W dzisiejszym wpisie opiszę swoje subiektywne doznania z wypalenia cygara Alec Bradley Project 40 06.52.
W zasadzie powinienem napisać – z wypalenia skrzynki cygar, dlatego myślę, że wyrobiłem sobie całkiem niezłe zdanie o tym cygarze.
Cygara kupiłem zachęcony dobrą opinią w Internecie, oraz wysoką oceną magazynu Cigar Aficionado. Wcześniej nie wypaliłem ani jednej sztuki, ale do odważnych Świat należy – pomyślałem, i kupiłem całą skrzynkę.
Alec Bradley Project 40 06.52
Ciekawa jest historia Serii, która również przyczyniła się do zakupu całej skrzynki bez uprzedniego skosztowania. Seria opiera się na teorii w psychologii pozytywnej, która mówi, że człowiek odpowiada za 40% tego jak szczęśliwy się czuje w swoim życiu. Pozostała część to nasze skłonności wynikające z genów (50%) oraz to co w życiu nas spotyka (jedynie 10% – co może być niezgodne z intuicją, która raczej podpowiada, że to właśnie doświadczenie w głównej mierze wpływa na to jak się czujemy). I tak, wiedziony potrzebą zadbania o własne szczęście i zachęcony informacją o tym, że to ja sam (i to w 40%!) odpowiadam za własne szczęście, postanowiłem nabyć całą skrzynkę szczęścia w postaci zrolowanych liści tytoniu i samemu sprawdzić teorię w praktyce.
Kilka informacji technicznych
Cygaro słusznych rozmiarów, w moim ulubionym formacie Toro. Wymiary cygara to 6″ długości (ok. 15.24 cm), ring kalibru 52. Na oko cygaro dość jasne. Pokrywa cygara pochodzi z liści tytoniu z Nikaragui. Jako zwijacza użyto tytoniu z Brazylii, a całość wypełnia tytoń z Nikaragui – dużo Nikaragui, dobrze!
Obcinam
Proste cięcie – chociaż paliłem i z dziurą zrobioną pucherem. Ciąg bardzo dobry – co świadczy o dobrej konstrukcji! Smak niezapalonego cygara ma coś z orzechów.
Zapalam
Ogrzewam stopkę i odpalam obkręcając równomiernie, aby cygaro wszędzie się paliło tak samo. Kilka chwil na odpoczynek i zaczynam degustację. Już pierwszych kilka pociągnięć daje przyjemny, orzechowy dym. Smak orzechów jest obecny od początku do końca palenia. Jeszcze w pierwszej tercji pojawia się czekolada, która z orzechami komponuje się bardzo smakowicie. Jest też jakaś pikantność, chociaż dobrze ułożona, zbalansowana – nie przeszkadza, a raczej „pokręca” całość.
Aromat określam jako bardzo przyjemny. Paliłem zarówno w zamkniętym pomieszczeniu, jak i na zewnątrz – mając całą skrzynkę było wiele okazji do spróbowania w różnych warunkach.
Moc cygara określam jako średni – pod koniec nabiera mocy, ale nie przekracza tego poziomu.
Cygaro pali się równo a popiół trzyma mocno, co w połączeniu z dobrym ciągiem najlepiej świadczy o nieskazitelnej konstrukcji.
Wypaliłem całą skrzynkę i nie natknąłem się na „kołek”, chociaż były bardziej, mniej „ściśnięte”, wiadomo.
Podsumowując
Ogólne wrażenia – bardzo dobre! Kiedy dowiedziałem się, że producent wypuszcza wersję Maduro, aż zaświeciły mi się oczy! Jestem przekonanym, że w przyszłości jeszcze nie raz sięgnę to po cygaro. Mam też zamiar kupić skrzynkę w wersji Maduro – tak samo w ciemno (dobre określenie), jak zrobiłem to z wersją Natural.
Jeżeli rzeczywiście 40% tego jak szczęśliwy się czuję zależy ode mnie, to cygaro Alec Bradley Project 40 (i nie tylko) bardzo skutecznie w tym pomaga.
Gorąco polecam wszystkim Miłośnikom cygar, którzy jak nikt wiedzą co zrobić żeby zadbać o swoje szczęście.
Smacznego dymka.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado



