W dzisiejszym wpisie opiszę swoje wrażenia z wypalenia cygara Flor de las Antillas Maduro Petit Robusto. Zapraszam.
Cygaro dostałem od mojego cygarowego Kompana. Nie pierwszy już raz dba o mój poziom zadowolenia z życia i to żebym miał o czym pisać na blogu. Cygaro w naturalnej pokrywie w formacie Robusto, miałem już okazję wypalić. Dostałem kiedyś w prezencie całą skrzynkę – zdaje się, że pierwszą w moim życiu, którą z przyjemnością wypaliłem podczas jednych wakacji.
Chociaż cygara produkowane są przez My Father Cigars, o którym pisałem już na moim blogu, napiszę kilka słów o Marce.
Kilka słów o Flor de las Antillas
Marka powstała w 2012 roku rozbudowując i tak pokaźne już portfolio cygar od My Father Cigars. Pamiętam, że mnie bardzo zainteresowała nazwa Marki. Flor de las Antillas, z hiszpańskiego oznacza „kwiat Antyli”. Mały wywiad w Sieci pokazał mi jak niewiele zapamiętałem z lekcji geografii. Antylami nazywa się grupę wysp położonych w basenie Morza Karaibskiego. Jedną z tych wysp jest właśnie Kuba, która z racji pochodzenia Rodziny Garcia, została właśnie nazwana kwiatem Antyli. Piękna historia, która pokazuje jak duże znaczenie dla rodziny Garcia mają ich korzenie. Tytoń wykorzystany do stworzenia cygar z Serii Maduro rośnie w Ekwadorze (pokrywa typu Sun Grown) oraz Nikaragui (zwijacz, wypełnienie).

Flor de las Antillas Maduro Petit Robusto
Jak już wspomniałem cygaro w naturalnej pokrywie wypaliłem w ilości skrzynki podczas jednych z moich pierwszych „cygarowych wakacji”. Pamiętam, że cygaro bardzom mi smakowało – może za wyjątkiem smaku gałki muszkatołowej, za którym nie przepadam. O tym, że cygaro produkowane jest również w wersji Maduro dowiedziałem się dużo później. Kiedy zacząłem palić cygara seria była już dostępna na rynku. Marka wydała Kwiat Antyli w wersji Maduro w 2015 roku, czyli trzy lata po premierze cygara w naturalnej pokrywie.
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Petit Robusto. Wymiary cygara to 4 1/2″ długości (ok. 11.43 cm), ring kalibru 50. Podoba mi się, że do określenia wymiaru/kształtu cygara dodane zostało słowo Petit. Nie powoduje zamieszania i od razu wiemy, że mamy do czynienia z „małym Robusto„. Na oko zdecydowanie ciemne. Całość zdobi piękna banderola, która nawiązuje do kubańskiej sztuki z początku XX wieku. Pod nią znajduje się mniejsza, która sygnalizuje, że mamy do czynienia z cygarem typu Maduro. Stopkę cygara zdobi burgundowa wstążka, która nadaje cygaru nobliwy wygląd. Dbałość o najmniejsze szczegóły, materiał użyty do stworzenia banderoli i wstążki sprawiają, że całość robi bardzo dobre wrażenie. Banderole My Father Cigars budzą powszechny zachwyt wśród Miłośników cygar i nie tylko.
Obcinam
Proste cięcie. Ciąg nieznacznie ciasny. Być może kiedyś nazwałbym go „ciasnym”, ale dzisiaj wolę kiedy jest taki niż zbyt otwarty. Skrajności w żadnym wypadku nie są dobre. W smaku niezapalone cygaro jest dość kakaowe z dodatkiem pieprzu i posmakiem orzechów. Jeszcze nie zdążyłem zapalić, a tu proszę! Już nie mogę się doczekać aż odpalę.
Odpalam
Ogrzewam stopkę i zapalam obkręcając. Tym razem – z racji tego, że w moim ulubionym Podziemiu odbywał się koncert, palę w ogródku piwnym jednego z rzeszowskich Pubów. Daję cygaru złapać oddech i zabieram się za degustację! Początek dość słodki i pikantny zarazem. Smak cygara ma w sobie coś z pieprzu i karmelowej słodyczy. Smak słodkiego, kremowego karmelu towarzyszył mi do końca. Cygaro bardzo szybko staje się kakaowe, z charakterystycznymi, kwaskowymi nutami. Mniej więcej pod koniec pierwszej tercji pojawia się mineralność, która sprawia, że mieszanka jest jeszcze ciekawsza. W trakcie palenia pojawiają się również nuty cierpkiego drewna. Całość podbija wystawna ziemistość, która dobrze balansuje smak cygara nadając mu tym samym głębie. Smak ziemi staje się zdecydowanie mocniejszy pod koniec palenia. W moim ogólnym odczuciu, cygaro jest słodko-wytrawne. Dodatek mineralnego smaku dodaje cygaru swego rodzaju świeżości, co dobrze wpływa na ogólny odbiór cygara.
Moc cygara mieści się w przedziale średni-mocny. Z początku jest -powiedziałbym, nawet łagodnie. Cygaro szybko jednak staje się średnio-mocne, by z każdym kolejnym centymetrem posuwać się na skali mocy.
Chociaż paliłem na zewnątrz, udało mi się wyłapać nieco aromatu. Cygaro produkuje znaczne ilości dymu, co bardzo lubię. Aromat słodko-wytrawny, podobnie jak w smaku. Można też wyczuć zapach ziemi.
Konstrukcyjnie bez zarzutów. Cygaro pali się zupełnie bezobsługowo i bardzo równo. Popiół trzyma się mocno i tak naprawdę strząchnąłem go tylko raz – dopiero gdzieś w połowie. Dobra konstrukcja pozwala w pełni oddać się smakowaniu chwili, Uwielbiam takie cygara!

Podsumowując
Świetne cygaro! Czego innego można by spodziewać się po cygarze od My Father?! Jestem estetą – a przynajmniej lubię tak o sobie myśleć, dlatego dużą wagę przykładam do szczegółów. Banderole My Father Cigars słyną z dbałości o najmniejsze szczegóły oraz estetyki. Banderola Flor de las Antillas jest naprawdę piękna i nie sposób jej się nie przyglądnąć trzymając cygaro w ręku. Chociaż ostatnimi czasu wolę cygara w naturalnych pokrywach, nie uciekam od Maduro, które przełamuje rutynę. W tym wypadku miałem do czynienia z bardzo smacznym Maduro, które dało mi dokładnie to czego od Maduro można oczekiwać. Słodkie, intensywne smaki przełamane mocnymi akcentami, dużo gęstego, aromatycznego dymu, świetna konstrukcja – czego chcieć więcej? Myślę, że cygaro doceni większość Miłośników cygar i każdy Miłośnik Maduro. Zdecydowanie warte polecenia.
Smacznego dymka.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado



