W dzisiejszym wpisie recenzja cygara Alec Bradley Gatekeeper Robusto. Serdecznie zapraszam.
Szczerze mówiąc przymierzałem się do tego cygara od jakiegoś czasu. W międzyczasie miałem do czynienia z linią Gatekeeper, ale w nieco większym wydaniu. Ostatnimi czasy pojawiła się okazja do zakupu, a jak wiadomo, okazja czyni kolekcjonera – czy jakoś tak, no i kupiłem. Wcześniej wypalone cygaro bardzo mi smakowało i zapamiętałem je dobrze. Rzucając okiem na recenzję, uśmiechnąłem się kiedy przeczytałem, że „następnym razem spróbuję go w Robusto„. Stało się i dzisiaj piszę recenzję zapowiedzianą kilka ładnych miesięcy temu.
Na cygaro wybrałem się z jednym z moich cygarowych kompanów, z którym ostatnio zaliczamy prawdziwe maratony degustacji cygar. Myślę, że kończący się okres wakacyjny i dobra pogoda mają w tym swój udział. Jeśli pogoda się pogorszy, od września będziemy więcej przebywać w naszym Podziemiu – nie żebym narzekał! Ta mała rotacja miejsc, w które udajemy się na dyma ma swój urok. Każde z nich ma swój niepowtarzalny klimat i czas.
Jeśli interesuje Cię marka Alec Bradley, napisałem o niej nieco więcej tutaj.

Alec Bradley Gatekeeper Robusto
Z racji tego, że blog stale ewoluuje, zauważyłem, że nie podałem kilku informacji na temat linii Gatekeeper w ostatnim wpisie poświęconym cygaru z tejże linii. W skład linii Gatekeeper wchodzą następujące formaty:
- Alec & Bradley Gatekeeper Chunk (Petit Gordo, 4 1/4 X 60),
- Alec & Bradley Gatekeeper Robusto (5 X 50),
- Alec & Bradley Gatekeeper Corona (5 1/8 X 42),
- Alec & Bradley Gatekeeper Toro (6 X 52),
- Alec & Bradley Gatekeeper Gordo (6 X 60).
Dzisiejsza recenzja dotyczy cygara w formacie Robusto.
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie klasycznego Robusto. Wymiary cygara to 5″ długości (ok. 12.7 cm), ring kalibru 50. Pokrywa cygara na oko raczej ciemna, wpadająca w tony czekolady deserowej. Cygaro stworzono z liści tytoniu rosnących w Ekwadorze (pokrywa typu Habano), Nikaragui (zwijacz) oraz mieszanki pochodzącej z Dominikany i Nikaragui (wypełnienie). Cygaro prezentuje się bardzo dobrze, chociaż wydaje się nieco mniejsze niż na Robusto przystało. Może dlatego, że jest ciemne. Całość zdobi piękny pierścień, którym miałem już okazję się zachwycać.
Obcinam
Po wyjęciu z celofanu, zapach cygara zwraca na siebie uwagę. W aromacie odkrywam czekoladę z miętą przełamaną kwiatową słodyczą. Oryginalność zapachu zapada w pamięć. Cygaro otwieram obcinaczką do cygar typu V-Cut. Ciąg cygara oceniam na bardzo dobry. W smaku niezapalonego cygara natomiast, odnajduję kawę o ziemistym profilu z delikatną słodyczą pozostającą w tle. Sporo się dzieje, a jeszcze nawet nie wyciągnąłem zapalniczki!
Odpalam
Ogrzewam porządnie stopkę cygara i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Daję cygaru chwilę odpocząć i zabieram się za degustację. Smak świeżo mielonego czarnego pieprzu przywitał mnie przyprawiając o lekkie łzawienie oczu. Zaraz potem na pierwszy plan wysuwa się ziemia z kawą. Smaki są niezwykle intensywne. Gdzieś w międzyczasie, cygaro robi się karmelowo-słodkie zmieniając profil smakowy z wytrawnego na słodki. W trakcie palenia pojawia się też delikatny skórzany posmak. Całość sprawia wytrawno-słodkie wrażenie ze smakami pieprzono-ziemistymi w ciągłej walce z karmelową słodyczą. Bardzo ciekawe doświadczenie.
Moc cygara mieści się w przedziale średni – mocny. Cygaro dość szybko staje się raczej mocne niż średnie, dlatego polecam coś wcześniej zjeść.
Aromat cygara bardzo przyjemny, słodki, chociaż z pieprznym pazurem, który może wycisnąć kilka łez. Wypuszczanie dymu przez nos na własną odpowiedzialność – chociaż polecam spróbować. Cygaro produkuje sporo dymu.
Konstrukcyjnie cygaro sprawuje się dobrze. Wymagało muśnięcia zapalniczką.

Podsumowując
Recenzowane cygaro w pełni wpisuje się w moje pojęcie dobrego cygara. Intensywne smaki, dobra konstrukcja, dużo dymu. Cygaro, którego smaki obecne są w ustach na długo po degustacji. Myślę, że poleciłbym je każdemu Miłośnikowi cygar, uprzedzając, że trzeba mieć ochotę na mocniejsze doznania. Kolejne cygaro z linii Gatekeeper sprawiło, że z przyjemnością sięgnąłbym po – tym razem, Toro. Kto wie, może za następnych dziewięć miesięcy urodzi się kolejna recenzja. jak było to w tym przypadku.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które jest dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado


