Dzisiejszy wpis będzie trochę nietypowy. Nietypowy, dlatego, że miałem okazję degustować nietypowe cygaro. Mokry sen aficionado, czyli jak smakuje custom roll?
Nie jest to pierwsze cygaro tego typu. Miałem już przyjemność spróbować cygar zwijanych na zamówienie, specjalnie na jakąś okazję. Kuzyn, który mieszka za Wielką Wodą będąc kiedyś na imprezie, miał możliwość zobaczyć jak wynajęty torcedor zwijał cygara dla gości. Z racji różnicy czasu dzwonił do mnie gdzieś nad ranem, żeby powiedzieć mi, że ma dla mnie unikalne cygara. Wysłał mi trzy, z czego jedno z nich zwinięte było na jego oczach. Cygara były bardzo smaczne a informacja o tym, że zostały zwinięte specjalnie dla mnie – przynajmniej jedno, bardzo mi się spodobała.
Drugą okazją do spróbowania custom roll’a były odwiedziny Juany Ramos Guerra na Live Cigar Rolling organizowanym przez Premium Cigars. Przy okazji dodam, że miałem możliwość przeprowadzenia z panią wywiadu, który można przeczytać tutaj. Tego wieczoru widziałem jak Juana skręca cygaro na moich oczach. Był to pierwszy raz i muszę przyznać, że byłem zafascynowany ogromnym doświadczeniem i wprawą z jaką to robiła. Cygaro, które mi tego wieczoru wręczyła, miało jeszcze delikatnie mokrą główkę od kleju. Widać było, że nie zdążyło się jeszcze „ułożyć”. Mimo to, cygaro smakowało na prawdę dobrze! Być może to atmosfera miejsca, ludzie, muzyka i cała oprawa i jeśli nawet tak było – dobrze! Cygaro bardzo mi smakowało. Podobnie z resztą jak te podarowane przez kuzyna.
Cygaro, które dzisiaj zrecenzuję, również było prezentem. Dostałem je od Szymona Kwiatkowskiego przy okazji jednego z naszych pierwszych spotkań. „Mokry sen aficionado” – jak nazwał swój prezent. Spodobało mi się to określenie i powiedziałem, że jeśli uda mi się napisać kilka słów o degustacji, zacytuję.

Jak smakuje custom roll?
Żeby zacząć odpisywać „jak smakuje custom roll?” wypadałoby zacząć od tego co to właściwie jest? Custom roll, to cygaro zwinięte ręcznie na specjalne zamówienie, które nie pochodzi z masowej produkcji. Cygara zwijane są przez doświadczanego torcedor (czyli osobę, która zawodowo zajmuje się zwijaniem cygar), specjalnie dla konkretnej osoby, miejsca czy pod konkretne wydarzenie. Custom roll charakteryzuje: świeżość, unikalność – i ewentualnie, personalizacja. Cygara tego typu to coś na kształt „cygara szytego na miarę” – bardziej rzemieślnicze, mniej powtarzalne i przez to bardziej wyjątkowe.
Z tego co wiem, cygaro pochodzi z jednego z hoteli w Hawanie, gdzie zwinięte zostało przez bardzo doświadczone ręce, które przez lata pracowały przy najbardziej wymagających formatach i markach na Kubie.
Ale wracając co tematu – jak smakuje custom roll?
Kilka informacji technicznych
Cygaro w formacie Belicoso. Chociaż cygara nie mierzyłem, na oko wygląda na 6/6 1/4″ (ok. 15.24/15,9 cm), ring kalibru 50/52. Pokrywa cygara jasna. Cygaro w całości wykonano z tytoniu rosnącego na Kubie. Prezentuje się bardzo dobrze i zachęcająco. Z racji tego, że jest to cygaro bez pierścienia, zwyczajową część z tego punktu zmuszony jestem pominąć.
Obcinam
Zanim cygaro otworzę, pierwsza część degustacji. Cygaro pachnie bardzo przyjemnie. W aromacie pokrywy odkrywam kwiatowo-nektarowo-miodowe nuty z lepkim wręcz aromatem miodu. Jest też odrobina drewna cedrowego, która nadaje głębi. Całość delikatna, nienachalna – chociaż intensywna i wyraźna. Cygaro postanowiłem otworzyć prostą obcinaczką do cygar. Kusił mnie V-Cut, ale ostatecznie postawiłem na klasykę. Ciach – ciąg cygara – no cóż, ciasny. Ciasny do poziomu, który w trakcie degustacji powoduje wystąpienie potu na czole. Obcinam jeszcze trochę. Teraz jest ciasny – może ciut mniej jak ciasny. Powietrze natomiast przechodzi, dlatego mogę powiedzieć coś na temat smaku niezapalonego cygara. Odnajduję w nim smak drewna cedrowego poprzeplatanego jakimiś owocami. Ciekawa zapowiedź, ale trudno jest mi się pozbyć wrażenia zbyt ciasnego ciągu, który wiem, że będzie mnie denerwował.
Odpalam
Ogrzewam porządnie stopkę cygara zapalniczką typu jet flame i odkładam na moment żeby odpoczęło. Cygaro przywitało mnie kawą, czekoladą i jakimś kremem. Jest bardzo łagodne, a ja jestem zdziwiony brakiem pieprzu czy innych ostrych nut zwykle pojawiających się zaraz po odpaleniu. Po chwili do palety smaków dołącza odrobina ziemi i mleczna czekolada. Jest oczywiście „pierwiastek kubański”, który daje o sobie znać od samego początku. Pomimo różnorodnych smaków jakich cygaro dostarcza, profil ciągle oceniam jako łagodny. Wraz z kolejnym centymetrem popiołu, ciąg ścieśnia się jeszcze bardziej, co doprowadza mnie do szału. Postanowiłem cygaro dociąć jeszcze troszkę.
Żałuję, że nie zrobiłem tego od razu! Docięcie cygara okazało się tym co trzeba było zrobić już na początku! Dziwię się, że nie zrobiłem tego od razu, bo inspekcja spiczastej główki nie wykazała zagrożenia rozwinięciem się liścia okrywowego. Teraz ciąg oceniam na dobry – może nawet trochę lepiej! Być może za sprawą docięcia – być może nie, w smaku pojawia się więcej drewna. Jest też coś, co najbardziej przypomina mi cynamon – bardzo ciekawe doświadczenie! Im dalej, tym profil smakowy przechodzi w bardziej wytrawne nuty. Smak ziemi staje się bardziej wyczuwalny, chociaż łagodzi go krem i odrobina nie słodkiego karmelu z drewnem w tle. Końcówka pod znakiem ziemi z mieszaniną poprzednich smaków, które teraz tworzą dla niej rozmyte tło. Bardzo smaczne cygaro!
Moc cygara oceniam na lekki-średni. Nie powala, chociaż z racji rozmiaru cieszę się, że wybrałem się po solidnym obiedzie.
Aromat cygara bardzo przyjemny. Odnajduję w nim krem, mleczną czekoladę i słodycz, której nie uświadczyłem tyle w smaku. Cygaro produkuje całkiem sporo gęstego, lepiącego się wręcz od słodyczy dymu.
Konstrukcja cygara – za wyjątkiem ciągu na początku, bardzo dobra! Mógłbym powiedzieć nawet, że idealna! Po trzecim docięciu ciąg oceniam na dobry. Jeśli chodzi o kulturę spalania, to trzeba powiedzieć, że cygaro przez większość czasu paliło się jak od linijki. Popiół natomiast trzymał się mocno i trzeba było go strącać samemu kiedy powodował wrażenie, że lada moment może spaść – chociaż nie wiem czy ostatecznie by mi to zrobił.

Podsumowując
Na prawdę świetne cygaro! Z jednej strony żałuję, z drugiej cieszę się, że nie będę mógł go powtórzyć. Tytuł niniejszej recenzji może być – i pewnie jest, mylący. Chociaż podkreślam gdzie tylko mogę, że odczucia z degustacji są bardzo subiektywne, z racji niepowtarzalności, nie mogę oczywiście wypowiedzieć się za wszystkie custom rolle. Zakładam, że są lepsze i gorsze – jak to zwykle z cygarami bywa. Mimo to, miałem okazję spróbować cygara z górnej półki jeśli chodzi o ten typ cygar (o ile custom roll możemy w ogóle tak określić). Określenie „mokry sen aficionado” nabrało dla mnie teraz nowego znaczenia. Znaczenia wynikającego z doświadczenia czegoś, co nie może się powtórzyć. I chociaż zdaję sobie sprawę, że cygara są produktem robionym ręcznie i każde cygaro na swój sposób jest unikalne, tutaj mamy prawdziwego białego kruka wśród białych kruków.
Z jakichś powodów nie napisałem, że cygaro postanowiłem wypalić z bardzo specjalnej (dla mnie rzecz jasna) okazji. Całkiem niedawno, bo 21-go kwietnia, minęła czwarta rocznica Polskiego Aficionado. Wybór tego cygara podkręcił wrażenie doniosłości chwili – ważnej dla mnie oczywiście.
Dziękuję Szymonowi Kwiatkowskiemu raz jeszcze, że zechciał podzielić się ze mną czymś tak unikalnym. Wręczyć komuś cygaro to piękna rzecz. Wręczyć komuś cygaro, którego nie można kupić, którego nie można już będzie powtórzyć, porównać – to rzecz wielka. Szymon nie wiedział, że cygarem postanowiłem uczcić swoje małe święto i mam nadzieję, że w ten sposób ja sprawię mu choć ułamek przyjemności, którą on sprawił mi wręczając mi to cygaro.
Jeśli podoba Ci się to co tutaj czytasz daj mi proszę znać. Zostaw komentarz, albo udostępnij – pomożesz innym znaleźć moje recenzje, czy porady dotyczące palenia cygar. Jeśli wolisz słuchać, nagrywamy z Piotrem Siwińskim regularnie nowe odcinki podcastu Spotkanie z dymem, które są dostępne na najbardziej popularnych platformach podcastowych. Można mnie również znaleźć na Instagramie, gdzie dzielę się jakąś częścią swojego życia. Zachęcam do kontaktu – tak budują się fajne, nowe relacje, które z czasem przestają kręcić się tylko wokół cygar.
Z dymem!
Mateusz Krzywiecki, @mateusz.krzywiecki, Polski Aficionado, @polskiaficionado



