy karmelu.

W trakcie palenia posmak zostawiany po dymie w ustach nie dawał mi spokoju. Nie potrafiłem go nazwać aż do samego końca, kiedy to jasne stało się dla mnie, że jest to kwiatowo-owocowe połączenie. Smak ten towarzyszył mi od początku, ale dał się nazwać dopiero na koniec. Smaki bardzo dobrze ułożone, nienachalne i dobrze ze sobą współgrające.

Moc cygara oceniam na łagodny – średni. Cygaro raczej niewielkiej mocy, chociaż wytrawno-cierpkie smaki ziemi i drewna mogą być mylące.

Aromat cygara bardzo przyjemny. Pomimo degustacji na zewnątrz, udało mi się wyłapać krem, orzechy i nieco przyjemnego zapachu drewna cedrowego.

Cygaro paliło się niespotykanie wręcz równo. Zwróciłem uwagę na zwarty popiół, który trzymał się mocno. Cygaro produkuje dużo gęstego, aromatycznego dymu. Po odpaleniu żałowałem nawet trochę, że na cygaro nie wybrałem się do mojego Podziemia. Po odpaleniu zauważyłem też, że ciąg otworzył się nieco bardziej, stając się w mojej ocenie idealnym.

Cygaro Cabaiguán Coronas Extra polskiaficionado.pl

Podsumowując

Było to pierwsze cygaro w moim życiu, które tak długo leżakowało w humidorze. Było to również pierwsze cygaro marki Cabaiguán w moim życiu. Sporo nowości jak na jedno cygaro! Jeśli chodzi o smak, to był to dla mnie zupełnie inny Connecticut niż te, które dotychczas miałem okazję degustować. Bogactwo smaków, które były intensywne, chociaż bardzo dobrze zbalansowane. Smaki zgrywały się ze sobą płynnie przechodząc z jednego w drugi, uzupełniając się – tworząc kompozycję, która jak dobry utwór muzyczny, zostanie ze mną na długo. Jeszcze raz chciałbym z tego miejsca – w taki sposób jaki umiem najlepiej, podziękować Tomkowi za tak niezwykły prezent – dziękuję. Chociaż po fizycznym cygarze został już tylko pierścień, cygaro zostanie ze mną w pamięci na kolejne lata.

Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które jest dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.

Z dymem.

Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry