W nowej recenzji na blogu opiszę swoje doznania z wypalenia cygara Liga Privada T52 Toro. Zapraszam.
Cygara od Drew Estate gościły już na moim blogu. W swojej „karierze” wielokrotnie miałem przyjemność próbować coś z tej Stajni. W pierwszej recenzji cygar od Drew Estate zamieściłem kilka informacji o Marce, które być może Cię zainteresują. Recenzję cygara Herrera Esteli Habano Robusto Grande znajdziesz tutaj.
Dzięki pisaniu bloga zauważyłem, że moja moja pasja do cygar pogłębia się. Przygotowanie wpisu wymaga pewnego wysiłku, który w kontekście hobby staje się miłym elementem, dzięki któremu lepiej poznaję świat cygar. Zachęcam do przeglądania Sieci poszukiwaniu informacji o swoim ulubionym Producencie. Pozwoli Ci to czerpać jeszcze więcej przyjemności z palenia. W moim przypadku przynajmniej tak to działa.
Jest to moja pierwsza Liga Privada w życiu. Jak do tej pory wiele czytałem, widziałem i słuchałem na temat Marki. Wielokrotnie nosiłem się z zamiarem kupna, ale jakoś nigdy nie mogłem na żadne trafić. W końcu się udało.

Liga Privada T52 Toro
Marka została stworzona przez Drew Estate w 2007 roku i przebojem wdarła się do świata cygar. Rozpoznawalna i ceniona wśród Miłośników cygar na całym Świecie. Nazwa Liga Privada pochodzi z języka hiszpańskiego i dosłownie oznacza prywatna liga. W przełożeniu na język używany w mowie potocznej, nazwa odnosi się do prywatnej mieszanki – żeby spolszczyć możliwie najbardziej. Jako ciekawostkę dodam, że w tamtym czasie większość producentów cygar skupiało się na tworzeniu blendów typu puro, czyli cygar stworzonych z tytoniu rosnącego w jednym państwie. Przykładem może być Nica Puro, czyli cygaro w całości wykonane z tytoniu rosnącego w Nikaragui. Nie bez powodu posłużyłem się tą nazwą – bardzo lubię cygara z tytoniu rosnącego właśnie w kraju. Seria T52 powstała dopiero w 2009 roku i do dziś cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem i uznaniem Miłośników cygar.
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Toro. Wymiary cygara to 6″ długości (ok. 15.24 cm), ring kalibru 52. Moim zdaniem – klasyczne Toro. Ostatnimi czasy Większość cygar palę w formacie Robusto, dlatego cygaro zrobiło na mnie ogromne (i jest to dobre słowo) wrażenie. Cygaro stworzono z liści tytoniu rosnących w Stanach Zjednoczonych (pokrywa typu Habano), Brazylii (zwijacz) oraz mieszanki tytoniu z Hondurasu i Nikaragui (wypełnienie). Biorąc pod uwagę moje osobiste upodobania, wypełnienie cygara (środek) jest jak pyszne nadzienie w czekoladce, do którego tylko czekam aż się dokopię. Na oko ciemne, wpadające w czerwone tony – czyżby oznaka nieprzeciętnej mocy? Całość zdobi ciekawy pierścień, który w moim odczuciu ma za zadanie podkreślić ręczne wykonanie cygara. Brązowe elementy banderoli dobrze komponują się z kolorem pokrywy.
Obcinam
Proste cięcie. Szczerze mówiąc, sądząc po „zbiciu” cygara wyczuwalnym pod palcami, spodziewałem się ciaśniejszego ciągu. Dlatego zamiast dziurawić, postanowiłem od razu zrobić proste cięcie. Ku mojemu zaskoczeniu, cygaro ma świetny ciąg! Bardzo dobra zapowiedź przyjemnych chwil, które tak naprawdę są dopiero przede mną. W smaku niezapalone cygaro ma coś słodko-pikantnego.
Odpalam
Ogrzewam stopkę i zapalam obkręcając. Tym razem palę pod klatką. Dodam, że cygaro wypaliłem w trakcie jednego z pierwszych spotkań klubu Smoke Bros Cigar Club. Kilka chwil wytchnienia – i zabieram się za degustację! Z racji mojego podekscytowania spotkaniem, dzisiejsza recenzja może być nieco ograniczona. Trudno było się skupić na tym co palę, prowadząc interesującą rozmowę, gdzie cygaro było jedynie miłym dodatkiem. Udało mi się co nieco wyłapać i postaram się to ubrać w recenzję. Na pierwszym planie pojawia się słodkie drewno, które było ze mną do końca palenia. W smaku pojawia się też spora dawka czekolady, która dobrze uzupełnia słodko-cierpki smak drewna. W tle niebezpiecznie majaczy skóra, której wyjście na pierwszy plan broni słodki smak drewna i czekolady. Muszę powiedzieć, że w tym wydaniu skórzany smak był całkiem przyjemny. Smaki bardzo intensywne – zwłaszcza „ciężka słodycz”. Żeby lepiej zobrazować, na myśl przychodzi mi smak palonego cukru. Smaczne.
Cygaro sporej mocy. Myślę, że nie było najlepszym wyborem przed pójściem spać, ale dałem radę. Całe szczęście byłem po sytej kolacji i obyło się bez nieprzyjemności związanych z nikotynową mocą.
W aromacie również sporo lepkiego wręcz cukru. Przyjemny.
Konstrukcja cygara niestety trochę mnie zawiodła. Nie wiem czy było to spowodowane moim niezbyt uważnym paleniem i wrodzonym gadulstwem, czy po prostu nienajlepszą konstrukcją, ale kilka ładnych razy musiałem cygaro „poprawiać”. Moje odczucia ratuje jedynie bardzo dobry ciąg, którego raczej się nie spodziewałem.

Podsumowując
Myślę, że powinienem w przyszłości powtórzyć to cygaro. Z racji toczących się w trakcie palenia rozmów z Członkami Klubu, nie potrafię powiedzieć czy problem leży w moim gadulstwie w trakcie palenia, czy po stronie konstrukcji cygara. Smak, ciąg – bardzo dobre. Być może kolejne cygaro z Serii spróbuję w innym formacie – np. w Robusto. Czas pokaże. Czy polecam? Jasne, że polecam! Myślę, że każdy powinien spróbować i przekonać się samemu.
Smacznego dymka.
Mateusz, @mateusz.krzywiecki, #polskiaficionado



