W dzisiejszym wpisie opiszę cygaro, o którym wspomniałem we wcześniejszym wpisie – Benchmade Gordo od Pepina Garcia.
Ciekawość – to dobre słowo, jakiej doświadczyłem po wypaleniu Benchmade Toro od Pepina Garcia, skusiła mnie do spróbowania czegoś innego z marki Benchmade. Wypaliłem jedno w ciemnej pokrywie, tym razem kolej na jasną! Z racji braku cygara w formacie Toro w jasne pokrywie, wybrałem nieco większy Gordo.
Kilka informacji technicznych.
Kawał cygara! 5 1/2″ długości (blisko 14 cm), ring kalibru 54! Gordo po hiszpańsku znaczy „gruby” i rzeczywiście, cygaro na oko „grube”. Podobnie jak w poprzednim, mamy tutaj do czynienia z Nica Puro, czyli cygarem stworzonym w Nikaragui z tamtejszych liści tytoniu. Pokrywa cygara na oko jasna.
Obcinam.
Ciąg znacznie lepszy niż w poprzedniku – być może tak trafiłem. W smaku dużo ziemi i drewna. Pamiętając o wcześniejszych doświadczeniach, tym razem obciąłem mniej niż zazwyczaj – pamięć o drobinach tytoniu wypluwanych co chwila sprawiła, że tym razem wolałem nie ryzykować.
Zapalam.
Ogrzewam stopkę i odpalam obkręcając równomiernie. Ziemia – w zasadzie to jedno z najbardziej „ziemistych” cygar jakie miałem okazję spróbować. Jest też coś z przypraw. Ogólnie przyjemne. Nie jest specjalnie złożone – nie odkryjemy tu raczej kolejnych smaczków, po prostu dobrej jakości tytoń. Jeśli porównam je z wcześniejszym – w ciemnej pokrywie, to smakowało mi zdecydowanie bardziej.
Aromat – pomimo palenia na zewnątrz, całkiem przyjemny.
Moc cygara określam jako średni.
Podobnie jak wcześniej – cygaro spala się bardzo równo, aczkolwiek szybciej niż to w ciemnej pokrywie (być może trochę szybciej paliłem?). Popiół i w tym przypadku trzyma się zaskakująco mocno.
Podsumowując.
Cygaro smakowało mi bardziej niż to w ciemnej pokrywie – oczywiście mowa o subiektywnych odczuciach. Po cygaro sięgnąłem raczej z czystej ciekawości, niż z zachwytu wcześniej wypalony Toro. Cygaro jest dobre – nie ma dwóch zdań. Może gdyby nie konstrukcja – ścinki liści tytoniu, tylko long filler, uznałbym je za dużo lepsze. Kolejną rzeczą jest cena – przyznam, że jak na „budżetowe” cygaro, w podobnych pieniądzach można kupić coś znanej, bardziej renomowanej i po prostu lepszej marki jak choćby Casa Turrent. Czy polecam? W sumie polecam.. czemu nie? Dla Miłośników cygar zainteresowanych poszukiwaniem smaków, każde nowe cygaro pomaga w budowaniu palety.
Smacznego dymka!
Mateusz, polskiaficionado.pl



