W dzisiejszym wpisie pierwsze cygaro od La Aurora na blogu polskifaicionado.pl! Zapraszam do przeczytania recenzji cygara Fernando León Family Reserve Robusto.
Cygaro zakupiłem po bardzo pozytywnej recenzji mojego cygarowego Kompana, który powiedział: „najlepsza Dominikana jaką paliłem”. Namówił. Chociaż ostatnimi czasy raczej rzadziej sięgam po cygara z Dominikany, to właśnie od nich zaczęła się moja przygoda z cygarami. Mam jakiś sentyment.
Z racji, że jest to pierwsza recenzja cygar od La Aurora..
Kilka słów o Marce
La Aurora to najstarsza marka produkująca cygara na Dominikanie. Historia Marki sięga 1903 roku, kiedy to – ówcześnie, jako osiemnastoletni chłopak, Pan Eduardo León Jimenes założył pierwszą na Dominikanie manufakturę cygar, która była z resztą jego marzeniem. Pierwsze cygara jakie produkowane były pod sztandarem La Aurora, to Perfecto, które produkowane są po dziś dzień. Cygara we wspomnianym formacie produkowane są w serii Preferidos. Chociaż nigdy nie paliłem, mam do tego kształtu jakiś osobisty stosunek – umieściłem nawet ten kształt w logo.
Cygaro, które dzisiaj opiszę pochodzi z Serii wypuszczonej z okazji 110-lecia działalności Firmy. Inicjatorem był jeden z Właścicieli La Aurora – Guillermo León, który w ten właśnie sposób postanowił uhonorować pamięć swojego ojca – Fernando Léon Asensio, który prowadził rodzinną firmę przez wiele lat.
Marka zajmuje się również produkcją papierosów dla międzynarodowego giganta – Philip Morris, co może być dla kogoś ciekawostką. To już drugie podejście Marki do współpracy z papierosowym gigantem w historii Firmy.
Marka rodzinna, która nadal jest w rękach swoich potomków. Piękna historia, która dodaje smaczku.

Fernando León Family Reserve Robusto
Cygaro zakupiłem w lokalnym sklepie monopolowym, który posiada dobrze zaopatrzony humidor. Odwiedzam go od czasu do czasu – zwłaszcza kiedy dowiem się, że pojawiło się coś nowego. Cygaro upamiętniające 110-lecie marki La Aurora to prawdziwa gratka! Dobra rekomendacja od kogoś komu w kwestii cygar ufam, potwierdzona przez komentarze przeczytane w Sieci – więcej nie potrzebuję.
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Robusto. Wymiary cygara to 5″ długości (ok. 12.7 cm), ring kalibru 50. Robusto jak się patrzy! Cygaro stworzono z liści tytoniu rosnących na Dominikanie (zwijacz, pokrywa, składowa mieszanki wypełnienia) oraz Peru i Brazylii (wypełnienie) – ciekawa i rzadko spotykana mieszanka. Nie przypominam sobie żebym wcześniej palił tytoń uprawiany w Peru. Na oko cygaro dość jasne, wpadające w czerwone tony. Całość zdobi bardzo elegancji pierścień, który nawiązuje do motywu przewodniego, charakterystycznego dla Marki – lwa. Złotoczerwone barwy banderoli nadają cygaru iście królewskiego wyglądu.
Obcinam
Proste cięcie. Ciąg idealny! Cygaro w smaku jest jakieś kwaśne (?), lekko drewniane.
Odpalam
Ogrzewam stopkę i zapalam obkręcając. Tym razem palę na zewnątrz, ale miejsce jest dobrze osłonięte od ewentualnego wiatru. Daję cygaru trochę odpocząć i zabieram się za degustację! Cygaro zaczyna się bardzo „mineralnie” – przypomina mi dokładnie to określenie, którego używa się w recenzjach białych win. Wspomniana mineralność towarzyszyła mi aż do końca. Kiedy zeszła na drugi plan, na scenę wyszła kremowość. Nie był to zwykły słodki krem – ten kojarzył mi się zarówno ze słodyczą kremu jak i kwaśną śmietaną, śmietaną o bardzo aksamitnej strukturze. Słodko kwaśny smak bitej śmietany z mineralnymi akcentami – to moje ogólne wrażenia. Pod koniec cygaro staje się landrynkowo słodkie. Bardzo ciekawe i nietypowe doznania.
Moc cygara mieści się w przedziale średni – mocny. Chociaż zaczyna się bardzo łagodnie, nabiera mocny z każdym centymetrem. Lepiej coś wcześniej zjeść.
Aromat cygara całkiem przyjemny, chociaż jak powiedział mój Kolega w towarzystwie którego cygara spopieliłem: „wcześniejsze pachniały ładnie”. Staram się sobie przypomnieć, ale zdaje się, że mój Kolega miał na myśli La Antiguedad od My Father Cigars. Mogło tak być.
Nienaganna konstrukcja sprawia, że cygaro pali się jak od linijki. Do tego zupełnie bezobsługowo. To cenna cecha – zwłaszcza kiedy spotkaniu towarzyszą gry planszowe. Ciąg zacieśnia się nieznacznie wraz paleniem, ale nie powodował żadnych problemów.

Podsumowując
Cieszę się, że dałem się namówić. Cygaro jest bardzo ciekawe w smaku. Jest jakieś takie „rześkie” i całkiem odpowiednie w upalny dzień. Smak słodko-kwaśnej śmietany z mineralnym, całkiem mocnym akcentem, jest raczej rzadko spotykany. Kremowa, aksamitna struktura dymu, którego w tym cygarze jest naprawdę dużo, bardzo mi odpowiada. Widziałem ostatnio na którejś z Facebookowych Grup to cygara w formacie Belicoso i myślę, że mógłbym je w takim wydaniu powtórzyć. Szczerze polecam wszystkim Miłośnikom cygar.
Smacznego dymka.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado



