Aganorsa Leaf Aniversario Connecticut Gran Robusto Polski Aficionado

Aganorsa Leaf Aniversario Connecticut Gran Robusto

W roli głównej dzisiejszej recenzji wystąpi Aganorsa Leaf Aniversario Connecticut Gran Robusto. Zapraszam.


Cygaro wypaliłem niewiele później niż pierwsze zrecenzowane cygaro od Aganorsda Leaf na stronie Polski Aficionado. Tym razem na cygaro wybrałem się na rzeszowskie Bulwary gdzie, w piękny niedzielny poranek oddałem się degustacji. Chociaż wiem, że może to być zdradliwe – jasna pokrywa zwykle kojarzy się z mniejszą mocą, postanowiłem zaryzykować, wybierając się na cygaro tuż po śniadaniu.

Zainteresowanych marką Aganorsa Leaf odsyłam tutaj, gdzie przy okazji pierwszej recenzji napisałem kilka słów o marce.

Aganorsa Leaf Aniversario Connecticut Gran Robusto Polski Aficionado

Aganorsa Leaf Aniversario Connecticut Gran Robusto

Cygaro wchodzi w skład rocznicowej linii Aniversario. Pierwszym cygarem jakie z tej linii wypaliłem było Aganorsa Leaf Aniversario Maduro Gran Robusto dlatego dzisiaj spodziewam się dużego kontrastu. Linia stworzona z tytoniu rosnącego w Ekwadorze (pokrywa typu Connecticut) oraz Nikaragui (zwijacz i wypełnienie). Cygaro występuje w następujących formatach:

  • Gran Robusto (5 X 54),
  • Toro (6 1/4 X 52).

W dzisiejszej recenzji opiszę swoje wrażenia z degustacji cygara w formacie Gran Robusto .

Kilka informacji technicznych

Cygaro w formacie spłaszczonego (z ang. box pressed) większego Robusto. Trzymane w ręku faktycznie jest większe i bardziej podobne do Toro. Na oko, pokrywa cygara zdecydowanie jasna. Podobnie jak we wcześniej recenzowanym, cygaro zdobi dwa pierścienie w srebrno niebieskim kolorze i papierowa pokrywa sięgająca od drugiego pierścienia, aż do stopy. Różne kolory dla poszczególnych blendów, to z pewnością dobry pomysł. Całość prezentuje się dobrze, chociaż muszę przyznać, że wykonanie pierścieni pozostawia wiele do życzenia. Doświadczenia z ostatniej degustacji każą mi pamiętać o zachowaniu szczególnej ostrożności przy zdejmowaniu pierścieni.

Obcinam

Zaczynam od obwąchania pokrywy. Niezapalone cygaro pachnie sianem z odrobiną drewna i ziemi, jakoś tak słodkawo i dość delikatnie. Cygaro postanowiłem otworzyć prostą obcinaczką do cygar. Sprawdzam ciąg – jest bardzo dobrze. W smaku niezapalonego cygara wyczuwam drewno z sianowatym posmakiem i pikantnym pieprzem w tle. Jest też odrobina ziemi. Interesująca zapowiedź i już teraz wiem, że nie będzie to zawodnik lekkiej wagi.

Odpalam

Ogrzewam stopkę zapalniczką typu jet flame i rozpalam serią krótkich, lekkich pociągnięć. Daję cygaru odpocząć i zabieram się za degustację. Po odpaleniu przywitał mnie pikantny pieprz, który bardziej podrażnia nos niż kubki smakowe, karmel o kremowej strukturze i jakaś taka delikatna słodycz, której można by tu się spodziewać. Całość ma posmak drewna, które z czasem przybiera na intensywności. Następnie cygaro łagodnieje, by stać się bardzo kremowym, bez ostrych krawędzi, z których mogłyby lecieć drzazgi. Końcówka pod znakiem orzechów laskowych jest miłym dopełnieniem, które pasuje do kremu i tworzy iście deserowy klimat.

Moc cygara mieści się w przedziale średni-mocny. Cygaro długo pozostaje średniomocne. Tak na prawdę dopiero przy końcu robi się mocniejsze. Nie jest to zawodnik lekkiej wagi, dlatego polecam coś jednak wcześniej zjeść.

Cygaro produkuje sporo dymu, który pachnie słodko, kremowo – z majaczącym pieprzem w tle. W smaku nie jest przesadnie słodkie i mam wrażenie, że ta słodycz uchodzi razem z dymem.

Konstrukcja cygara raczej nie pozwala zapomnieć o zapalniczce, ale pali się w miarę równo.

Aganorsa Leaf Aniversario Connecticut Gran Robusto Polski Aficionado

Podsumowując

Czy smakowało mi to cygaro? Tak, smakowało. Przede wszystkim nie było nudne – co jest dość częstym zarzutem miłośników cygar w stosunku do cygar w jasnych pokrywach. Myślę, że nikaraguański charakter nie pozwolił na to żeby ktokolwiek mógł powiedzieć, że cygaro nie ma smaku. Konstrukcja nie była zła, chociaż nauczony doświadczeniem – byłem bardziej niż zwykle ostrożny przy ściąganiu pierścienia.

Najbardziej ciekaw jestem Corojo, które pojawi się w następnej recenzji. Jak na razie jest całkiem dobrze. Muszę przyznać, że Aganorsa Leaf Aniversario Connecticut Gran Robusto smakowało mi bardziej niż jego ciemny brat.

Recenzowane cygaro kupiłem ze środków własnych.


Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.

Z dymem!

Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry