W dzisiejszym wpisie zapraszamy do przeczytania recenzji cygara Rocky Patel Emerald Robusto.
O pojawieniu się cygara w polskiej dystrybucji dowiedziałem się z mediów społecznościowych sklepu Cigarro. Niemal od razu wszedłem na stronę w poszukiwaniu cygara. Okazało się, że nie było jeszcze dostępne na stronie. Napisałem w tej sprawie do Tomka Żołądkiewicza, który powiedział, że chociaż cygara jeszcze nie ma w sklepie internetowym, jest dostępne na miejscu, w lożach. Na moja prośbę o „zabezpieczenie sztuki” – gdyby okazało się, że cygaro szybko wymiecie z półek sklepowych, Tomek zaproponował, że wyśle mi cygaro. Zapytał tylko jaki format i ile sztuk. Na następny dzień paczka już czekała gotowa do odbioru.
Tak się jakoś poskładało, że Piotr był w tym czasie w Warszawie i kiedy dowiedział się, że czekam na przesyłkę, sam udał się do Aficionado Roomu i również wybrał recenzowane dzisiaj cygaro. Dzięki Tomkowi, wyjazdowi Piotra i szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, możemy się dzisiaj podzielić naszymi wrażeniami z degustacji cygara Rocky Patel Emerald Robusto.

Rocky Patel Emerald Robusto
Linia Emerald (z ang. szmaragd), na rynku zadebiutowała całkiem niedawno, bo końcem 2024 roku. Zamysłem powstania linii Emerald, było stworzenie cygara typu box pressed o średniej złożoności, intensywności i mocy, nie Connecticuta, nie jako cygaro do porannej kawy, ale blend, który jest bardziej kremowy, słodszy, łatwiejszy w odbiorze, ale zachowujący swój nikaraguański pierwiastek. Takie trochę cygaro premium na co dzień. Pokrywa cygara typu Habano, zwijana jest z liści tytoniu rosnących w Ekwadorze. Podwójny zwijacz stworzono z wykorzystaniem nikaraguańskiego i meksykańskiego tytoniu. Wypełnienie z kolei stanowi głównie tytoń z Nikaragui z dodatkowym, pojedynczym liściem z doliny Jamastran w Hondurasie. Bardzo ciekawa mieszanka. Cygara w linii występują w następujących formatach:
- Robusto: 5 1/2 X 50,
- Toro: 6 1/2 X 52,
- Sixty: 6 X 60.
W dzisiejszym wpisie podzielimy się naszymi wrażeniami z degustacji cygara w formacie Robusto.

Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie nieco dłuższego, spłaszczonego (z ang. box pressed) Robusto. Wymiary cygara to 5 1/2″ długości (blisko 14 cm), ring kalibru 50. Ekwadorska, chropowata, tłusta pokrywa na oko ciemna. Całość zdobi trzy pierścienie z czego dominującym kolorem jest kolor zielony. Pierścienie dobrze wykonane. Mimo to, że całość jest jak najbardziej spójna – nazwa, kolor, tłoczone zdobienia pierścienia, dla mnie całość wygląda raczej tandetnie. Pisałem już kiedyś o tym. Nie jest to zastrzeżenie do jakości cygar, wykonania pierścieni i wszystkich tych ozdób – tutaj mając trzy pierścienie, można by powiedzieć – na bogato! Jest to raczej wyraz mojego poczucia estetyki, który nie każdy musi podzielać.
Obcinam
Cygaro postanowiłem obciąć prostą obcinaczką do cygar. Zanim to jednak zrobię, obwąchuję cygaro żeby przygotować zmysły. Cygaro pachnie ziemią, kwiatami z odrobiną wybijającej się tu i ówdzie słodyczy. Bardzo przyjemny aromat sprawia, że ślinianki zaczynają pracować. Tak dokładnie było kiedy cygaro wyjąłem z celofanu po raz pierwszy. Otwieram cygaro. Ciach – ciąg – dobry. W smaku niezapalone cygaro poczęstowało mnie smakiem ziemi z jakimś pikantnym dodatkiem. Chwilę później w smaku odnalazłem odrobinę cierpkiego drewna. Ciekawa zapowiedź raczej intensywnych wrażeń.
Odpalam
Ogrzewam porządnie stopkę cygara zapalniczką typu jet flame i rozpalam seria krótkich, lekkich pociągnięć. Odkładam cygaro na moment żeby odpoczęło i zabieram się za degustację. Już przy rozpalaniu poczułem dominujący, intensywny smak ziemi. Lubię ziemiste cygara. Następnie do palety smaków dołącza smak kakao z wyraźną słodyczą w tle. Gdzieś w tle pojawia się ostrość, która nadaje cygaru głębi. Smak kakao ze słodyczą dość szybko przeobraża się w smak kawy – a może to właśnie kawę czułem od początku? Jak się nad tym zastanawiam, to właśnie kawa – z wszystkim swoimi współtowarzyszącymi smakami – ziemia, kakao lub czekolada o wysokiej jego zawartości, jest smakiem przewodnim. Wspomniana słodycz wyróżnia się będąc obecna w tle przez cały czas. Końcówka cygara to zdecydowany, wyraźny smak ziemi. Całość bardzo intensywna, a przynajmniej takich wrażeń dostarczają połączone smaki.
Moc cygara oscyluje raczej w średnich rejestrach, których nie przekracza. Łatwo pomylić intensywność smaku i wziąć go za nikotynową moc.
Aromat cygara bardzo przyjemny. W kłębach gęstego dymu odnajduję słodycz z odrobiną ostrości, co daje ciekawy efekt.
Cygaro pali się równo i nie wymaga dodatkowych zabiegów zapaliczką.
Notka od Piotra Siwińskiego
Oj Rocky, Rocky, Rocky… tym razem kompletnie nie trafiłeś w moje gusta. Sama prezentacja cygara oczywiście trzyma poziom. Zielona owijka, wręcz szmaragdowa. Piękny pierścień. Box pressed. Wszystko wygląda dokładnie tak, jak powinno. Byłem mocno zachęcony, szczególnie że wypusty Rocky’ego z ostatnich lat bardzo dobrze trafiały w mój smak.
Wszystko było dobrze do momentu odpalenia. A właściwie już do samego powąchania cygara przed paleniem. Od razu wiedziałem, że to będzie bardziej cygaro dla Mateusza niż dla mnie. Aromaty ziemi i drewna zakręciły mi w nosie bardzo konkretnie. Ale wiadomo, samym obwąchiwaniem człowiek nie żyje. Nie raz przecież zdarzało się, że cygaro pachniało końską derką, a w smaku okazywało się wyśmienite.
Tutaj jednak Emerald był ze mną szczery od samego początku. Pachniał ziemią i drewnem i dokładnie tym mnie później poczęstował. Charakterystyczny pieprz na starcie? Jeszcze okej, wiem skąd się bierze. Ale później zrobiło się bardzo ziemiście i bardzo drewnianie. Jasne, pojawiały się jakieś przebłyski słodyczy, które Mateusz pewnie określiłby jako kwiatowe, ale to absolutnie nie dominowało.
Kawa? Aromaty kawowe znam i lubię, ale tutaj miałem raczej wrażenie, jakbym dostał ziarna wyciągnięte prosto z wulkanicznej ziemi, jeszcze bez otrzepania z pyłu.
Nie mogę jednak powiedzieć, że źle spędziłem z nim czas. Kultura spalania była bardzo dobra, czas palenia również. Nic nie trzeba było poprawiać. Ale kiedy w drugiej tercji wszedł mocny cedr, zacząłem się już trochę męczyć.
Największy pozytyw? Z każdym puffem myślałem o Mateuszu, bo wiedziałem, że on będzie zachwycony. No cóż, może jeszcze kiedyś do niego wrócę albo spróbuję innego formatu, żeby sprawdzić, jak te smaki rozkładają się w innych proporcjach. Rocky Patel nauczył mnie już, że niektóre blendy potrafią smakować totalnie lepiej niż ich robustowi bracia.
W tym przypadku szmaragd okazał się dla mnie bardziej grudką ziemi z kilkoma drzazgami.

Kilka słów o Rocky Patel Emerald Robusto na zakończenie
Smakowało mi to cygara – jak mówi moja całkiem świeża o nim pamięć, jak i notatka sporządzona na końcu strony w notatniku. Cygaro wyróżnia się intensywnym – choć nienachalnym, smakiem, dużą ilością aromatycznego dymu, bardzo ciekawą kompozycją smakową. W ogóle nie wspomniałem o tym wcześniej, ale dym ma kremową, aksamitną strukturę. Nie jest to tyle smak, co coś, co nazywam teksturą dymu. W połączeniu z dość intensywnym profilem smakowym, aksamitność dymu zaokrągla całość łagodząc wszelkie ostre krawędzie. Ciekawe doświadczenie i bardzo smaczne cygaro. Powiem to co powiedziałem mojemu cygarowemu kompanowi – musisz spróbować tego cygara.
Cygaro do recenzji przesłał Tomasz Żołądkiewicz z Cigarro.pl.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Piotr Siwiński, @mycigarway, Polski Aficionado, @polskiaficionado



